Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
recenzje
The Walking Dead: The Telltale Definitive Series

The Walking Dead: The Telltale Definitive Series

I am still. NOT. Bitten.

The Walking Dead: The Telltale Definitive Series

Edycja definitywna za nami, z pełną świadomością można więc przyznać, że o The Walking Dead od Telltale powiedziano już wszystko. Trochę też nazbierało się tych wydań pudełkowych: każda z czterech odsłon sagi otrzymała własne, pierwszy i drugi sezon - zbiorcze, pojawiły się i remastery, a teraz jeszcze kolejne... Bałaganu co niemiara. Podobnie zresztą wyglądał proces produkcji serii, co nie przeszkodziło jej w staniu się kultową. Do rzeczy jednak - dla kogo tak naprawdę jest edycja definitywna i czy warto się nią zainteresować?

To przede wszystkim kawał niezwykłej historii. Mimo poprzednich, należy dodać - bardzo porządnych produkcji, Telltale tak naprawdę zasłynęło dopiero w 2012 roku właśnie dzięki grze na licencji Żywych Trupów. Nikt, nawet sam Robert Kirkman nie spodziewał się wtedy, że produkcja stanie się tak istotnym elementem branży, co niejednokrotnie podkreślał w wywiadach - do pierwszego sezonu, który zdawał się jakościowo odstawać od popularnego serialu na kanwie komiksu, podchodził raczej ze skwaszoną miną. Zresztą, Telltale też nie wiedziało, że trzyma w rękach prawdziwy klejnot.

The Walking Dead: The Telltale Definitive Series
Tak rozpoczęła się jedna z najpiękniejszych relacji w grach wideo.
The Walking Dead: The Telltale Definitive Series
W galerii możemy oglądać różne wersje modeli postaci, odtwarzać ich animacje i kwestie dialogowe...

Podróż Lee i Clementine z miejsca skradła serca wszystkich fanów przygodówek klikanych i nie tylko - jako dojrzała opowieść o miłości i poświęceniu w świecie zmierzającym ku zagładzie odmieniła gatunek, wyznaczyła jego tor narracji. Gdyby nie ona, dziś nie czekalibyśmy na piąty epizod Life is Strange 2. Z czasem growe The Walking Dead zmieniło się w wieloletnią wędrówkę Clementine, która z ośmioletniej dziewczynki na naszych oczach przerodziła się w siedemnastoletnią młodą kobietę. Stała się symbolem odwagi i niezłomności, który przetrwał wszystkie inne produkcje Telltale - był, gdy na rynku debiutował wielki zły wilk Bigby, istniał, gdy studio podjęło się niezwykle ciekawej interpretacji Borderlands, gdy gracze zawiedli się przeciętną Grą o Tron i gdy oczarował ich nieco lepszy Batman. Był od początku i do samego końca. I choć pojęcie przygodówek epizodycznych zarówno wyniosło Telltale na piedestał, jak i pogrążyło - firma zbankrutowała podczas tworzenia finalnego sezonu Żywych Trupów i gdyby nie Skybound, nigdy nie doczekalibyśmy się finału serii - to nie można zaprzeczyć, że to małe studio odcisnęło wielkie piętno na branży gier wideo.

Toteż Skybound właśnie we współpracy z zespołem #stillnotbitten (którego nazwa oczywiście nawiązuje do kwestii wypowiedzianej przez niezłomną Clementine w drugim sezonie, gdy zamknięta w szopie i pozostawiona na pastwę losu jedenastoletnia dziewczynka właśnie stoczyła bój z obrzydliwym szwendaczem) postanowiło raz jeszcze, mimo kilku innych, nietanich wydań - zaledwie kilka miesięcy temu polowaliśmy przecież na kolekcjonerkę czwartego sezonu przygodówki - wypuścić na rynek edycję definitywną. Opisany wycinek tej wielkiej historii jest ważny, by nadać temu wszystkiemu odpowiedni kontekst.

The Walking Dead: The Telltale Definitive Series
...albo spędzić kilkadziesiąt minut na podziwianiu grafik koncepcyjnych.
The Walking Dead: The Telltale Definitive Series
Filtr Graphic Black w pierwszym sezonie nie prezentuje się za dobrze.

The Walking Dead: The Telltale Definitive Series zawiera łącznie sześć tytułów wydanych w latach 2012-2019: sezon pierwszy, rozszerzenie 400 Dni, sezon drugi, Michonne, A New Frontier i wreszcie sezon finalny. Seria zaliczyła przez ten czas wiele wzlotów i upadków, wyraźnie daje się też odczuć, że jednak Telltale najlepiej radziło sobie w opowiadaniu historii Clementine, bo już DLC 400 Days i spin-off o Michonne ani nie są tak interesujące, ani nie zebrały tak dobrych ocen jak pozostałe odsłony. Nadal jednak wydanie oferuje to wszystko w jednym miejscu, więc jeśli ktoś chce zapoznać się z uniwersum po raz pierwszy lub jako fan serii jest zainteresowany posiadaniem najlepszej edycji, to ta definitywna na to pozwala.

