Ponad tydzień temu pojawiły się doniesienia, że Real Madryt kończy negocjacje dotyczące Yana Diomandé, 19-letniego skrzydłowego z Wybrzeża Kości Słoniowej, który obecnie gra dla RB Lipsk w Bundeslidze. Zawodnik, który brał udział w Mistrzostwach Świata 2026, nawet opuścił pierwszy mecz towarzyski swojego klubu w zeszły weekend. Wszystko wydawało się jasne przy przeprowadzce do Hiszpanii... Ale ponad tydzień później to się jeszcze nie zmaterializowało.
Dlaczego? Wydaje się, że istnieją rozbieżności między obecnymi agentami Diomandé, firmą Roc Nation, a jego byłym agentem, Maxem Gradelem z Maxidel Management, który złożył skargę przeciwko FIFA o naruszenie umowy. FIFA musi teraz rozwiązać tę sprawę i przyznać zawodnikowi licencję na przejście z Lipska do Realu Madryt, co może jeszcze bardziej opóźnić podpisanie kontraktu.
Tymczasem Marcel Schäfer, dyrektor zarządzający RB Leipzig ds. sportu, zadał cios tym "tak zwanym ekspertom transferowym", którzy twierdzili, że transakcja została zawarta. W rozmowie ze Sky Germany Schäfer powiedział: "Jest jasne, że niektórzy tak zwani eksperci transferowi kilka dni temu poinformowali, że transakcja została zawarta lub nadali jej 'no to zaczynamy'. To po prostu nieprawda. Jeszcze nie jesteśmy na tym etapie", co jest wyraźnym odniesieniem do słynnego celebryty z Twittera Fabrizio Romano i jego wpisów "no to zaczynamy".
Romano był jednym z pierwszych, którzy poinformowali, że umowa między Realem Madryt a Lipskiem została zawarta, mówiąc, że zawodnik będzie miał przyjechać za 132 miliony euro. Schäfer nie zaprzeczył, że negocjacje już się odbyły, i powiedział, że nie wierzy, by ten spór o agenta mógł doprowadzić do rozpadu transakcji, ale "jeszcze nie są na tym etapie", a nierozwiązany spór między obiema agencjami oznacza, że transakcja nie może zostać jeszcze przeprowadzona. Diomandé jednak wyraźnie nie występuje na treningach z Lipska...