Trzech turystów pozostaje zaginionych w Indonezji po erupcji góry Dukono
Trzech turystów, dwóch obywateli Singapuru i jeden Indonezyjczyk, zostało zauważonych, jak uciekają przed chmurą popiołu, którą wulkan nadal wyrzuca w kolumnie o wysokości 10 kilometrów.
Zeszłej nocy w Europie (22:41 GMT/07:41 czasu lokalnego) doszło do gwałtownej erupcji na górze Dukono na indonezyjskiej wyspie Halmahera (Północne Maluku), w wyniku której zabiły trzy osoby i tysiące zostały przesiedlone, po erupcji popiołu w kolumnie dymu i gruzu, która osiągnęła wysokość 10 km. Władze Indonezji poprosiły mieszkańców o zachowanie co najmniej 4 mil (2,5 km) od miejsca zdarzenia z jakiegokolwiek powodu i ewakuowały około dwudziestu osób.
Jednak trzy osoby pozostają zaginione. Są to dwaj obywatele Singapuru i jeden obywatel Indonezji, którzy wędrowali po stokach góry Dukono, trasie ograniczonej przez lokalne władze po wcześniejszej erupcji wulkanu w 2024 roku. Indonezja leży na tzw. Pierścieniu Ognia, zbieżności płyt tektonicznych na Pacyfiku, charakteryzującej się wysoką aktywnością sejsmiczną i około stu wysoce aktywnymi wulkanami. Reuters otrzymał doniesienia od lokalnego szefa policji o trzech ofiarach śmiertelnych po erupcji, jednak nie udało się potwierdzić, czy są to te same trzy zaginione. Nagranie nagrane telefonem komórkowym przez świadka i potwierdzone przez Reutersa pokazało turystów pędzących w dół góry, a za nimi wznosiła się ogromna kolumna dymu i popiołu.
Indonezyjska agencja wulkanologiczna utrzymuje poziom alarmu 3 (najwyższy) dla tego obszaru, a od marca zeszłego roku w Dukono odnotowano do 200 niewielkich erupcji. Kłęba dymu wciąż wznosi się kilka kilometrów w niebo, ale władze potwierdziły, że ruch lotniczy nie został zakłócony przez erupcję.
