Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
recenzje
Spyro Reignited Trilogy

Spyro Reignited Trilogy

Wejście smoka po latach raz jeszcze robi istną furorę.

Spyro Reignited Trilogy
Czas rozpocząć przygodę!

Najpierw Crash, a teraz Spyro. Czuję się rozpieszczony. W dodatku za pasem MediEvil. Powroty hitów z ery pierwszego PlayStation mnożą się, atakując nas cudownymi zwiastunami, uderzającymi w nostalgię. Czy to źle? Nie, jeżeli są to gry wykonane jak należy. Trylogia Crasha spisała się fantastycznie i nie zawiodła mnie ani trochę. Byłem wręcz przekonany, że ze Spyro będzie podobnie. Z wielką chęcią wziąłem pada w dłoń, a płytę wrzuciłem do napędu konsoli.

Wiedziałem co prawda, że część drugą i trzecią trzeba będzie pobrać z internetu, ale 19 GB do zdarcia to fakt, który należy odnotować. Cierpliwie poczekałem, i kiedy gra była gotowa, odpaliłem ją czym prędzej. Śliczna grafika poprzedzała pojawienie się głównego menu, z którego mogłem wybrać dowolną część trylogii.

Spyro Reignited Trilogy
Zaczynamy koniecznie od części pierwszej. Potem „dwójeczka" i „trójeczka".

Zacząłem, rzecz jasna, od Spyro The Dragon, czyli części pierwszej. Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, była cudowna wręcz oprawa graficzna. Nie żeby to było dla mnie jakieś wielkie zaskoczenie. Wszak stosowny trailer widziałem już wiele miesięcy wcześniej. Mimo tego uśmiech zagościł na mojej twarzy, gdy Spyro pojawił się na ekranie telewizora. Jak to wygląda w ruchu... Niczym dobrej jakości film animowany! Po prostu cudo. Animacja bohaterów i szczegółowość mimiki to pierwsza klasa. Zobaczyć coś takiego mając we wspomnieniach kanciasty oryginał to istny miód. Dubbing również zachwyca, a jedyne, czego mi zabrakło, to napisy. Jak się okazuje, nie ma ich w ogóle w trakcie cutscenek. Trudno. Na szczęście w trakcie dialogów in-game napisy są obecne i dobrze spełniają swoją rolę.

Spyro Reignited Trilogy
Spyro nikogo się nie boi. Nawet Bianca nie ma tu nic do gadania.

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy grał w Spyro, więc pozwolę sobie krótko opisać, o co w tym wszystkim chodzi. Najkrócej rzecz ujmując, jest to swoisty miks platforomowo-przygodowy. I choć poziomy nie są jakieś gigantyczne, to można powiedzieć, że całość nosi znamiona sandboksów. I tak już w pierwszej części mamy do czynienia z ogólnym zarysem gry, który przewija się również w części drugiej i trzeciej. Mamy do dyspozycji kilka hubów, które pełnią zarazem dodatkową rolę poziomów. Każdy hub zawiera pewną liczbę portali, które z kolei prowadzą do konkretnych poziomów. Naszym zadaniem jest dotrzeć z jednego miejsca do drugiego, wykonując szereg różnych czynności. Znaczna większość z nich oparta jest na typowym zbieractwie. Wszystko to podlane jest warstwą wyzwań zręcznościowych. Skłamałbym jednak, mówiąc, że stanowią one jakieś większe wyzwanie. Otóż nie. Czy to źle? Moim zdaniem niekoniecznie.

Swoista prostota stanowi zaletę Spyro. W dzisiejszych czasach mamy przecież istny zalew gier, które starają się przyciągnąć nas tonami dostępnych aktywności. Osobiście czuję niekiedy przesyt i z miłą chęcią wskakuję w gry bardziej skondensowane w swojej strukturze. I taka właśnie jest cała trylogia z przygodami fioletowego smoka. Nic się w tej materii nie zmieniło w porównaniu do oryginałów.

Zachwyca przywiązanie do szczegółów w kwestii odrestaurowania poziomów, które poza grafiką są po prostu identyczne jak kiedyś. Ktoś, kto - tak jak ja - ograł oryginały wzdłuż i wszerz, odnajdzie się w Spyro Reignited Trilogy bez problemu. Co więcej, nawet sterowanie nie uległo jakimś większym zmianom. Na pewno wzrosła jego precyzja, a to z kolei sprawia, że wraz z całkiem sprawnie działającą kamerą gra się przyjemniej. Czysty relaks jest naprawdę uzależniający w przypadku tej pozycji.

Spyro Reignited Trilogy
Miejscówki zachwycają kolorami i oświetleniem.

Z istotniejszych zmian koniecznie chciałbym wspomnieć o kompendium dostępnym teraz we wszystkich trzech częściach gry. Świetna sprawa, bo ów patent ułatwia nam życie i sprawia, że progresowanie wiąże się z większą przejrzystością. Zważywszy na to, że poziomy są zbudowane tak, że często obfitują w ukryte zakamarki i niewidoczne na pierwszy rzut oka przejścia, możliwość sprawdzenia, czego nam jeszcze na danym poziomie brakuje, jest czymś absolutnie nie do przecenienia.