Oprócz tego wydanie zawiera materiały zza kulis produkcji wraz z komentarzami deweloperów i aktorów głosowych, pełną ścieżkę dźwiękową, galerię z grafikami koncepcyjnymi, modelami, animacjami postaci - są tego gigabajty. W samej galerii można spokojnie spędzić kilka godzin, przyglądając się i podziwiając przepiękne arty, niewykorzystane pomysły, proces powstawania produkcji. Do tego ścieżka dźwiękowa potrafi działać w tle i faktycznie zawiera absolutnie wszystkie utwory z serii, jak również kilka bonusowych remiksów, jak Clementine Suite, łączący motywy przewodnie z wszystkich części. Dzienniki deweloperskie natomiast oferują dodatkową wiedzę i pozwalają zapoznać się z nieujawnionymi wcześniej faktami; przykładowo, drugi sezon miał oferować jeszcze kolejne zakończenie, w którym mała Clem umiera, ponieważ twórcy nie wiedzieli, że w ogóle będą kiedykolwiek pracować nad dalszymi sezonami. Tak, to udowadnia, że sami deweloperzy nie zdawali sobie wtedy sprawy, jak istotna będzie to dla nich marka, ale też właśnie dzięki temu seria tak pięknie kształtowała się na oczach fanów. Świetnie jest dowiadywać się takich rzeczy, a jest ich znacznie więcej - zupełnie jakby deweloperzy udostępnili w edycji definitywnej wszystko, co tylko mogli.

The Walking Dead: The Telltale Definitive Series
Sezon drugi: z włączonym filtrem.
The Walking Dead: The Telltale Definitive Series
Ta sama scena bez filtru wygląda znacznie ładniej.

Pomiędzy wszystkimi tymi opcjami poruszamy się korzystając z ślicznie przygotowanego menu, graficznie dostosowanego do finalnego sezonu, które przedstawia okolice rodzinnego domu Clementine. Biorąc pod uwagę, jak wiele lat minęło od debiutu pierwszej części oraz to, że twórcy wielokrotnie zmieniali styl graficzny i nawet przerzucili się na nowy silnik, edycja definitywna oferuje ujednoliconą warstwę wizualną. Starsze odsłony zostały odświeżone, by bliżej im było ostatniemu sezonowi, a wszystkie odcinki otrzymały opcję dynamicznego oświetlenia i włączenia filtru Graphic Black. Brzmi to rewelacyjnie i w istocie cieszy, choć należy pamiętać, że jest to zwykły filtr, który jakby nie został dostatecznie sprawdzony i zwłaszcza w pierwszym sezonie nie zawsze prezentuje się dobrze - lokacje są zbyt ciemne, oczy postaci puste, kontury tak grube i czarne, że wszystko zlewa się w jedno. Tak naprawdę przydałaby się tu całkowita podmiana modeli i animacji, ale to robota na pełnoprawny remake. Tymczasem po prostu Graphic Black jest ciekawą opcją do przetestowania, jednak oryginał po tylu latach wciąż zdaje się wyglądać lepiej.

Ponadto rozgrywka jest znacznie płynniejsza, a ekrany ładowania szybsze - podczas gdy w pierwszych wydaniach sekundowe zawieszanie się gameplayu podczas naciśnięcia akcji było standardem, obecnie wszystkie sceny przechodzą między sobą bez zacięć. Widać też, jak wiele tak naprawdę się zmieniło przez te cztery sezony - od grafiki po jakość animacji i nawet samej rozgrywki. Choć niegdyś narzekaliśmy, że kolejne części oferują coraz mniej czystego grania, a więcej scenek przerywnikowych, z upływem lat widać, że były to zmiany jak najbardziej na plus. Dziś „jedynka" może wydawać się już przestarzała - pełna sekwencji ze zbędnym chodzeniem, wędrowaniem z punktu A do punktu B sztucznie przedłużającym rozgrywkę. Również fabularnie epizody w kolejnych częściach są bardziej treściwe, skondensowane, gra się w nie po prostu przyjemniej. Dobrze jest do tej serii powrócić po latach i doświadczyć jej na nowo.

The Walking Dead: The Telltale Definitive Series
W trzecim sezonie te różnice już się mocno zatracają.
The Walking Dead: The Telltale Definitive Series
Widać tylko nieco inną kolorystykę.

Odpowiedź na pytanie postawione we wstępie jest zatem bardzo prosta - to najlepsze wydanie dla osób, które nigdy nie zagrały w The Walking Dead, jak również dla największych fanów, nawet tych, którzy już posiadają w kolekcji inne edycje gry. Kolekcja oferuje kilkadziesiąt godzin treści, kawał wspaniałej historii i świetne doświadczenie, które pozwala obserwować, jak bohaterka opowieści dojrzewa na naszych oczach. To mus dla fanów przygodówek, interaktywnych filmów i tak naprawdę ogólnie gier wideo. The Walking Dead jest produkcją ponadczasową, której po prostu nie wypada nie znać. Tak, dało się to zrobić lepiej. Tak, deweloperzy nadal nie pozbyli się niektórych błędów doskwierających poprzednim edycjom. Tak, mimo wszystko warto im podziękować za te lata wspaniałej pracy.

09 Gamereactor Polska
9 / 10
+
Dziesiątki godzin zawartości; galeria z soundtrackiem, setkami grafik koncepcyjnych i ciekawymi komentarzami deweloperów; świetne, pełne wydanie; wspaniała historia, która nie postarzała się mimo upływu lat.
-
Ujednolicony styl graficzny nie zawsze prezentuje się ładnie; nie naprawiono niektórych starych błędów.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości