Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Gamereactor Polska
recenzje
The Occupation

The Occupation

Czas ucieka, reporterze. Nie zechciałbyś przeznaczyć go na inną grę?

The Occupation

Brytyjskie studio White Paper Games zadebiutowało w 2014 roku oferując graczom Ether One, surrealistyczną przygodówkę traktującą o osobach obdarzonych darem astralnej projekcji - zdolnych do leczenia przerażających chorób psychicznych. Deweloperzy w The Occupation ponownie stawiają na trudną historię, nie uciekają od kontrowersyjnej tematyki. Niestety, ponad cztery lata w produkcji i pięcioosobowy zespół najwyraźniej nie wystarczyły, by dostarczyć produkt z wyższej - lub przynajmniej w jakimś stopniu zadowalającej - półki.

Akcja The Occupation toczy się w 1987 roku w Północno-Zachodniej Anglii. Jest to czas monumentalnej architektury, brytyjskiej muzyki pop i napiętej sytuacji politycznej. W grze wcielamy się na przemian w dwie postaci, by rozwiązać tajemnicę zagadkowego ataku terrorystycznego. Pierwszą z nich jest Scarlett Carson, wdowa po Michaelu Carsonie, jednej z ofiar zamachu - drugą zaś reporter Harvey Miller. Podczas gdy w butach Scarlett przemierzymy bardziej skondensowane i krótkie etapy skupiające się wyłącznie na narracji, większość rozgrywki przeżyjemy jako Harvey. Ten w czasie własnego śledztwa musi przepytywać świadków wydarzeń związanych z eksplozjami, za sprawą których zginęły setki niewinnych cywili - w tym celu umawia się na trzy wywiady z osobami zajmującymi wyższe stanowiska w firmie Bowman Carson. Jak się okazuje, każdy ze świadków przedstawia sprawę na swój własny sposób, zadaniem gracza jest zatem połączenie wszystkich poszlak i zdecydowanie, kto mówi prawdę. To właśnie odbiorca decyduje o narracji gry podzielonej na trzy sekcje, podczas których otrzymuje sześćdziesiąt minut czasu rzeczywistego na zbadanie miejsca, zebranie materiałów dowodowych i przygotowanie się na rozmowę. Co ciekawe, gra oferuje również możliwość przeczekania tej godziny, choć wtedy nic ze sprawy nie wyniknie, a gracz nie pozna właściwego rozwiązania. Brzmi to wszystko szalenie intrygująco, a jednak The Occupation przerosło swoich twórców chyba w każdym możliwym aspekcie.

Skip

Podczas zabawy nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że kolejny raz niewielkie studio z fatalnie niskim budżetem porwało się na projekt większy niż było w stanie unieść. Sam styl graficzny Okupacji z początku urzeka - jest elegancki, klimatyczny, zupełnie jak użyte w grze akustyczne ballady z lat osiemdziesiątych. W produkcji przeważają mroczne odcienie fioletu, różu i błękitu, podobnie jak w Firewatch dominowały akcenty pomarańczu i czerwieni - porównanie zresztą na tym się nie kończy, jako że sposób pokrycia tekstur i cieniowanie modeli są w obu tytułach bliźniacze. Firewatch oferował jednak płynną narrację oraz ciekawy projekt poziomów, czego w The Occupation zabrakło. Twórcy niezależni nie od dziś muszą radzić sobie z brakiem odpowiedniego finansowania, opakowując swoje możliwości w takie produkcje, w których niekoniecznie odczuwamy te nikłe środki, a wręcz jesteśmy pełni podziwu, jeśli chodzi o pomysłowość deweloperów - że tak przytoczę Oxenfree, Undertale czy chociażby polskie Layers of Fear.

W dziele studia White Paper Games już w pierwszej lokacji szybko zauważamy darmowe assety, które, jakby tego było mało, są na potęgę klonowane - co dwa metry napotykamy się na ten sam kubek, tę samą książkę, to samo zdjęcie. Z niemal każdym przedmiotem możemy wchodzić w interakcję i go oglądać, możemy go nawet włożyć na chwilę w ekwipunek, choć pytanie brzmi, w jakim celu - bo większość z nich nie jest nam do niczego potrzebna. W notatniku bohatera znajduje się zapis głównego celu, który dokładnie prowadzi nas za rączkę. Wywnioskujemy z niego wszystko: dokąd iść, czego szukać, gdzie możemy to znaleźć. Węszenie po kątach paradoksalnie nie ma większego sensu, bo istotne dla sprawy dowody momentalnie rzucają się w oczy, a inne elementy otoczenia nie oferują żadnych smaczków, znajdek ani czegoś, co mogłoby dopełnić narrację, zapoznać nas bardziej z postaciami, przedstawić ich zainteresowania i nawyki. Nie oferują, ponieważ są tylko losowymi przedmiotami z darmowego generatora.

The Occupation
The Occupation

A skoro już o interakcjach mowa, to produkcję cechuje zaskakująco utrudnione sterowanie. Zupełnie jakby twórcy chcieli udawać, że The Occupation jest czymś, czym... nie jest. To narracyjny symulator chodzenia z zagadkami quasi-logicznymi. Nic więcej. Tymczasem nawet otworzenie drzwi w grze wymaga użycia trzech przycisków na kontrolerze - bo trzeba z nimi wejść w tę interakcję, trzeba przytrzymać klawisz i jeszcze pchnąć gałką. Najbardziej frustrująca jest jednak ta kropeczka znajdująca się na środku ekranu, kursor znaczy, który należy nakierować na przedmiot, jeśli chcemy go podnieść. Nakierować, dosłownie, co do milimetra. Jakikolwiek obszar aktywacji nie istnieje, zasięg wyczucia celownika jest zerowy. W przypadku pinezek, długopisów i innych drobnych obiektów trzeba uzbroić się w cierpliwość.

The Occupation
The Occupation
The Occupation
The Occupation