Swatch spotyka się z krytyką po chaotycznym wprowadzeniu Royal Pop
Ponieważ Swatch nie próbował powstrzymywać handlarzy handlu, w kilku miejscach na świecie wybuchł chaos, zmuszając policję do interwencji za pomocą gazu łzawiącego.
W świecie sportu i gier od dawna występuje problem, że handlarze kupują bilety i pożądane sprzęty, uniemożliwiając innym ich zdobycie i zmuszając ich do płacenia wygórowanych cen na rynku wtórnym. Jednak to zjawisko jest widoczne także w innych obszarach, nie najmniej na rynku zegarków.
Niedawno Swatch wypuścił nową kolekcję zegarków o nazwie Royal Pop i można śmiało powiedzieć, że ludzie byli bardzo chętni, by je zdobyć. Kupowanie ich w sklepach nie kosztowało dużo, ale naturalnie się wyprzedawały i wkrótce były dostępne na eBayu za tysiące dolarów.
Wired donosi, że było oczywiste, iż się wyprzedają (podobne rzeczy zdarzały się wcześniej), co doprowadziło do niewiarygodnych scen w miejscach takich jak Birmingham, Düsseldorf, Mediolan i Nowy Jork. Istnieje wiele nagrań wideo pokazujących chaos, który nastąpił, z doniesieniami o napaściach i policji sięgającej po gaz łzawiący wobec chętnych kupujących zegarki.
Swatch spotyka się więc z krytyką za brak podjęcia działań łagodzących chaos, i pozostaje pytanie, czy tym razem wyciągnęli wnioski, czy też sięgną po to samo rozwiązanie przy kolejnej upragnionej kolekcji.

