Nie spodziewajcie się, że Zakon Olbrzymów poprawi dwa problemy (dla niektórych poważnych, dla innych pomniejszych), które miały Indiana Jones and the Great Circle. Ani jego walka nie jest bardziej wyrafinowana i wyszukana, ani skradanie się nie rywalizuje z najlepszymi w tym gatunku. Jeśli jednak pokochałeś oryginalną grę od początku do końca - a my ogłosiliśmy ją GOTY z 2024 roku - to rozszerzenie bez problemu będzie z Tobą pracować.
Bo czego można wymagać od DLC do oryginalnej przygody? "Więcej tajemnic, nowe lokacje, świeże łamigłówki, sceny akcji"? Jestem pewien, że twoja odpowiedź byłaby zgodna z tymi liniami i to jest dokładnie to, co zapewnia ci to DLC.
Jako punkt wyjścia, biorąc pod uwagę jej popularność i oczywiste cechy fabularne, MachineGames wybrało Watykan, twoją pierwszą dużą mapę do eksploracji w podstawowej wersji gry. Stąd dosłownie rozgałęziasz się na opcjonalną ekspedycję, alternatywną i równoległą do głównego wątku fabularnego Wielkiego Kręgu, co prawda powiązaną w kluczowych aspektach, takich jak legendy o gigantach Nefilim czy układy między Stolicą Apostolską a dyktaturą Mussoliniego, ale wprowadzającą nowy i do pewnego stopnia współczesny element: kult boga Mitry. I to by było na tyle, na ile jestem w stanie wyczytać.
Wszystko to oznacza, że zboczysz z drogi wspólnej między kościołem a czarnymi koszulami, aby w końcu zbadać kanały ściekowe (w tym słynną Cloaca Maxima), odcinek Tybru, kilka pięknych ulic Rzymu i kilka fascynujących ruin.
Po drodze, od 5 do 8 godzin zawartości, w zależności od tempa i tego, jak bardzo eksplorujesz każdy zakątek, otrzymasz kolejną porcję różnych typów rozgrywki, które charakteryzowały Indiana Jones and the Great Circle w zachwycającej mieszance gatunków, która, bardziej niż się spodziewaliśmy na początku, ostatecznie skłaniała się ku wciągającym symulatorom, choć ze świetnym filmem i przygodowym akcentem.
A jak radzą sobie te różne sekcje? Całkiem nieźle. Szczególnie podobało mi się kilka lub trzy bardziej skomplikowane łamigłówki, albo dlatego, że z powodzeniem wykorzystywały mechanikę już widzianą w podstawowej grze, albo dlatego, że naprawdę wymyśliły lub przekręciły coś nowego. W rzeczywistości niektóre sekrety są dość daleko idące i zaryzykowałbym przewidywanie, że większość graczy nie ukończy zawartości w pełni bez przewodnika po Zakonie Olbrzymów, w którym znajdują się wszystkie artefakty Mitry, takie jak ten, który przygotowaliśmy dla was w Gamereactor.

Chcę powiedzieć, że DLC zdołało wywołać we mnie takie same uśmiechy, jak oryginalna gra niecały rok temu. Jest kilka bardzo autentycznych przerywników filmowych, takich jak Indy wyglądający z włazu na środku rzymskiej ulicy lub pierwsze spotkanie z członkami kultu, a także kilka bardzo zabawnych momentów w walce na żywo, jak wtedy, gdy musisz zepchnąć czarne koszule do studni. Po tej walce, jak również po skradaniu się, jak powiedziałem, nie spodziewaj się wiele więcej: jest bardzo dobrze wykonana wizualnie, ale wrogowie są dość głupi i zwykle dostaniesz się tutaj bardzo obezwładniony umiejętnościami w postaci "książek przygodowych", więc trudno im cię pokonać w końcu. Ostatni boss wyglądał jednak i udało mu się być nieco inaczej i świeżo.
Patrząc na drobniejsze szczegóły, podobał mi się również sposób, w jaki projektanci starali się używać bata w nieco inny sposób w sekcjach wspinaczkowych i platformowych, czy genialne pismo w wielu dokumentach. Jednocześnie są też drobne złe szczegóły, takie jak kilka niefortunnych aktualizacji efektu rozmycia ruchu i szereg usterek, w większości drobnych, ale jeszcze jednej poważniejszej, która zrujnowała mi jedną z najlepszych zagadek, o czym można przeczytać w poradniku. Być może kolejnym minusem byłoby to, że projekt poziomów/map jest czasami niepotrzebnie zawiły. Nie ma nic złego w tym, że czujesz się zagubiony i musisz mieć oko na te ładne, ręcznie rysowane mapy, ale zwłaszcza szukanie kilku ostatnich sekretów Cloaca Maxima wydawało się leniwym urządzeniem do zmylenia lub sztucznego wydłużenia gry.
W każdym razie niczego mi nie brakowało (nie sądzę, żeby jedna z tych oskryptowanych, wybuchowych sekwencji akcji z podstawowej gry miała tu jakiekolwiek miejsce) i świetnie się bawiłem, rozwiązując skomplikowane zagadki w tej zawartości. Dobry stosunek jakości do ceny (czułem się znacznie lepiej pod względem wartości niż w przypadku DK Island i Emerald Hunt), chociaż jest to dziwna oferta przynajmniej dla graczy Game Pass. Teraz mam nadzieję i modlę się do Mithry, że Bethesda i MachineGames będą w stanie zabrać się za stworzenie kontynuacji tego, co dla mnie było jedną z najlepszych grywalnych przygód ostatnich czasów.
