Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
recenzje
Soul Calibur VI

Soul Calibur VI

Udany reboot najlepszej serii bijatyk z bronią białą.

  • Łukasz DąbrowskiŁukasz Dąbrowski
Soul Calibur VI
Nightmare i jego poplecznicy.

SoulCalibur VI to najnowsza część serii, która została zapoczątkowana ponad dwadzieścia lat temu. Niezły staż, trzeba przyznać. Do dziś rzewnie wspominam, jak niemalże wszyscy posiadacze PlayStation 1 (i nie tylko!) wychwalali pod niebiosa legendarne już intro z Soul Blade. Dziś też chwalą. W formie wspominek, rzecz jasna. Seria w ciągu tych dwóch dekad zdobyła sobie rzeszę wiernych fanów, którzy stawiają ją na piedestale jako najlepsze „mordobicie" wśród gier wideo. Choć nie podzielam tego zdania (miłośnik Tekkena się kłania), to nie mogę zaprzeczyć, że lubię gry z tej serii i z przyjemnością wziąłem do ręki pada, by sprawdzić, jak się prezentuje najnowsza odsłona sagi śledzącej losy wojowników uwikłanych w wydarzenia związane z niesławnym Soul Edge.

Na początek intro. I tutaj lekki zawód. Nie mam nic do zarzucenia samym obrazkom, które przedstawiają zarys wydarzeń. Nie czepiam się również tego, że historia zatoczyła koło i jest swoistym rebootem fabularnym. Złego słowa nie mogę powiedzieć na udźwiękowienie. Wciąż jednak czuję lekki zawód. Dlaczego? Zabrakło chyba tego efektu „wow", który często towarzyszy mi, kiedy oglądam pieczołowicie przygotowane intro w bijatykach takich jak Tekken lub Injustice.

Soul Calibur VI
Jak na bijatykę, SoulCalibur VI posiada całkiem niezłą fabułę.
Soul Calibur VI
Niezagmatwane menu główne zdobi śliczne tło.

Po obejrzeniu intra przyszedł czas na zapoznanie się z głównym menu. Tym razem odczucia jak najbardziej pozytywne. Lista zawiera wszystko, do czego przyzwyczaiły nas już bijatyki. Mamy więc tryby fabularne, Versus klasyczny oraz ten online, trening, kreator postaci oraz opcje. Wszystko jest na swoim miejscu. Ciekawość wzbudziły dwie pozycje: Museum oraz Mission: Libra Soul.

Szybki rzut oka na to, co oferuje ten pierwszy, i istny zawrót głowy gwarantowany. Pomijając concept arty i muzykę, jest tu obecne istne kompendium wiedzy na temat postaci oraz świata, w którym rozgrywa się akcja gry. Ładne portrety postaci uzupełnione są metryczkami zawierającymi informacje dotyczące ich stylów walki, broni, jakich używają, oraz krótka biografia. Dobrym rozwiązaniem jest również swoista encyklopedia pojęć. Pomaga ona w zrozumieniu uniwersum SoulCalibura. Niemałą rolę odgrywa Timeline, którego zadaniem jest uporządkować najważniejsze wydarzenia w porządku chronologicznym. Pochłonięcie tego wszystkiego zajęło mi niemało czasu. A tuż obok czekał już rozbudowany opis zagrań, jakie oferuje gra. Nie wiem jednakże, czy jest większy sens, by zagłębiać się w to ostatnie, ponieważ o wiele lepszą opcją wydaje się być trening połączony z tutorialem, który możemy odbyć w innym trybie.

Soul Calibur VI
Mówcie sobie, co chcecie, ale Sophitia to najfajniejsza przedstawicielka płci żeńskiej w całej serii SoulCalibur.
Soul Calibur VI
Dzięki Mission: Libra Soul można się momentami poczuć jak w rasowej grze RPG.

Ów tryb to druga pozycja w menu głównym, która wzbudziła moją ciekawość. Mission: Libra Soul to całkiem nieźle rozbudowany tryb fabularny, który ucieszy przede wszystkim świeżo upieczonych adeptów bijatyk. Początkowo nie jest on kompletnie wymagający i stanowi wręcz opcję relaksującą. Warto jednak od niego zacząć, by odbyć trening w dojo. Tam w kilku misjach mamy okazję poznać szereg mechanik składających się na system walki w SoulCalibur VI. Ponadto warto zaznaczyć, że w tym trybie stajemy przed zadaniem stworzenia swojej własnej postaci. Wybieramy płeć, rasę, wygląd (twarz, włosy, zarost i tak dalej), styl walki (wzorujemy się na jednej z przygotowanych przez twórców postaci) i wskakujemy w przygodę mocno ociekającą elementami rodem z RPG-ów. Mamy więc wykonywanie kolejnych misji fabularnych, misji pobocznych, podejmowanie decyzji (podział na dobro i zło), całą masę broni tylko czekających na ulepszenie, jedzenie podbijające nasze statystyki, zdobywanie doświadczenia i zbieranie pieniędzy. To wszystko zostało doprawione masą scenek fabularnych wypełnionych dialogami. Misje polegają oczywiście na kolejnych walkach i raczej nie oferują w tym zakresie nic oryginalnego. Należy jednak pamiętać, że SoulCalibur VI jest bijatyką z krwi i kości.

Soul Calibur VI
Jako fan Tekkena z radością sprawdziłem losy Yoshimitsu.

Drugim trybem fabularnym jest Story: Soul Chronicle. Główna oś fabularna skupia się na losach Kilika dążącego do nieuchronnej konfrontacji z Nightmarem dzierżącym diaboliczny miecz Soul Edge. Na swojej drodze spotyka on kolejnych kompanów i wspólnie z nimi odbywa podróż, która rozgrywa się w kilku rozdziałach złożonych z kolejnych misji i cutscenek przedstawiających fabułę. Poza tym praktycznie każda grywalna postać posiada swoje epizody, które uzupełniają główną historię. To wszystko razem tworzy całkiem imponujący zestaw dla graczy lubujących się w trybie singleplayer. Na deser jest jeszcze Arcade Mode oferujący klasyczne osiem walk. Poza wyborem postaci określamy poziom trudności i staramy się o jak najlepszy czas. Dla chętnych znalazł się także Training pozwalający na ćwiczenie arsenału zagrywek dostępnych fighterów. Tyle w temacie singla.

Soul Calibur VI
Arcade Mode to szaleńczy wyścig z czasem. W sukurs przychodzi wypychanie wrogów z areny walki, które momentalnie kończy rundę na naszą korzyść.
Soul Calibur VI
Soul Calibur VI
Soul Calibur VI
Soul Calibur VI
Soul Calibur VI