Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Gamereactor Polska
recenzje
World War Z

World War Z

Dobrego co-opa z zombiakami w tle nigdy za wiele.

  • Tekst: Łukasz Dąbrowski
World War Z

Podczas gdy Valve ewidentnie wciąż ma awersję do „trójek" wszelakich, na rynku pojawiła się produkcja, która chciałaby zastąpić wysłużone już Left 4 Dead 2. Ów pretendent w postaci World War Z czerpie pełnymi garściami od wspomnianego hiciora. Gier osadzonych w świecie ogarniętym „apokalipsą zombie" chyba nigdy nie będę miał dosyć, toteż większość z nich staram się wybadać i w miarę możliwości ograć.

World War Z to kooperacyjny shooter, w którym akcję obserwujemy zza pleców wybranego przez nas bohatera. A jest z czego wybierać, ponieważ wcielić możemy się w jedną z szesnastu dostępnych postaci. Są one podzielone na czteroosobowe drużyny przypisane do danej kampanii. Tych jest łącznie cztery, a każda dzieli się na trzy epizody. Postacie różnią się właściwie tylko wyglądem i biografią, ale to miło ze strony twórców, że postarali się o ich odpowiednie zróżnicowanie. Dzięki temu możemy się wcielić między innymi w fotografa, strażaka, hakerkę, prawnika czy nawet członka yakuzy.

World War Z
Apteczki są na wagę złota.
World War Z
Dostępne uzbrojenie możemy przejrzeć w wygodnym menu.

O wiele większe znaczenie ma wybór klasy. Tych mamy do dyspozycji sześć. Różnią się od siebie nie tylko innym zestawem zdolności, ale i odmiennym arsenałem, który otrzymujemy na starcie misji. Klasy, rzecz jasna, rozwijamy zdobywając doświadczenie oraz wydając zarobioną w trakcie gry walutę. Dobrze skrojony zestaw umiejętności naprawdę robi różnicę. Broni jest istne zatrzęsienie i, co warto wiedzieć - również je rozwijamy zdobywając osobne punkty doświadczenia za aktywne korzystanie z danej pukawki. A wybieramy spośród szeregu pistoletów, karabinów szturmowych, strzelb gładkolufowych, karabinów snajperskich, czy nawet takich zabawek, jak granatniki i ciężkie karabiny maszynowe. Fanów klasyki od razu uspokoję - piła łańcuchowa jest obecna i sprawdza się całkiem nieźle. Dodajmy do tego granaty i możliwość ataku bronią białą, a robi się z tego bardzo przyjemny zestaw możliwości.

Misje nie są jakoś przesadnie długie czy skomplikowane. Zagadek tutaj nie uświadczymy, a eksterminacja kolejnych hord wrogów to nasz chleb powszedni. Co rusz natrafimy na skrzynie z amunicją i z nowym uzbrojeniem. Nieocenione są również apteczki, których, nomen omen, jest jak na lekarstwo. Używanie ich wiąże się z koniecznością chwilowego unieruchomienia i poświęcenia kilku cennych sekund, tak że trzeba się leczyć z głową, bo każda taka akcja może się szybko zakończyć naszym zgonem. Na szczęście towarzysze mogą nas podnieść, a nawet jeżeli się wykrwawimy i powstaniemy jako zombie(!), to i tak po jakimś czasie będziemy mogli się odrodzić i ponownie dołączyć do gry. Grunt, żeby przeżyła choć jedna postać z naszej czteroosobowej drużyny. W przypadku niepowodzenia nie ma mowy o punktach kontrolnych - zmuszeni jesteśmy rozpocząć dany rozdział od nowa.

World War Z
Galeria bohaterów robi wrażenie.
World War Z
Moździerz i karabin za chwilę rozpalą się do czerwoności mimo moskiewskiego mrozu.

Jak już wspomniałem, jest to gra nastawiona na kooperację. Najlepiej w pełnym składzie i z możliwością skorzystania z dobrodziejstw komunikacji głosowej. W takim zestawie World War Z wprost błyszczy. Co prawda podczas kampanii pojawia się dość szczątkowa fabuła, ale nikt nie powinien mieć większych problemów z jej zrozumieniem, nawet jeżeli rozmówki z partnerami na czacie trwają w najlepsze. Dla dociekliwych pozostaje jeszcze opcja skorzystania z dodatkowych biografii dostępnych bohaterów, które znaleźć można w menu głównym. Jeżeli nie macie z kim pograć, to też nie ma tragedii, gdyż matchmaking wręcz kipi życiem - a przynajmniej na ten moment. Nie ma problemów ze znalezieniem chętnych do wspólnej zabawy, a czas oczekiwania jest względnie krótki. Dla samotników pozostaje jeszcze opcja rozegrania kampanii w trybie offline. Wówczas w rolę kompanów wcieli się sztuczna inteligencja, która zaskakująco dobrze radzi sobie ze wspomaganiem gracza. Rzecz jasna, jest to niezbyt ciekawa opcja i wręcz nalegam, by nawet najwięksi introwertycy dali szansę matchmakingowi.

World War Z
World War Z
World War Z
World War Z