Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
recenzje
Warhammer: Chaosbane

Warhammer: Chaosbane

Ubogi krewniak Diablo.

  • Łukasz DąbrowskiŁukasz Dąbrowski
Warhammer: Chaosbane

Warhammer to marka doskonale znana na całym świecie. Kapitalny bitewniak, masa świetnych planszówek, doskonałe karcianki i wzloty oraz upadki w świecie gier wideo. Tak, elektroniczne wcielenia Warhammerowych gier to jest coś, co trudno określić jednym zdaniem. Zdarzają się co prawda tytuły dobre, ale większość można co najwyżej określić mianem średniaków lub kiepskich produkcji. Chaosbane zapowiadał się całkiem nieźle, ale z przykrością muszę stwierdzić, że oczekiwań weń pokładanych nie spełnił.

Fabularnie Chaosbane nie powala. W czasach, gdy niejaki Asavar Kul zebrał armie Chaosu, by podbić krainy ludzi i innych ras, na jego drodze stanął Magnus, który zebrał sojuszników, aby powstrzymać żądnego krwi watażkę. Bohater zwycięsko wyszedł ze starcia z dowódcą sił Chaosu i wszystko wskazywało na to, że zostanie on kolejnym Imperatorem. Niestety, nieszczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że Magnus padł ofiarą podstępnego ataku, który sprowadził na niego potężną klątwę. To nam, graczom, przychodzi wcielić się w rolę tego, który musi ocalić niedoszłego Imperatora. Od początku do końca wszystko wydaje się całkiem oczywiste i prostolinijne. Brak tutaj jakiejś encyklopedii pojęć, książek z ciekawostkami, czy czegokolwiek, co lepiej wprowadziłoby nas w Warhammerowe realia. Jeżeli nie znacie tego uniwersum, to równie dobrze moglibyście dostać w ręce całkowicie nowy świat gry i też byście nic na tym nie stracili. Wielka szkoda, gdyż Warhammer ma bardzo bogate lore do wykorzystania i aż żal patrzeć na to, jak scenarzyści potraktowali dostępny materiał źródłowy.

Warhammer: Chaosbane
Czasami też zadawałem sobie to pytanie grając w Chaosbane...
Warhammer: Chaosbane
Czwórka dostępnych herosów w pełnej krasie.

Jeżeli ktoś ograł już solidnie Diablo III, to w nowej grze od Eko Software nie znajdzie właściwie nic nowego. Sterowanie, ruch kamery, animacje, dźwięki, wygląd menu ekwipunku i wiele, wiele innych elementów to praktycznie kalka gry od Blizzard Entertainment. Szczerze mówiąc, nie byłoby w tym nic złego, wszak seria Diablo to gry bardzo dobre i cenione w środowisku graczy od wielu lat. Niestety, diabeł tkwi w szczegółach, a tych w Chaosbane jest po prostu malutko i są niedopracowane na tyle, że ciężko się tutaj czymkolwiek zachwycić.

Cała gra podzielona została na cztery akty. Są one dość krótkie i jeżeli nie zagracie przynajmniej na poziomie Hard, to nim się zorientujecie, będzie już po wszystkim. Do wbicia jest pięćdziesiąt poziomów doświadczenia, ale najważniejsze są tutaj punkty zdolności oraz tak zwane God Skills. Te pierwsze pozwalają na budowanie dowolnego buildu. Dostępnych jest naprawdę sporo umiejętności, zarówno pasywnych, jak i aktywnych, co pozwala na eksperymentowanie. Plusem niewątpliwie jest możliwość zmiany builda praktycznie w dowolnym momencie. God Skills to szereg kolejnych zdolności oraz bonusów do statystyk naszego bohatera. Wszystko to ujęte w sposób, który przypomina nieco Sphere Grid z Final Fantasy X lub drzewko rozwoju z Path of Exile. Tutaj akurat nie ma się do czego przyczepić, bo zabawy jest z tym całkiem sporo.

Warhammer: Chaosbane
Design bossów jest świetny.
Warhammer: Chaosbane
Heroiczne przedmioty oferują ciekawe bonusy, ale początkowo trudno je zdobyć.

Do wyboru mamy cztery klasy postaci. Są to odpowiednio: Empire Solider (Konrad Vollen), High Elf Mage (Elontir), Dwarf Slayer (Bragi Axebiter) oraz Wood Elf Waywatcher (Elessa). Zasadniczo każda z nich oferuje nieco inne doświadczenia, ponieważ żołnierz to typowy tank i jego żywioł to zbieranie jak największych grup przeciwników na siebie, a z kolei łuczniczka stawia zdecydowanie na trzymanie dystansu i unikanie bezpośredniego zwarcia z wrogimi siłami. Dla każdego coś miłego. Przy graniu solo wybór klasy nie ma jednak aż tak wielkiego znaczenia. Liczą się nasze preferencje. Dopiero przy multiplayerze można się fajnie pobawić i pouzupełniać. W szczególności na wyższych poziomach trudności.

Warhammer: Chaosbane
Warhammer: Chaosbane
Warhammer: Chaosbane
Warhammer: Chaosbane