Do dziś pamiętam wypowiedzi Masayoshiego Yokoyamy z 2022 roku (co jest prawie jak powiedzenie przedwczoraj), w których producent wykonawczy serii Yakuza w Ryu Ga Gotoku Studio nie widział szans, aby jego opowieści o japońskim półświatku przestępczym trafiły na konsolę taką jak Nintendo Switch. Pamiętam te wypowiedzi, ponieważ doprowadziły one do nowej ery dla serii Yakuza: Like a Dragon, jej sequeli i spin-offów, serialu telewizyjnego... i wreszcie chwila prawdy, z pierwszym testem terenowym pod koniec 2024 roku z prostym, ale skutecznym portem Yakuza Kiwami na Switch 1. Dane dotyczące sprzedaży Kiwami na Nintendo Switch nigdy nie zostały opublikowane, ale sam Yokoyama przyznał kilka dni po premierze, że "pomylił się", a Yakuza na Switchu sprzedała się "jak ciepłe bułeczki".
Cała ta trajektoria doprowadziła nas do sytuacji odwrotnej od komentarzy sprzed niecałych trzech lat, kiedy Yakuza 0 Director's Cut pojawia się nie tylko na Nintendo Switch 2, ale w ostatecznej wersji, jako tymczasowa wyłączność na konsolę i jako gra startowa dla samego sprzętu. Bardzo solidne wotum zaufania między Nintendo a serią wydaną przez Segę... Być może jest to początek czegoś wielkiego.
Teraz jest dla mnie jaśniejsze, że Yakuza Kiwami była tylko próbą zobaczenia publicznej reakcji Nintendo na serię i że następnym logicznym krokiem byłoby przeniesienie wszystkich gier z serii (których jest wiele) na nowy sprzęt, zaprojektowany bardziej niż kiedykolwiek, aby faworyzować strony trzecie. A czy jest lepszy sposób niż zrobienie tego na początku chronologii, która jest również jedną z najlepszych historii w serii. Yakuza 0 Director's Cut to ostateczna wersja pierwszej wielkiej przygody dwóch głównych bohaterów, Kiryu Kazumy i Goro Majimy, a także miejsce, w którym wykuwane są ważne tła ich osobowości, które w nadchodzących latach będą uważane za największe japońskie legendy Yakuzy.
I chociaż normalnie nie rozwodziłbym się zbytnio nad tym tematem, jestem pewien, że wielu graczy będzie miało swój pierwszy prawdziwy smak akcji RGG dzięki temu, więc mogę was zapewnić, że czeka was historia o honorze, zdradzie i mnóstwie humoru, osadzona w dość dokładnym odtworzeniu półświatka Japonii końca lat 80.

Yakuza 0 Director's Cut to podwójne wydanie, składające się z historii Kiryu i Goro, zanim się spotkali i na zawsze splotli swoje losy z wydarzeniami z Yakuza Kiwami, a konkretnie z postacią Haruki. Oto dwójka dwudziestoparolatków, którzy chcą odnaleźć się w świecie Yakuzy, a każdy z nich ma swoje własne problemy. Zwykle fabuły serii są dość dramatyczne, a ta nie tylko nie jest garbata, ale jest jedną z najlepszych, jeśli nie najlepszą. Yakuza 0 wiedziała już, jak zaskoczyć nowego gracza swoimi zwrotami akcji, a dla weterana oferuje bardziej dogłębne spojrzenie na tych dwóch bohaterów, ale to o wiele więcej. Mini-gry o zarządzaniu klubem i nieruchomościami, sto pobocznych historii pełnych humoru i zabawnych karykatur ówczesnego społeczeństwa, dziesiątki klasycznych mini-gier SEGA i gier zręcznościowych, system walki ze zmianą stylu walki w środku walki... Wszystkie te elementy były świetne już w 2017 roku, a teraz powracają z doskonałą oprawą wizualną. Yakuza 0 była świetną grą, ale co zawiera ta Director's Cut i czy warto za nią zapłacić pełną cenę?