Spyro Reignited Trilogy
Smoki potrafią być dość... ekscentryczne?

Diabeł tkwi w szczegółach. Takim hasłem można określić odświeżone przygody Spyro. Cieszy przywiązanie do detali. Ot, chociażby nasz towarzysz Sparx, czyli dziarska ważka, która stanowi tutaj wskaźnik zdrowia naszego protagonisty. Podczas zbierania szlagów jej kolor ulega zmianie. Towarzyszy temu zmiana koloru lightbara na padzie. Niby mały szczegół, a cieszy.

Jako że remake jest mocno wierny oryginałowi, to w dalszym ciągu część pierwsza cierpi na miałką fabułę i kompletnie bezjajecznych bossów. Jakikolwiek charakter (choć nadal niezadowalający...) ma chyba tylko finałowy boss, czyli Gnasty Gnorc. Poza nim walczymy z jakimiś losowymi wypierdkami niewartymi naszej uwagi. Znacznie lepiej potraktowane zostały smoki, które musimy ratować. Jest ich łącznie osiemdziesiąt i prawie każdy z nich charakteryzuje się oryginalnym wyglądem. To dość istotna zmiana względem pierwowzoru. Zmiana zdecydowanie na plus.

Spyro Reignited Trilogy
Początkowo Hunter jest nieco zazdrosny o Spyro. Ale chłopaki szybko się zaprzyjaźniają.

Postacie drugoplanowe o wiele lepiej prezentują się w Spyro 2: Ripto's Rage. Tutaj napotykamy już na starcie całkiem sympatyczną ekipę z Elorą i Hunterem na czele. Towarzyszą nam oni przez całą grę, udzielając podpowiedzi i pomagając nam z kolejnymi przeciwnościami losu. Nawet chciwy Moneybag ma charakter, i choć nie da się gościa polubić, to stanowi on istotny element przedstawionego świata. Wymuszając na nas opłaty, czy to za naukę nowej umiejętności, czy też za otworzenie jakiegoś przejścia, sprawia on, iż pozyskiwane przez nas gemy mają o wiele większą wartość niż w części pierwszej. Część druga zyskuje również sporo mini-gier, które są całkiem nieźle zróżnicowane i doskonale bawią w przerwie od biegania po poziomach w poszukiwaniu znajdek. Również część trzecia radzi sobie dobrze w tej kwestii, choć nie czuć już tutaj takiego skoku jakościowego, jak pomiędzy częścią pierwszą a drugą. Na wyróżnienie zasługuje oczywiście jazda na deskorolce. Kiedy kumple zagrywali się w Tony Hawk's Pro Skater, ja ziewałem na myśl o tejże pozycji i jedyną słuszną „deską" była dla mnie ta obecna w Spyro!

Spyro Reignited Trilogy
Za chwilę będzie buziak. Daję słowo, że warto.

Spyro zachwyca nie tylko śliczną oprawą graficzną i relaksującą rozgrywką. Muzyka i ogólne udźwiękowienie dostały solidnego kopa. Można dla porównania przełączyć sobie w opcjach na oryginalną ścieżkę dźwiękową. Tego jednak nie polecam. Warto zostawić wspomnienia takimi, jakie są, i dać się porwać świeżości w tej materii.

Każdą z trzech gier można ukończyć w ciągu około ośmiu godzin. Chcąc je wymasterować, trzeba sobie doliczyć po dwie godziny na każdą. Tak to mniej więcej wyglądało w moim przypadku. Ciężko się tutaj zaciąć. Sparx podpowiada, gdzie znajdują się niezebrane przez nas gemy. Dodatkowo możemy sobie włączyć mini-mapę, która pomoże nam zorientować się, gdzie jeszcze nie stanęła smocza łapa w danym poziomie.

Spyro Reignited Trilogy
Wielu przeciwników ucieka przed naszym sympatycznym smokiem. I słusznie.

Gra się w to wszystko naprawdę wspaniale. Poczucie humoru zyskało na jakości dzięki zaawansowanej grafice. Kto miło wspomina swoją przygodę z fioletowym smokiem sprzed dwudziestu lat, ten bez obaw może zainwestować w Spyro Reignited Trilogy. Cała reszta też powinna spróbować. Bo Spyro ma to do siebie, że na równi potrafi bawić zarówno dzieci, jak i dorosłych.

Spyro Reignited Trilogy
To co? Szarżujemy?
09 Gamereactor Polska
9 / 10
+
Śliczna oprawa graficzna, niesamowite odwzorowanie pierwowzoru, trzydzieści godzin zabawy na najwyższym poziomie, świetne poczucie humoru rozbawi każdego.
-
Brak napisów w scenkach przerywnikowych, mogłaby być ciut trudniejsza.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości