Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
recenzje
Coffee Talk

Coffee Talk

Jedyna taka kawiarnia w mieście.

Coffee Talk

Zapowiadana jako visual novela o bariście rozwiązującym sprawy sercowe, Coffee Talk jest znacznie poważniejszą, ale przy tym ciągle uroczą opowieścią. Ściany, ekspresy i stoliki tytułowej kawiarni są świadkami wielu długich rozmów pomiędzy najróżniejszymi osobistościami zamieszkującymi współczesne, choć nieco alternatywne Seattle. Każdy z klientów przychodzi po inny rodzaj kawy, herbaty czy gorącej czekolady, ale za to wszyscy, którzy przekraczają próg kawiarni, mają głowę wypełnioną mniej lub bardziej istotnymi przemyśleniami, z którymi zaskakująco chętnie dzielą się z głównym bohaterem.

Brzmi dość sztampowo, niczym z klasycznego erpega, w którym podchodzimy do losowo wybranego NPC-a, a ten okazuje się bezdenną studnią informacji o świecie przedstawionym i jego bieżących problemach. Coffee Talk robi to jednak sprawniej i pod każdym możliwym względem lepiej, czego zasługą są naprawdę genialnie napisane postacie. Nie ma w nich krzty sztuczności - ich historie są poruszające, zabawne, wzruszające, a przede wszystkim prawdziwe. Chyba żadna gra nie wzbudziła we mnie tak pozytywnych emocji już od pierwszego chwili obcowania z nią. Oto bowiem do naszej kawiarni przychodzi Freya, autorka felietonów w jednej z lokalnych gazet i mówi: "Cześć, Cruzer, co tam u ciebie?".

Coffee Talk

W wielu grach możemy nadać naszej postaci imię, by lepiej się z nią żyć; by była bardziej w naszym stylu. Dopiero przy Coffee Talk poczułem jednak, że ta moja ksywka pasuje i mam wrażenie, że byłoby tak samo, gdyby wpisał tam cokolwiek, nawet przypadkowy ciąg znaków. To dziwne i zarazem przyjemne uczucie dawało iluzję, że kolejni klienci zwracają się bezpośrednio do mnie i że to ja jestem tym baristą, który w kilka chwil przygotuje doskonale aromatyczne espresso czy łagodne late. Trudno to opisać, ale do dziś mam ciarki, gdy przypomnę sobie wszystkie rozmowy z Freyą - o jej pracy czy próbie napisania pierwszej powieści. Czułem, że rozmawiam z bliską mi znajomą; że jej problemy naprawdę wzbudzają we mnie emocje; że ogromną radość sprawia mi widok jej uśmiechniętej, pikselowej buzi.

Choć zielonowłosa, na krótko ścięta felietonistka i żadna inna postać nie mają podłożonego głosu, to ich twarze są doskonale animowane, dzięki czemu można bezbłędnie odczytać intencję, z jaką zostało wypowiedziane dane zdanie. Tekstu jest naprawdę sporo, ale został tak dobrze napisany, że w ogóle nie czuć, iż gra się w jakiś sposób dłuży. Przez czternaście dni przewinie się kilkanaście postaci, które nie spodziewały się, że jedyna kawiarnia w Seattle otwierana po północy będzie miała tak duży wpływ na ich dotychczasowe życie. W pewnym momencie miałem wrażenie, że samo Coffee Talk jest oddzielnym bohaterem, który swoją charyzmą, charakterem i otwartością przyciąga do siebie innych ludzi. Wabi ich aromatem świeżo zmielonych ziaren kawy i pięknie przystrojonych filiżanek, dzięki którym napój stanowi ucztę zarówno dla podniebienia, jak i oka.

Coffee Talk

W Coffee Talk menu jest wyjątkowo bogate i oprócz tradycyjnych mieszanek barista przyrządza napoje na zamówienie klienta. I w zasadzie tutaj kryje się cała growość tytułu od Toge Productions. W odróżnieniu od innych visual novel, na historię nie wpływamy poprzez wybieranie odpowiednich kwestii, lecz serwowanie odpowiednich napojów. Im lepszą kawę podamy, tym większym zaufaniem będzie się cieszył nasz barista wśród klientów. Brzmi to bardzo systemowo, ale w trakcie rozgrywki w ogóle tego nie czuć, bo same przepisy są proste i wszystko wykonuje się intuicyjnie - tak jakbyśmy faktycznie byli baristą. W ramach polepszania relacji z poszczególnymi bohaterami możemy uaktualniać status na tamtejszym odpowiedniku Facebooka, co daje dostęp do dokładniejszych opisów.

Świetne jest też to, że gra nie tłumaczy zanadto złożoności świata i bardzo sprawnie operuje na wiedzy, którą gracz posiada z codziennego życia (to dalej Seattle w 2020 roku), dodając przy okazji fantastyczną otoczkę. Nikogo zatem nie dziwi widok sukkuba, wilkołaka czy elfa, którzy siedzą przy jednym stoliku i popijają sobie zieloną herbatę z mlekiem. Sama historia jest nacechowana obyczajowymi wątkami, które doskonale znamy z popkultury czy naszego codziennego życia, ale dzięki temu, że została podkręcona tymi fantastycznymi wstawkami, jej odbiór jest znacznie przyjemniejszy i ciekawszy.

Coffee Talk

Mamy zatem historię rodem z dramatu Szekspira, gdzie rolę Romea odgrywa Bailey, elf, który próbuje zarobić na życie jako designer-freelancer, zaś jego Julią jest Lua, sukkub pracujący w jednej z miejskich korporacji. Jak się łatwo domyślić, różnica ras nie wpływa pozytywnie na rodziny kochanków, zaś oni również nie stronią od kłótni w tym temacie. Konfrontacja oczekiwań z rzeczywistością na przykładzie młodego związku została tutaj świetnie zaprezentowana, a przy okazji twórcy gry ciekawie podchodzą do przywar, jakich fantastyczne rasy nabawiły się przez ostatnie dziesiątki lat rozwoju gatunku. W Coffee Talk jest tego pełno, a deweloperzy wzięli na warsztat wiele tematów, w tym te bezpośrednio związane z branżą elektronicznej rozrywki.

Do kawiarni zaglądają dwie twórczynie gier wideo - syrenka Aqua specjalizująca się w grach niezależnych i orczyca Myrtle, która od kilku lat pracuje w dużym studiu. Wymiana ich doświadczeń (crunch, stan branży, strach twórców przed wystawieniem swoich gier na wydarzeniach) była jednym z ciekawszych wątków w grze, a nieoczekiwana przyjaźń, która narodziła się pomiędzy dziewczynami, pozytywnie na nie wpłynęła.

Coffee Talk

Każdy z bohaterów przechodzi jakąś przemianę - rozwija się, na co wpływ ma serwowana kawa. Wiem, trochę pokrętna logika, ale sama gra jest pod tym względem dość prosta i osiągnięcie pozytywnego podsumowania nie stanowi większego wyzwania. Przy tym wszystko odbywa się naturalnie, a historia dosłownie płynie sama - myślę, że nie pomylę się zanadto, jeśli nazwę Coffee Talk Dear Esther powieści wizualnych.

Ma to swoje zalety i wiele zyskuje na tym postać głównego bohatera, który wzbudza sympatię wśród swoich rozmówców, stanowiąc jednocześnie nieodzowną część atmosfery kawiarni. Styl prowadzenia Coffee Talk budzi jednak niezrozumienie wśród jej klientów i nierzadko stanowi powód do żartów, jednak to również doczekało się wyjaśnienia, co od razu wzbudziło moje skojarzenia z Don't Escape: 4 Days in a Wasteland (moją recenzję znajdziecie tutaj). Podobnie jak w produkcji Scriptweldera, żeby odblokować prawdziwe zakończenie, należy ponownie przejść grę, co zaowocuje swoistym "błędem w Matriksie".

Coffee Talk

Deweloperzy z Toge Productions nie zasłynęli dotychczas produkcją, z której byliby powszechnie znani, ale patrząc na szum (przynajmniej w indie światku), jaki wywołała premiera Coffee Talk, coś się chyba w tym temacie zmieni. To zdecydowanie najlepsza gra, w jaką zagrałem w tym roku, i z uwagą będę przyglądał się dalszym poczynaniom tego niewielkiego studia. Ilość pozytywnych emocji, jakie wzbudził we mnie ten tytuł, jeszcze na długo ze mną zostanie, i choć raczej nie zacznę od teraz pić kawy, to zdecydowanie chciałbym kiedyś znaleźć taką niewielką, nocną kawiarnię.

08 Gamereactor Polska
8 / 10
+
Świetnie napisane dialogi i postacie; obyczajowe wątki przykryte otoczką fantasy; wyraźna przemiana bohaterów; Freya <3; łagodna ścieżka dźwiękowa.
-
Niewiele elementów growych - trochę jak w Dear Esther.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości