
Tetris to gra logiczno-zręcznościowa, która polega na... zaraz, przecież to już wszyscy wiemy i nie ma co wymyślać koła na nowo. Jaki jest Tetris, każdy widzi. Warto jednak przypomnieć, że spadające klocki układamy już od 1984 roku. Od tego czasu sporo wody upłynęło w dowolnie wybranej przez Was rzece, ale efekt Tetrisa trwa nadal i stara formuła okazuje się ponadczasowa.
Podróż z klockami
Wiele razy próbowano wskrzesić ideę oryginalnego Tetrisa, z różnym skutkiem. Szczerze mówiąc, nie potrafię w chwili obecnej nawet zliczyć, ile wersji i przeróżnych klonów gry powstało przez lata. Nie potrafię, bo pewnym momencie, przyznam szczerze, przestałem zwracać na nie uwagę. Nie oferowały one bowiem nic nowego, a wręcz niszczyły dziedzictwo kultowego tytułu. Sytuacja zmieniła się diametralnie w momencie założenia gogli wirtualnej rzeczywistości od Sony.


Pomimo wąskiego zakresu widoku jak na zabawę w VR, gra robi piorunujące wrażenie. Jestem w stanie zrozumieć zabieg, bo przy dużej szybkości opadania klocków szukanie planszy po bokach byłoby, delikatnie mówiąc, niewygodne. Na szczęście formuła Tetrisa w wersji VR nie zmieniła się na tyle, by ktokolwiek poczuł się zagubiony.
Jest tak przynajmniej w głównym trybie, „Podróży", dzięki któremu przeniesiemy się nie tylko do różnych miejsc na Ziemi, ale również poza nią. Od pierwszej zagranej nuty byłem... zauroczony. Nie sądziłem, że w prostej grze logicznej można zawrzeć tak piękny przekaz. Każda z plansz jest inna pod względem wizualnym i w prosty sposób stara się nam ukazać piękno naszej planety oraz jej historii. Dałem się wkręcić i naprawdę przeżywałem emocjonalnie Tetrisa! Na tyle, że wręcz pragnąłem ułożyć ostatnie linie, by zobaczyć, co tym razem autorzy ukryli za rogiem.


Nie zawsze jest łatwo. W podstawowym poziomie wyzwania za każdym razem musimy uzbierać trzydzieści linii, w finale zaś aż dziewięćdziesiąt, przy czym poza ustawieniem trudności w czasie rozgrywki definiuje ją również szybkość opadania klocków. Czasami trzeba nieźle się napocić, by dobrnąć do ostatniej linii, a musicie wiedzieć, że układ się nie zeruje. Jeśli będziecie na tyle twardzi i wytrwali, przejdziecie całą opowieść na jednym, stale zapełniającym się układzie.
Orgia dla oczu i uszu
Jeśli poczujecie się zmęczeni, nic nie stoi na przeszkodzie, by ściągnąć gogle. Tetris Effect radzi sobie doskonale również bez nich. Co więcej, przy długim posiedzeniu jest to wręcz przesiadka niezbędna. Mnogość kolorów, wirujących elementów i nasycenie dźwięków potrafią zawrócić w głowie - dosłownie. Przyznaję, że sam niektóre etapy przechodziłem w tradycyjnym stylu i, szczerze mówiąc, bawiłem się równie rewelacyjnie.


To, co na pewno pomaga i nieco ułatwia rozgrywkę, to możliwość zatrzymania czasu. Daje nam to niezbędne sekundy do zastanowienia się nad kolejnym ruchem. Choć przyzwyczajony do tradycyjnego Tetrisa z opcji praktycznie nie korzystałem, tak pozwala ona opanować bardziej krytyczne momenty rozgrywki i dla wielu graczy może okazać się przydatna. Oczywiście poza standardową rozgrywką możemy próbować swoich sił w wyzwaniach lub też na wyższych poziomach trudności. Ogólnie wytrwali gracze będą mieli co robić, choć sam odpalałem najczęściej grę zwyczajnie dla relaksu.
W oprawie dźwiękowej gry można się zakochać. Już pierwsza nuta wywoła u niejednego ciarki na ciele, a potem jest tylko lepiej. Każda z plansz jest unikalna pod względem muzycznych doznań, a te możemy również w niewielkim stopniu sami modyfikować poprzez układanie linii i odwracanie klocków - dodaje to do grającego utworu mały efekt. Udźwiękowienie zmienia się też w czasie danej planszy zależnie od szybkości opadania i liczby ułożonych już przez nas linii. Niewielkie zmiany aranżacji następują co pięć linii, większe zaś co dziesięć. Gdy połkniecie bakcyla, nawet nie zauważycie, jak bardzo daliście się wkręcić w układanie linii pod dany utwór.

Efektowny powrót
To udany powrót klasycznej gry w wielkim stylu. Aż trudno mi uwierzyć, że twórcom udało się opowiedzieć poprzez układanie klocków całkiem dobrą i poruszającą historię. Nie każdego oczywiście ona wzruszy, nie każdy ją nawet dostrzeże, bo jakby nie patrzeć - to nadal przede wszystkim świetna i wciągająca zabawa. Ja przeżyłem piękną podróż i nawet nie zauważyłem, kiedy wskoczyłem w nią ponownie. Bo pomiędzy dużymi, skomplikowanymi tytułami, Tetris Effect pozwala się naprawdę zrelaksować i wyciszyć. Dostrzec poprzez otaczający nas zgiełk to, co jest naprawdę ważne. A to już sztuka.