Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Gamereactor Polska
recenzje
We. the Revolution

We. the Revolution

Gra o wpływ.

  • Tekst: Joanna Strześnicka
We. the Revolution

W życiu, jak to w życiu - nie nad wszystkim da się panować. O wiele łatwiej siedzieć z boku i patrzeć, jak ci, których obowiązkiem jest panowanie, wiją się pod jego ciężarem. O wiele przyjemniej jest żyć w słodkiej iluzji, że mamy władzę we własnych rękach. Bo gdy ta faktycznie do nich trafia, rzeczywistość zamienia się w piekło.

We. the Revolution osadzone jest w czasach rewolucji francuskiej. Zewsząd atakują nas wyniosłe słowa, obietnice świetności i pogarda dla tych, którzy zwykły tłum pędzą jak trzodę. To właśnie ten czas, kiedy rycząca tłuszcza przypomniała sobie o tym, że ma rogi i przez kraj przetacza się stampede. Między gorejącą rewolucją a starym porządkiem, zawód sędziego wydaje się najgorszym miejscem, gdzie można się znaleźć w tym czasie. I to właśnie losy sędziego Fidele zależą od tego, jaką ścieżkę obierzemy w grze.

Nie bez powodu określa się We. the Revolution spadkobiercą po Papers, Please: przez nasze obdarzone przywilejem władzy ręce przewijają się losy zwykłych ludzi - lecz od naszych wyborów zależy nie tylko przyszłość ich, ale i nasza własna. Sam Fidele nie ma łatwo: musi walczyć o przychylność, mimo iż i tak w opinii publicznej figuruje jako zapijaczony hazardzista, a każdy krok wpływa na rzeczywistość wokół niego.

We. the Revolution
We. the Revolution

Każdego dnia przed sędzią ląduje oskarżony, a naszym celem jest wybranie odpowiedniego dla niego wyroku. Czy należy mu się uniewinnienie, czy więzienie, czy stryczek - gdy pod decyzją stanie nasz podpis, nikt i nic pod słońcem go nie odroczy. No, poza jednym - cierpliwość niezadowolonego tłumu ma swoje granice.

Same rozprawy budzą o wiele mniej wrażenia i już od początku nieco ciężko się zorientować, czego tak naprawdę od nas wymaga gra. Jeśli spodziewaliście się wielowątkowych, pełnych zwrotu fabuły debat i odkrywania prawdy rodem z show Anny Marii Wesołowskiej - trafiliście w złe miejsce. Sprawiedliwość jest ślepa: wyrok nie służy prawdzie, ale opinii publicznej.
Poza tym, w większości przypadków nie istnieje jednoznaczna, poprawna odpowiedź. Intencje oskarżonych rzadko są czarno-białe, a każda z naszych decyzji zawsze komuś szkodzi.

W rzeczywistości losy oskarżonych nie są czymś, na czym skupiamy się najbardziej. Większość rozpraw jest jedynie narzędziem, podczas których zyskujemy lub tracimy w oczach różnych frakcji. Pilnie śledzące każdy nasz ruch, zwykły tłum czy rewolucjoniści mają swoje cele i oczekiwania, iż nasze decyzje będą im na rękę. To czas propagandy i strachu, i przede wszystkim sztuka sterowania nastrojem mas jest tym, co pozwoli nam przetrwać w chaosie.

We. the Revolution
We. the Revolution

Podczas rozprawy otrzymamy listę dokumentów świadczących o zdarzeniu oraz przebiegu zbrodni. Na podstawie słów-kluczy z zebranych dowodów układamy pytania o przedmioty rozprawy, które następnie zadamy oskarżonemu. Nie zawsze wina czy motywy będą jasne na pierwszy rzut oka, ale niemal nigdy nie ma to większego znaczenia: ostatecznie liczy się tylko wyrok. To od niego zależy nasz wpływ na różne frakcje - a zaufanie o wiele łatwiej stracić, niż zyskać.

Same pytania musimy jednak zadawać ostrożnie. W miarę przesłuchania ława sądowa wybiera, jaki wyrok najbardziej odpowiada oskarżonemu - decyzja niezgodna z ich oceną odbiera kolejne punkty opinii publicznej. Zbyt długie przeciąganie sprawy irytuje masy. Pod presją tłumu ciężko jest kierować się moralnością czy rozsądkiem, a przekroczenie pewnej granicy oznacza denominację i koniec gry. Jeśli natomiast według nas oskarżony zasługuje na to, by jego głowa potoczyła się spod gilotyny, otrzymujemy dodatkową szansę na to, by w przemówieniu do zgromadzonej tłuszczy odzyskać nieco uznania.

We. the Revolution nie jest grą o prawdzie czy prawie - to gra wpływów i manipulacji. I potrzeba kilku wczytywań gry, by pozbyć się złudzenia, że jest inaczej. W przeciwieństwie do Papers, Please, gra studia Polyslash skupia się o wiele bardziej na samej postaci protagonisty. Na przebieg wydarzeń nie ma wpływu wyłącznie nasza praca, a to, czym Fidele zajmuje się poza pracą ma większe znaczenie, niż się wydaje. Sługa dla kraju, ale i ojciec dla rodziny - dzięki więzi z żoną i synami może nadrobić w oczach nie tylko ich, ale i opinii publicznej. Niestety, dodaje to tylko trudnych wyborów, jako że każdy z członków rodziny zdaje się popierać inną stronę w panującym konflikcie. Do tego każdy dzień przesiekany jest wydarzeniami, które jeszcze bardziej mieszają w naszych planach.

We. the Revolution
We. the Revolution

Jak na grę opartą na decyzjach przystało, za każdym razem, gdy taką podejmujemy, widzimy na kogo wpłynie pozytywnie, a na kogo negatywnie. Tym, czego gra nie podpowie, jest natomiast skala danego wpływu. Często będzie on komicznie nieproporcjonalny i wielokrotnie będziemy żałować wyboru. Za odrobinę jaśniejszej relacji z przyjacielem reszta rodziny praktycznie się na nas obrazi. Jedno pytanie za dużo w sądzie sprawi, ze ława z uniewinnienia oskarżonego skoczy od razu polerować gilotynę. Utrzymanie dobrych stosunków z wszystkimi nigdy wcześniej nie było aż tak złożone - i jeśli nie jesteście fanami częstego odgrywania scenariusza od początku, tytuł może Was przytłoczyć.

W dodatku, mimo ilości dialogów, gra poza cutscenkami jest doszczętnie pozbawiona voice actingu - to, szczątkowe wskazówki i fakt, że od samego początku produkcja zasypuje nas nazwiskami, sprawia, że łatwo poczuć się zagubionym. Ponieważ graficznie tytuł oddaje doskonale surowość i chaotyczność sytuacji, wydaje się, że dodanie głosów czy nieco więcej charakteru niektórym postaciom tylko wzbogaciłoby wrażenia. Jednak mimo tych braków i niezbyt instynktownego interfejsu to wciąż gra, którą niełatwo zapomnieć.

We. the Revolution to tytuł dla tych, którzy nie boją się konsekwencji i dążą do najlepszego wyjścia z sytuacji. Dlatego, żeby uświadomić im, że takiego najczęściej nie ma. Wielbiciele historii na własnej skórze odczują atmosferę rewolucji francuskiej taką, jaką była: krwiożerczą i pełną hipokryzji.

08 Gamereactor Polska
8 / 10
+
Złożoność i ciężar realiów francuskiej rewolucji.
-
Interfejs, brak voice actingu.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju