Polski
recenzje
Torchlight III

Torchlight III

Najnowsza, trzecia odsłona znanego hack'n'slasha, stworzona pod okiem byłego dewelopera Diablo II, spełniła moje oczekiwania.

Torchlight III

Torchlight to seria całkiem udanych gier ARPG hack'n'slash. Pamiętam, jak dla krytyków druga odsłona tej marki stała się konkurencją dla Diablo III, gdzie dwoma z najważniejszych punktów były towarzyszące zwierzęta i wędkowanie. Drobne, acz interesujące mechaniki. To dziwne zresztą, że nikt wcześniej nie pomyślał o towarzyszu, którego moglibyśmy wysyłać do miasta, aby sprzedał zdobyte przez nas podczas przygód przedmioty.

I chociaż to Diablo III cieszy się zdecydowanie większą popularnością, nawet mimo tego że brakuje mu zawartości na miarę Path of Exile, to Torchlight II wcale nie zestarzało się tak bardzo. Uważam nawet, że zaraz obok Pana Grozy to drugi najlepszy tytuł z tego gatunku do zagrania na Nintendo Switch. W końcu pokuszono się tam o parę ciekawych aktualizacji.

Na Nintendo Switch trafi wkrótce również Torchlight III (nie podano jeszcze daty premiery). Ale na pozostałych platformach - to jest PC, PlayStation 4 i Xboksie One - zadebiutuje 13 października. Gra, która początkowo nie posiadała cyfry w nazwie, lecz podtytuł - Frontiers. I nie była to w planach gra z trybem dla jednego gracza, ale MMO. Na moje szczęście, bo średnio lubię gry wymagające stałego połączenia z internetem, plany uległy zmianie. Trzecia odsłona oferuje teraz tryb multiplayer i singleplayer, i możemy grać tak, jak nam się to podoba.

A decyzję chyba rozumiem doskonale. Nie wiem, czy Echtra Inc. - studio odpowiedzialne za tę odsłonę - byłoby stać na ciągłe wsparcie takiego formatu rozgrywki. Poza tym przy grze firmy Grinding Gear Games z Nowej Zelandii ciężko byłoby o wypracowanie sobie korzystnej pozycji. W rezultacie cieszę się, że otrzymaliśmy tytuł stojący o własnych nogach, jak poprzednia część tej gry, czy Grim Dawn. Do kogoś trafi na pewno, do mnie trafił.

Torchlight III - launch day (no, prawie)

Torchlight III

Torchlight III debiutuje dopiero za dwa dni, ale ja miałem okazję zagrać tydzień przed premierą. To zupełnie jak pozostali gracze, bo gra znajdowała się długi czas we wczesnym dostępie na Steamie, ale to 6 października otrzymała aktualizację do wersji 1.0, która nie powinna różnić się za bardzo od tej, którą dostarcza się nam teraz, nie licząc oczywiście koniecznych poprawek.

I jeżeli chodzi o moje doświadczenia z tym otwarciem, to nie przypominam sobie żadnych większych kłopotów poza jednym. Kiedy pozostali tracili swoje zapisy gry w trybie dla jednego gracza po kilku godzinach rozgrywki, ja jedynie nie słyszałem głosów postaci ani czytających znalezione książki.

Oba problemy nie pozostają jednak niezbadane. Deweloperzy pomagają graczom, a gracze innym - wszyscy są w stałym i angażującym kontakcie za sprawą kanału na Discordzie, na którym się znalazłem. Na swój problem natomiast odnalazłem bardzo łatwe rozwiązanie, wystarczyło zmienić język z angielskiego na inny i powrócić na ten oryginalny - postaci zaczęły mówić. À propos języka - Torchlight III niestety nie posiada polskiej lokalizacji. A zaś wracając do Discorda, wszyscy nie mogli doczekać się tego otwarcia. Obecny był nawet z nami Max Schaefer. Jeżeli nie kojarzycie tej persony, to jest to osoba odpowiedzialna za Diablo II, serię Torchlight i naturalnie teraz jej trzecią część.

Jeszcze nie sprawdziłem, jak dużo wniesiono poprawek na prawdziwy launch day, ale do momentu pisania przeze mnie recenzji trochę ich już było, a lista koniecznych się wydłuża, ale deweloperzy skorzy są do pracy wraz z całą swoją społecznością.

To przyjemne i wymagające doświadczenie

Torchlight III

Spędziłem w Torchlight III trochę czasu i muszę powiedzieć, że nie był to czas stracony. Nawet mimo tego, że musiałem po śmierci powtarzać swoją rozgrywkę.

Od samego początku i do pewnego momentu grałem na najwyższym możliwym poziomie trudności, ale nie wybrałem do tego trybu hardcore. Dlaczego więc musiałem zaczynać od nowa? W grze znajduje się ciekawe rozwiązanie w postaci zwojów, które wiążą życie użytkownika z jego przedmiotami. To znaczy, że jeśli nałożymy jeden na któryś z naszych przedmiotów, to znika on po śmierci. Ale robi się to głównie po to, aby uzyskać o 20% lepsze statystyki tego przedmiotu. Całkiem uczciwie, bo z pewnym ryzykiem.

