Atlético Madryt to dziwny klub. Zdobył trzy trofea Ligi Europy i dotarł do dwóch Champions League finałów w ciągu ostatnich piętnastu lat, co daje mu mocne miejsce w europejskiej elicie. Jest to również bezsprzecznie trzecia najlepsza drużyna Hiszpanii: żadna inna drużyna nie może sobie pozwolić na "ugryzienie" dominacji Realu Madryt i FC Barcelony w LaLiga, która w ostatnich latach (2014 i 2021) zdobyła dwa tytuły.
Ale Atleti jest często odrzucane przez wielu kibiców ze względu na niespójność w wynikach, która (zazwyczaj) kończy się eliminacją z rozgrywek UEFA i brązem w Lidze. Ale kiedy są dobre, są naprawdę dobre... A teraz przechodzą przez jeden z najlepszych okresów w swojej karierze.
Po wczorajszym zwycięstwie ze Slovanem Bratysława 3-1, po dublecie supergwiazdy Anoine Griezmmanna, mają już na swoim koncie 10 zwycięstw z rzędu we wszystkich rozgrywkach. Obejmuje to takie porażki, jak 5-0 z Valladolid w Ligue lub 0-6 ze Spartą Praga, a także skomplikowanych rywali, takich jak Sevilla i PSG. Ich ostatnia porażka miała miejsce w meczu z Lille 23 października.
Ta seria 10 zwycięstw jest nieporównywalna z żadną inną drużyną z pięciu wielkich lig europejskich. Nawet Liverpool, mimo że rządził w Champions League i Premier, nie może się z nim równać - zremisował 3-3 z Newcastle - a już na pewno nie Barcelona czy Real Madryt, mimo że prowadzi w LaLiga.
10 zwycięstw z rzędu jest również bliskie najlepszego bilansu Atlético Madryt w historii. Bilans to 13 zwycięstw z rzędu. Było to w 2012 roku, gdy u steru stał Diego "Cholo" Simeone, który po 700 meczach, co zrozumiałe, nie chce odchodzić.