Teenage Mutant Ninja Turtles Arcade: Wrath of the Mutants
Żółwie powracają po raz kolejny, aby dać nauczkę Shredderowi, ale niestety wydaje się, że zapomnieli, jak zrobić dobrą grę.
W 2017 roku Teenage Mutant Ninja Turtles pojawił się w salonach gier w nowym doświadczeniu opartym na serialu telewizyjnym, który rozpoczął się w 2012 roku. Pełne siedem lat później nadszedł czas, aby gra pojawiła się na nowoczesnych konsolach wraz z dodatkową zawartością. Po spędzeniu kilku godzin z Teenage Mutant Ninja Turtles Arcade: Wrath of the Mutants mogę powiedzieć, że wydawca powinien był przeznaczyć swoje zasoby na coś innego i pozwolić, aby ta przygoda pozostała pogrzebana w zapomnieniu. Bo to naprawdę śmierdzi kwaśnymi ściekami i przypalonym serem do pizzy, a bez względu na to, jak wielkim jesteś fanem Ninja Turtles, są o wiele lepsze i fajniejsze produkty, na które można wydać pieniądze.
Jednak początkowym i pozornie pozytywnym aspektem jest to, że jasne jest, że nieśmiertelny klasyk Konami z lat 90. był poszukiwany w poszukiwaniu inspiracji i projektu, ale tam, gdzie japoński twórca gier dostarczył pikselową błyskotliwość, deweloper Raw Thrills zadowolił się nijaką grywalnością i słabą prezentacją. Projekt pochodzi z serii Nickelodeon z 2012 roku i chociaż sam projekt może nie być najlepszy, słaba grafika nie podnosi go na wyższy poziom. Fakt, że ta gra została wydana w 2017 roku, wydaje się niedorzeczny na pierwszy (oraz drugi i trzeci) rzut oka i łatwiej jest postrzegać ją jako tytuł z 2007 roku na Nintendo Wii, a nie coś, co należy do dzisiejszych konsol.
Ponieważ TMNT Arcade: Wrath of the Mutants jest okropnie brzydkie i jest bardzo mało życia i uroku zarówno w otoczeniu, jak i w postaciach stłoczonych na ekranie. Jest też coś dziwnego w dźwięku, ponieważ muzyka jest bardzo niska w miksie, co sprawia, że wydaje się płaska i mało energetyczna. Jedyne, co naprawdę słychać, to postacie rzucające od czasu do czasu niedopracowanymi one-linerami, a kiedy towarzyszy im całkowita cisza, spektakl rozgrywający się na twoich oczach wydaje się bardziej wykolejoną farsą niż czymś podnoszącym puls i wciągającym.
Sama rozgrywka jest z pewnością akceptowalna, nawet jeśli jest skrajnie prosta i pozbawiona pomysłów. Używasz jednego przycisku do walki, jednego do skakania, a trzeciego do odbierania specjalnych umiejętności. Poza tym nie ma zbyt wiele do śledzenia, a kiedy inteligencja wrogów jest prawie w ogóle obecna, wydaje się, że naciskasz przycisk X, aby dotrzeć do napisów końcowych i w końcu wyłączyć nieszczęście. Co więcej, wszyscy bossowie są prawie identyczni, a nawet jeśli mają inny wygląd, rzadko dodają coś nowego lub interesującego, co podnosi doświadczenie do czegokolwiek innego niż bardzo przeciętny poziom.
Należy również zauważyć, że ta przygoda jest niesamowicie pusta, ponieważ oferujemy tylko sześć poziomów, które można ukończyć w nieco ponad godzinę. Jasne, możesz powtarzać wszystkie poziomy w nieskończoność, aby uzyskać lepszy wynik, ale nic nie zachęca Cię do ponownego odwiedzania każdego poziomu po tym, jak już przeorałeś je za pierwszym razem. Jasne, jeśli lubisz ból, możesz znaleźć jakąś przyjemność w dręczeniu się w tym pozbawionym wielokątów rozczarowaniu akcją, ale dla wszystkich innych nie ma tu nic wartościowego.
Podsumowując, nie mogę polecić TMNT Arcade: Wrath of the Mutants nikomu, nawet najbardziej oddanym fanom. Jasne, można w nią grać bez żadnych nieznośnych błędów, ale przy cenie 30 USD za zaledwie godzinę tak zwanej "rozrywki" nigdzie nie wydaje się to akceptowalne. Cały produkt sprawia wrażenie wyjątkowo sposobu na zarabianie pieniędzy bez najmniejszego wysiłku i mam nadzieję, że ludzie nie dadzą się zwieść logo Turtles i dokonają zakupu w nadziei na znalezienie nostalgicznej radości, ponieważ jeśli chodzi o radość z grania, z pewnością nie ma jej tutaj.





