Letni rynek transferowy dobiegł końca, a różnice w wydatkach między angielską Premier League a resztą głównych lig w Europie (hiszpańską, francuską, niemiecką i włoską) są ogromne. Biorąc pod uwagę transfery w ostatniej chwili, takie jak Aleksander Isak dołączający do Liverpoolu z Newcastle za rekordową kwotę dla angielskiego futbolu (trzeci najdroższy piłkarz w historii za 150 milionów euro), kluby Premier League wydały tego lata niewiarygodne 3,250 miliarda euro.
To trzy razy więcej niż drugi co do wielkości wydawca, Włochy. W sumie oto ile pieniędzy kluby z każdego kraju wydały na nowych zawodników:
- Premier League: 3,250 mln €, 2,824 mln £
- Serie A: 1,120 mln €, 973 mln £
- Bundesliga: 775 mln €, 673 mln £
- LaLiga: 696 mln €, 605 mln £
- Ligue 1: 571 mln €, 496 mln £
Sam Liverpool wydał prawie tyle samo, co cały francuski futbol, czyli 489 milionów euro. Osiem z dziesięciu największych klubów wydających najwięcej pieniędzy w Europie to kluby angielskie, z jedynymi wyjątkami są Real Madryt (185 mln euro na czterech zawodników) i Atlético Madryt (185 mln euro na ośmiu zawodników, w tym Nico González z Juventusu w ostatniej chwili).
Jednym z powodów tej nierównowagi jest utrata prestiżu (Bundesliga była świadkiem znacznie większej liczby głośnych odejść, takich jak Florian Wirtz do Liverpoolu czy Thomas Muller do Vancouver, z jedynym wyjątkiem jest transfer Luisa Díaza do Bayernu), ale szczególnie w Hiszpanii LaLiga ma znacznie bardziej rygorystyczne przepisy, zapewniające "finansowe fair play" z limitami wydatków proporcjonalnymi do dochodów klubu. aby nie doszło do nierównowagi.
Dlatego wiele klubów ma problemy z podpisywaniem kontraktów z zawodnikami (w tym znane kluby, takie jak FC Barcelona, które często nie mogą legalnie zarejestrować swoich nowych nabytków). Dlatego podpisanie kontraktu z Antonym do Realu Betis było postrzegane jako ryzykowne posunięcie. W Hiszpanii wydatki poczynione przez Liverpool (który tego lata kupił trzech droższych piłkarzy: Isaka za 150 mln euro, Wirtza za 140 euro i Hugo Ekitiké za 95 mln euro) prawdopodobnie nigdy by się nie wydarzyły...