Odkąd Journey wziął pionierskie prace Ico i wydestylował je do czystej formy emocji, płynnego ruchu i wspaniałych obrazów, z radością rzuciłem się we wszystko, co pachniało klasykiem thatgamecompany. Wielu innych też to zrobiło, a deweloperem, który być może potraktował tę formułę najbardziej dosłownie, jest kalifornijska firma Giant Squid. Nie jest to zaskakujące, biorąc pod uwagę, że siłą twórczą, która za nim stoi, jest Matt Nava, który wcześniej był dyrektorem artystycznym w thatgamecompany. Debiut Abzû był niesamowicie piękny, ale też trochę za dużo zawdzięczał Journey, podczas gdy sequel Pathless zaryzykował więcej zarówno z dobrymi, jak i złymi wynikami.
Trzecia gra dewelopera, Sword of the Sea, jest pod wieloma względami połączeniem gier, na których Nava zbudował swoją markę. Ma pustynie Journey, życie morskie Abzû i The Pathless ' skupiają się na prędkości i rozpędzie. A jeśli Abzû był zbyt lekki mechanicznie, podczas gdy The Pathless był zbyt nieporęczny, Sword of the Sea zapewnia dobrą równowagę między doświadczeniem zmysłowym a interaktywnością. Jest to najlepsza gra Giant Squid, nawet jeśli wydaje się odrobinę zbyt znajoma.
Ale cofnijmy się o krok. Jak to często bywa w tego typu grach, zostajesz wrzucony bezpośrednio w wydarzenia bez żadnego tła ani motywacji. Nie jest jasne, kim jesteś, ale twoja misja jest tak uniwersalna, że szybko zrozumiesz swoją rolę jako oczyszczającej siły natury ponad wszystko. Nie jesteś w pełni ukształtowaną postacią, przygniecioną wątpliwościami i zmartwieniami. Zostałeś powołany do życia, aby oczyścić ziemię, co na szczęście odbywa się za pomocą twojego mitycznego miecza. Włączone, pytasz? Tak, włączone! Ponieważ w Sword of the Sea miecz nie jest wymachiwany, ale łyżwiony. I dzięki Bogu za to, bo chociaż w zasadzie uważam, że pomysł magicznego miecza na deskolotce jest trochę banalny, jest też całkiem fajny w praktyce, gdy pędzisz przez pustynie, tundrę i inne wspaniałe okolice, gdzie Giant Squid urzekło mnie raz za razem. Przywołuje wspomnienia doskonałego Solar Ash z 2021 roku. Tutaj tylko deskorolka lub snowboard zamiast wrotek są wykorzystywane do przygód.
W praktyce Sword of the Sea to gra platformowa, której sednem jest eksploracja. Przemierzasz pustynie, podziemne świątynie i jaskinie wypełnione lawą, szukając miejsc, w których możesz użyć miecza, aby aktywować przedmioty przywracające życie lub otworzyć bramy, aby zbliżyć się do ogromnej wieży, która w najlepszym stylu Journey migocze we mgle od pierwszej chwili. W przeciwieństwie do The Pathless, nie ma tu (z jednym wspaniałym wyjątkiem) walki. Szybujesz i skaczesz, aby dotrzeć do właściwych miejsc, doprawiając to wszystko sztuczkami, które dają ci punkty, ale w rzeczywistości są całkowicie opcjonalne. Obszary są często duże i otwarte, nie ma też znaczników miejsc docelowych, ale Giant Squid elegancko prowadzi Cię za pomocą wizualnych znaczników, takich jak punkty orientacyjne, i (nie tak elegancko) za pomocą powiewających flag.

Kilka razy minimalne wskazówki spowodowały, że nie byłem w stanie znaleźć miejsca docelowego, co w rzeczywistości było błogosławieństwem. Duża część zabawy w Sword of the Sea polega na zatracaniu się w niesamowicie pięknym świecie i znajdowaniu ustronnych zakątków z małymi świątyniami i wyzwaniami typu trick lub platformówka. Zarówno dlatego, że daje ci więcej waluty używanej do ulepszania twojej zdolności do wykonywania większej liczby sztuczek, ale także dlatego, że jest to po prostu wspaniała cyfrowa przestrzeń, w której możesz być. Pofałdowane wydmy, po których pędzisz, zapraszają do zabawy dla samej gry. Często łapałem się na tym, że wykonywałem triki na mojej trasie tylko dlatego, że czułem się dobrze i naturalnie.
Ale nie popełnij błędu. W zdeterminowanej podróży w kierunku wieży jest mnóstwo rozmachu, a także rzeczywista historia, która jest lepiej opowiedziana przez rozgrywkę niż małe tekstowe fragmenty wiedzy, które rzucają nazwami miejsc i nazwami własnymi, nie przyklejając się do nich. Zwłaszcza, że nie można ich ponownie przeczytać w menu.
Jak już kilkakrotnie wspominałem, największą siłą Sword of the Seas jest strona wizualna. Tam, gdzie Abzû i The Pathless kultywowały bardziej rygorystyczny motyw wizualny, Nava i jego zespół pracują z kontrastami, takimi jak pustynia i morze, co jest niezwykle atrakcyjne. Kiedy tworzysz oazy morskiego życia na palącej pustyni, wygląda to tak orzeźwiająco, że żałuję, że nie mogę wskoczyć na ekran i pluskać się w wodzie.
Ponadto jest coś wspaniałego w rozległych obszarach wypełnionych szczegółami i stałymi punktami, które dodają epickiego akcentu, który jest znacznie skuteczniejszy w budowaniu świata niż wspomniane fragmenty tekstu. Jedynym zarzutem jest liczba klatek na sekundę, która ma poważne wyzwania w jednym rozdziale. Szkoda, ponieważ jest to jeden z najpiękniejszych i najbardziej pełnych przygód obszarów w grze i trochę dziwny, ponieważ poza tym gra działa bez zarzutu.


Dotarcie do końca zajęło mi niecałe 3,5 godziny i szczerze mówiąc, było absolutnie idealnie. Sword of the Sea jest wciągający i dobrze zaprojektowany, ale nie ma wielu sznurków do grania, więc kompaktowa długość działa na korzyść gry, zwłaszcza że nigdy nie ma się wrażenia, że Giant Squid sztucznie próbuje przedłużyć grę.
Sword of the Sea to łatwa rekomendacja dla każdego, kto lubił Journey, Rime, Abzû i inne powiązane tytuły. Niesiony przez oprawę wizualną, której pięknie towarzyszy muzyka w tle Austina Wintory'ego, oferuje mnóstwo przyjemności z rozgrywki i uderza we wszystkie właściwe emocjonalne punkty. Jednak ta łatwa rekomendacja wiąże się również z nieodłączną krytyką, ponieważ jest również trochę zbyt przewidywalna i znajoma. Jesteśmy już zaznajomieni z wypróbowaną i przetestowaną podróżą w kierunku historii monolitu oraz kryzysami i niepowodzeniami, jakie niesie ona ze sobą przed ostatecznym triumfem. Giant Squid ma również nowe pomysły - szczególnie sposób, w jaki poruszasz się po świecie - ale czasami wydaje się, że trochę za bardzo remiksują elementy z innych tytułów. Z drugiej strony robią to z wielkim polotem i niewątpliwym talentem, co ostatecznie sprawia, że Sword of the Sea jest jedną z najlepszych gier w tym podgatunku.