Jak już wspomniałem, teraz wygląda lepiej niż kiedykolwiek. Nintendo Switch 2 sprawia, że tytuł wygląda w rozdzielczości Full HD w trybie przenośnym i 4K w Docku, ale zawsze przy stałych 60 klatkach na sekundę. Pod tym względem nie ma się do czego przyczepić i prawdą jest, że poprawki graficzne, zwłaszcza w scenach kinowych, są dość zauważalne. Nie zdawałem sobie sprawy, że istnieje potrzeba pokazania na ekranie nawet porów kości policzkowych Kiryu z taką ostrością, ale dzięki temu łatwiej jest dostrzec drobne charakterystyczne gesty w niektórych fragmentach historii, a także śmiać się głośniej, gdy jedna z postaci robi komiczny bis w pobocznych historiach. Yakuza 0 Director's Cut rozszerzyło się o dokładnie 30 minut zupełnie nowych, nigdy wcześniej nie widzianych przerywników filmowych, ale zdecydowana większość z nich to krótkie dodatki do historii, które nie wprowadzają żadnych większych zmian. Służą one raczej temu, by sytuacje i refleksje bohaterów były jaśniejsze. Mały cukierek dla tych, którzy wracają do tej historii, ale niekoniecznie usprawiedliwiają nową grę tylko ze względu na siebie.
W tej odsłonie dostępny jest również nowy tryb gry o nazwie Red Light Raid, który jest tak naprawdę tym samym trybem Koloseum, który widzieliśmy w innych ostatnich odsłonach serii, z dodatkowym bonusem, że tutaj możesz połączyć siły z maksymalnie trzema innymi znajomymi, aby wspólnie stawić czoła hordom wrogów i odblokować inne powtarzające się postacie z serii. Co prawda nie jest to tryb, nad którym spędziłem dużo czasu, ale z pewnością wystarczy na kilka sesji walki i śmiechu ze znajomymi za pośrednictwem GameChatu.


Lokalizacja na więcej języków wydaje się być główną atrakcją tej Director's Cut. Yakuza 0 w końcu debiutuje w angielskim dubbingu z klasycznymi i rozpoznawalnymi anglojęzycznymi głosami serii (Matt Mercer dający rejestr spokojnej Majimy jest zaskakujący), a efekt jest satysfakcjonujący. Grałem pierwsze kilka godzin z tym nowym dubem i występy są bez zarzutu. Inną ważną wiadomością jest to, że w końcu mamy napisy w języku francuskim, włoskim, niemieckim i hiszpańskim. Gracze długo czekali, aby móc zagrać w ten tytuł we własnym języku, ale wydaje się, że w tym miejscu ambicja zaniedbała produkt końcowy. Przynajmniej w wersji hiszpańskiej występują liczne błędy lokalizacyjne, brakujące znaki interpunkcyjne i zapytania, a także niepoprawne zdania, a nawet panele tekstowe, które mieszają angielski i hiszpański. Nic katastrofalnego, ale zauważalnego i częstszego niż to, co uważam za odosobniony błąd.
Nie mogę potwierdzić, że ten problem jest powszechny w innych nowych Yakuza 0 Director's Cut lokalizacjach, ale jak na grę takiego kalibru i jeden z flagowców, dzięki którym Nintendo Switch 2 trafi do graczy, wydaje mi się poważniejszy.
Czy więc warto kupić Yakuza 0 Director's Cut ? Pomimo swoich wad (które, miejmy nadzieję, zostaną naprawione w przyszłych łatkach), dzieło RGG Studio pozostaje prawdziwą perełką gry akcji i najlepszą bramą do fantastycznej serii akcji Yakuza. Sama nowa zawartość i dodane/ulepszone szczegóły mogą nie przekonać wielu, ale nie ma wątpliwości, że w sumie jest to najlepszy sposób na grę w Yakuza 0, jaki kiedykolwiek mieliśmy.
