Manchester City naprawdę odmienił swoje losy w Premier League, a niedzielne zwycięstwo 6-0 na wyjeździe z Ipswich Town przypomniało fanom o drużynie, która zdominowała angielski futbol w ciągu ostatnich sześciu lat. Dwa gole Fodena i kolejne gole Kovacica, Doku, McAtee i Erlinga Haalanda, świętujące przedłużenie kontraktu z City o dziesięć lat do 2034 roku, ku uciesze Pepa Guardioli: "Nie chodzi tylko o zdobywanie tytułów, to radość z dawania z siebie wszystkiego".
Pod wodzą Guardioli Manchester City trzynaście razy strzelił ponad 6 goli w meczu Premier League. Drużyna odrodziła się w 2025 roku, z pewnymi wybojami, takimi jak remis 2-2 w Brentford, ale także z młotkami, takimi jak 8-0 przeciwko trzecioligowej drużynie Salford w Pucharze Anglii.
Teraz Manchester City wraca do czołowej czwórki, kwalifikując się do przyszłorocznych Champions League, ale bardzo daleko od Liverpoolu (50 punktów, 12 przed City). Jednak biorąc pod uwagę ostatnie potknięcia Arsenalu, Newcastle i Chelsea (które wyglądały na prawdziwych kandydatów do tytułu, ale teraz mają na koncie pięć porażek z rzędu), czy jest możliwe, aby Manchester City zajął przynajmniej drugie miejsce?
A dla Haalanda wyścig o Złotego Buta trwa: strzelił 17 goli w Premier League, tylko o jedną mniej niż Mohamed Salah dla Liverpoolu.
Top 6 Premier League po 22 meczach
- Liverpool: 50 punktów
- Arsenal: 44 punkty
- Nottingham Forest: 44 punkty
- Manchester City: 38 punktów
- Newcastle: 38 punktów
- Chelsea: 37 punktów