Skip to main content
Gamereactor Seriale Doom Patrol
Seriale

Doom Patrol - recenzja 2. sezonu

Zdezelowany lunapark w ciemnym lesie.
Paweł Matyjewicz 13 sierpnia 2020

Pierwszy sezon Doom Patrol okazał się prawdziwym objawieniem. Przed seansem nie przypuszczałem, że przeniesienie na srebrny ekran właśnie tej grupy może okazać się strzałem w dziesiątkę. Po finale natomiast zastanawiałem się, czy jest szansa, by było jeszcze lepiej. Jak się okazało - może.

Powiedzmy sobie szczerze: Doom Patrol jest na tyle specyficznym serialem, że nie każdy przełknie go bez popitki. Wielu widzów prawdopodobnie zniechęci bezkompromisowe podejście do tematu, niemal surrealistyczne akcje i cięty, ale niepozbawiony błyskotliwości humor. Nieprawdą jest jednak, że serial sam w sobie jest nieprzystępny, ta dziwność to raczej celowe wymuszenie myślenia u widzów. Próba przeniesienia poprzez ciekawą i niejednoznaczną formę znacznie bardziej poważnych treści. Nie da się bowiem ukryć, że wielokrotnie poszczególne sceny dają naprawdę w kość, pozostawiają nas w zadumie i moralnym kacu.

O ile jednak pierwszy sezon siłą rzeczy musiał wpierw nakreślić poszczególnych bohaterów, o tyle drugi strzela od razu z dużej armaty. Łatwiej byłoby napisać, czego tak naprawdę w nim nie uświadczymy, ale prawda jest taka, że zdradzenie jakiegokolwiek motywu zepsułoby obcowanie z serialem.

Kluczowe dla całości okazuje się pojawienie córki Szefa - Dorotki, wokół której praktycznie toczy się cały scenariusz drugiej serii. Nie znaczy to jednak, że inne postacie zeszły na dalszy plan. Poszczególne wątki zostały wzbogacone i rozwinięte, choć nadal chciałoby się, by Rita i Cyborg w końcu przywalili widzowi czymś naprawdę mocnym. Oboje nadal stanowią raczej postacie wspierające resztę i choć z perspektywy całości nie wypadają źle, myślę, że zdecydowanie zasługują na więcej.

Na ekranie lśnią najjaśniej trzy gwiazdy. Diana Guerrero w roli Szalonej Jane jest jeszcze bardziej szalona i na każdym kroku pokazuje swój talent aktorski. Z drugiej serii dowiadujemy się nieco więcej o pochodzeniach mocy Jade oraz o strukturze samego „podziemia". Każdą scenę z bohaterką oglądałem z zapartym tchem. Podobnie zresztą było w przypadku Matta Bomera, który kolejny raz wypadł wspaniale jako Negative Man. Wewnętrzne rozterki bohatera zostały jeszcze bardziej uwydatnione. Chyba jeszcze żadna postać ze środowiska LGBT+ nie została w serialu napisana tak dobrze, no, przynajmniej nie w tego typu serialu. Bardzo cieszy fakt, że kolejny raz (o ile pamiętacie niesamowite odcinki z ulicą Dannym w roli głównej) twórcy zdecydowali się poruszyć kwestie mniejszości i zrobili to z wrażliwością i wyczuciem. Myślę, że nie tylko dla mnie w chwili obecnej Larry jest ulubieńcem z Doom Patrol.

Ciekawie sprawa wygląda również w przypadku Robotmana. Rewelacje, których doświadczyła postać w finale pierwszego sezonu, bardzo mocno odbiły się na jej psychice. Choć początkowo może wydawać się, że stanowi on jedynie element humorystyczny serialu, w istocie Cliff jest jedną z najbardziej złożonych postaci. I w końcu mamy Szefa, który odgrywa w drugim sezonie znacznie większą rolę. Cieszy fakt, że po wszystkim, co zrobił, jesteśmy w stanie zrozumieć jego motywy, a nawet jeszcze bardziej mu kibicować. Wspaniale też wypada jego relacja z podopiecznymi i córką. Ogólnie w drugim sezonie chemia pomiędzy poszczególnymi bohaterami jest znacznie większa, bo i też nie stanowią już oni dla widza czystej kartki. Trudno będzie mi się pożegnać z tą ekipą, gdy kiedyś przyjdzie na to czas.

Niestety, nie ma róży bez kolców. Pandemia odbiła się nieco na Doom Patrol i wyraźnie daje się odczuć, że finał zrobiony został nieco na szybko. Brakuje tutaj dodatkowego odcinka lub nawet dwóch, które w jakiś sposób spinałyby całość. Nie jest źle, konkluzję i tak ogląda się przyjemnie, ale zwyczajnie po tak dobrych odcinkach chciałoby się więcej. Mądre osoby powiadają, że nie liczy się cel, ale sama droga, i tego będę się trzymał. Drugi sezon Doom Patrol to zakręcona ścieżka przez zdezelowany lunapark w ciemnym lesie i przeszedłem ją z nieukrywaną radością. Tu nie ma co szukać złotego środka, nie warto zapinać pasów bezpieczeństwa, trzeba dać się po prostu porwać. Naprawdę warto.

Pełny profil 2,436 opublikowanych artykułów
Dlaczego warto ufać Gamereactor
23 Wydania Każde z własną redakcją i własnymi ocenami.
1998 Publikujemy od Niezależni właściciele przez cały ten czas.
100% Z własnego doświadczenia Pisane po czasie spędzonym z grą, nigdy z materiałów prasowych.
1–10 Ocena sieci Ocena każdego wydania, uśredniona i pokazana.