Nietrudno zrozumieć rozczarowanie twórców, którzy włożyli w projekt całe serce i duszę oraz ponieśli osobiste poświęcenia, by potem usłyszeć jakieś pozwy z wyższego piętra, które ogłasza, że gra zostaje anulowana. Tak właśnie stało się z Naughty Dog z The Last of Us: Online, a teraz dowiadujemy się trochę więcej o tym nieszczęsnym tytule.
W wywiadzie dla Lance E. Lee Podcast z Tokio (za pośrednictwem Kotaku) reżyser Vinit Agarwal ujawnia, że gra była faktycznie "około 80% ukończona", gdy nastąpił cios, i przyznaje, że uderzyło go to mocno:
"To był dla mnie druzgocący moment, bo spędziłem siedem lat pracując nad tą grą i było to miażdżące duszę. Szczerze pamiętam, że dowiedziałem się, że plan zostanie anulowany 24 godziny przed ogłoszeniem publiczności. Tak dowiedziałem się o anulowaniu gry, to było po prostu niefortunne, musieli to zrobić, bo muszą kontrolować przekaz."
Wyjaśnienie, jakie podaje dla tej decyzji, było takie, że studio po prostu chciało postawić na coś bezpieczniejszego niż bardziej eksperymentalny koncept:
"W zasadzie, w pewnym momencie trzeba było podjąć decyzję. 'Dobra, zrób tę grę albo następną, którą reżyserował Neil Druckmann, prezes firmy... Musieli wybrać grę, która była podstawą studia, a nie eksperymentalną grę, nad którą pracowałem, a która miała być naprawdę duża, ale niestety nie mogła ujrzeć światła dziennego."
Niecały rok temu dowiedzieliśmy, że Vinit Agarwal porzucił Naughty Dog i założył japońskie studio. Pozostaje do zobaczenia, co będzie planował dalej, ale jest kilka przykładów znanych deweloperów, którzy opuścili gigantów branży, by założyć własne, odnoszące sukcesy studia, wydając hity takie jak Bloodstained: Ritual of the Night, Death Stranding, Eiyuden Chronicle: Hundred Heroes, Clair Obscur: Expedition 33 oraz The Finals.
Trzymamy kciuki, że nowy projekt Agarwala również się spełni, i na pewno wrócimy, gdy dowiemy się więcej.