Ryzykiem, którego nie musiałem przez długi czas odczuwać, gdyż świetnie mi szło. Ale jak wspomniałem - do pewnego momentu. Nagle zebrało się wokół mnie kilka grup przeciwników, które mnie zablokowały i skończyło się to śmiercią, a wraz z tym utratą całego wyposażenia. Tak, sam się w to wkopałem, byłem sobie winny.

Trudno byłoby powrócić do gry na tym samym poziomie trudności, a zależało mi, aby ukończyć grę jak najszybciej przed jej oficjalną premierą. Jakim zaskoczeniem dla mnie było, że ta wcale nie staje się łatwiejsza na najniższym poziomie trudności. Nie wiem, czy to niedociągnięcie czy zamierzone działanie, ale bądźcie pewni jednego - Torchlight III nie wybacza błędów.

Od zera do bohatera, znowu

Torchlight III

W Torchlight III gracz otrzymuje do dyspozycji cztery klasy postaci: Dusk Mage, Forged, Railmaster oraz Sharpshooter.

Dusk Mage oraz Sharpshooter to klasa magiczna i klasa łowcy - bardzo typowe zestawienie. Dwiema innymi, unikalnymi dla tej gry są Forged oraz Railmaster. Pierwsza z tych to robot, który się przegrzewa i w ten sposób rzuca swoje umiejętności. Druga z kolei to człowiek, który buduje tory, mając do dyspozycji pociąg z wieżyczką. Gdzieś w internecie obiłem się o opinię, że Torchlight III nie ma interesujących klas, ale nie przypominam sobie żadnej z innej gry, przy której tak dobrze się bawiłem, jak przy Railmasterze.

Torchlight IIITorchlight III

W samej grze nie decydujemy o rozdawaniu atrybutów, tak jak w poprzedniej odsłonie. To przypomina uproszczenie z Diablo III, ale wciąż rozdajemy punkty w umiejętnościach. Dodatkiem ma być taka rzecz jak Relic. Z pięciu różnych mocy przy tworzeniu postaci wybieramy jedną, która także wpłynie na to, jak zbudujemy swoją postać. A to jednak daje nam jakieś możliwości.

Pozwolę sobie przytoczyć przykład mojej postaci. Była to Sharpshooterka, która naturalnie posługiwała się łukiem i wybrała Relic pod nazwą Blood Drinker, który z kolei pozwalał mojej postaci na uzupełnianie swojego życia przez zadawanie obrażeń. Kiedy straciłem swój łuk po niechlubnej śmierci, zdecydowałem się skorzystać z miecza. Z małą zmianą w drzewku umiejętności (możliwe jest to za użyciem odpowiedniego przedmiotu) udało mi się przesiąść ze strzelania z łuku na walkę wręcz. Wystarczyło to i odpowiednie dla mojego builda modyfikatory oręża. It just works.

To cudze rozwiązania i własne pomysły

Torchlight III

Torchlight III zdaje się czerpać wiele, ale nie tylko ze swoich poprzedniczek. Gra rzeczywiście przypomina mi trochę Diablo III (dlatego sądzę, że będzie to całkiem dobra gra na Nintendo Switch). Co mam na myśli? Gameplay. Jest on tak samo przyjemny, ale już nie tak uproszczony, chociaż własnych uproszczeń też się doczekał. Chce się w to grać, fajnie się w to gra i nie miałem powodów do narzekań.

Tylko zabrakło wędkowania z poprzedniej odsłony. Już nie ma rybek, którymi nakarmimy nasze zwierzątko - to akurat przetrwało. A ze zwierzątek jest co wybierać, bo poza tymi początkowymi zdobywamy je po zabiciu bossa tak samo, jak przedmioty. Niektóre są nawet tak samo legendarne.

I w tej kwestii mam nadzieję, że przybędzie i zwierzęcych towarzyszy, i przedmiotów. Gdy coś wypada w Torchlight III, to jest to powód do radości i życzę sobie więcej takich powodów.

Zamiast wędkowania otrzymaliśmy kilka innych zajmujących mechanik. Podczas podróży będziemy natrafiać na drzewa, przedmioty i złoża, które możemy zniszczyć. Po ich zniszczeniu otrzymujemy surowce, które wykorzystamy w naszym forcie. To zupełna nowość. Gra umożliwia zbudowanie nam schronienia ze zdobytych po drodze surowców oraz przepisów. Była to chyba jedna z najbardziej reklamowanych rzeczy w ramach kampanii marketingowej Torchlight III i nic dziwnego, rzeczywiście w tej kwestii można poszaleć i zbudować sobie drugi dom. Czy czemuś służy poza wyglądem? Posłuży end-game'owi oraz ołtarzom, które dają różne bonusy, czy strukturom, które pozwolą nam dokonać zmian w postaci.

Jest się w co wciągnąć

Torchlight III

Oczywiście Torchlight III wypełnia swoją powinność i kontynuuje wydarzenia z poprzedniej części gry. I mogę szczerze powiedzieć, że duch serii został zachowany. Fabularnie - na pewno. Graficznie - również. Mnie osobiście zachwyciło niemal wszystko w tej kategorii. Sposób na opowiedzenie historii uznaję za interesujący. A już na pewno lokacje, przez które przechodzimy. Wydają się pełne, przemyślane i z pomysłem na siebie. Nie służą wyłącznie jako miejsce do eksterminacji przeciwników. Jak na swoje uniwersum, są bardzo autentyczne. A cała przygoda w zależności od naszej gry może się dłużyć lub wydać krótka, ale raczej jest wystarczająca, bo na samym jej końcu czeka na nas jeszcze inny tryb rozgrywki.

I mowa tutaj o słynnym end-game. Torchlight III oferuje podziemia, o których wyglądzie i wyzwaniach zadecydują karty. Z talii wybieramy te, które interesują nas najbardziej, a będą oferować różne modyfikatory - pozytywne i negatywne. Niektóre, dla przykładu, zaoferują nam lepszy loot, ale przeciwnicy będą posiadać więcej życia. Możecie być spokojni - zawartości do testowania waszych buildów i zdobywania przedmiotów nie brakuje, acz to zrozumiałe, jeśli oczekuje się jej więcej. Mam podobną nadzieję, że twórcy nie zrezygnują z rozwijania gry po wniesieniu odpowiednich poprawek.

I podczas zabaw z kartami, gdzie wybierzemy także bossa, z którym postanowimy się zmierzyć, również wcześniej spotykamy się z nimi podczas kampanii. I tutaj niewątpliwy dla mnie atut - walki z nimi są bardzo satysfakcjonujące oraz angażujące. A w szczególności mowa o bossach, którzy zamykają akt.

Gra zasługuje na więcej, zarówno ze strony graczy, jak i twórców

Torchlight III

Wiecie. Mam zamiar po napisaniu tej recenzji ponownie włączyć grę, dlatego że zwyczajnie mi się podoba. Aczkolwiek zauważyłem, że na Steamie spotkała się jedynie z mieszanymi opiniami i odrobinę przeważają te negatywne. Należy mieć jednak na uwadze to, że absolutna większość z nich pochodzi jeszcze sprzed wersji 1.0.

W negatywnych opiniach wyróżnia się w dużej mierze porównania do Torchlight II i uproszczenia godne gry mobilnej. Przy tym zachowam swoje zdanie i pozwolę się nie zgodzić.

Dla mnie, gracza ARPG hack'n'slash, Torchlight III zaoferowało wyzwanie, którego potrzebowałem, ale i czytelną rozgrywkę, której brakowało mi chociażby w obecnym królu gatunku, Path of Exile. Wiem, z jakich powodów zginąłem i co mnie zabiło. A gameplay jest tak samo dobry, jak w Diablo III, ale wciąż daje pole do popisu. To jednak różniące się od siebie gry i dla dwóch różnych grup graczy, i uważam, że Torchlight III powinno znaleźć swoje miejsce pośród nich. Tak, jak zrobił to poprzednik, względem którego dokonano pewnych zmian, ale już nie przesadzajmy. To ani trochę nie jest rozczarowanie, jakim pokarało nas chociażby Wolcen: Lords of Mayhem. To naprawdę dobra gra.

I dlatego wystawiam Torchlight III dobrą ocenę. I przez ten czas, podczas którego świetnie się bawiłem i który spędziłem z życzliwą społecznością na Discordzie, robię to w pełnym zaufaniu. Że deweloperzy poprawią to, co trzeba poprawić, i że dostarczą nam jeszcze choć odrobinę zawartości, aby wydłużyć życie gry. Niewykluczone, że nawet za sprawą modyfikacji w trybie offline - gdzieś coś mi wyskoczyło na ten temat. Przekonamy się więc, co będzie po premierze. Torchlight III na pewno ma solidny fundament i potencjał - dajmy temu wszyscy szansę.

Torchlight III
Torchlight IIITorchlight III

Kopię Torchlight III do recenzji dostarczyło Perfect World - wydawca gry.

07 Gamereactor Polska
7 / 10
+
Gameplay to czysta przyjemność; oprawa graficzna zachowuje ducha serii i jest miła dla oka; podobnie jak fabuła i lokacje; możliwości w budowaniu swojej postaci; wymagająca rozgrywka; hej, mamy własny fort.
-
Wymaga poprawek, część z nich jest fundamentalna; żeby wpisać się w ten gatunek na stałe, potrzeba będzie jeszcze kilku aktualizacji, w szczególności dla end-game'u i lootu; trzeba byłoby trochę poprawić różnice pomiędzy poziomami trudności.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty

Torchlight IIIScore

Torchlight III

RECENZJA. Przez Damian Cholewa

Najnowsza, trzecia odsłona znanego hack'n'slasha, stworzona pod okiem byłego dewelopera Diablo II, spełniła moje oczekiwania.



Wczytywanie następnej zawartości


Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.