Euphoria: Sezon 3 (Odcinki 1 i 2)
Ten gwiazdorski serial telewizyjny powraca i pozostaje tak niezłomny jak zawsze w ukazywaniu młodych ludzi żyjących na marginesie społeczeństwa, z narkotykami jako najbliższym towarzyszem...
Euphoria uderzył mnie jak twardy cios w splot słoneczny. To coś w rodzaju dramatu o dorastaniu, ale bez moralizowania i bez unikania okropności. Na koniec absolutnie najwyższej klasy aktorstwo – z Zendayą, Hunterem Schaferem, Sydney Sweeney i Jacobem Elordim uznawanymi za hollywoodzką elitę – doprowadziło to do serialu, który przełamał nowe szlaki i pozostał w pamięci długo po zakończeniu pierwszego sezonu.
W drugim sezonie, wydanym w 2022 roku, mieliśmy okazję zobaczyć więcej tego samego, z imponującym rozwojem postaci, i wkrótce stało się jasne, że powstanie trzeci sezon. Ale potem rzeczywistość uderzyła w postaci pandemii Covid, strajków aktorów i trudności w organizacji zdjęć, gdyż, jak wspomniano, duża część obsady kontynuowała niesamowicie udane kariery.
Co więcej, Angus Cloud, który odegrał dość znaczącą rolę w serialu, zmarł, a wiosną 2025 roku Eric Dane ujawnił, że zdiagnozowano u niego ALS. Nie było już pewne, że w ogóle będzie trzeci sezon, ale jak wiemy, serial zaczął się teraz na HBO Max i obejrzałem pierwsze dwa odcinki.
Chociaż Rue (Zendaya) zawsze była protagonistką serii, jest to szczególnie widoczne na początku Euphoria: trzeciego sezonu. Fakt, że w rzeczywistości minęły cztery lata, jest również częściowo odzwierciedlony w serialu telewizyjnym. Wiele się wydarzyło; Liceum się skończyło, a grupy przyjaciół się rozdzieliły – ale wydaje się, że nikomu nie idzie się dobrze. Gdy znów widzimy Rue, stała się kurierką narkotykową między Meksykiem a USA i, co nie dziwi, nie jest szczęśliwa ze swoim życiem.
Dużo czasu poświęca się opowiadaniu jej historii, tego, jak znalazła się tam, gdzie jest, i jej drogi od nieszczęścia. Już na początku staje się jasne, że ciemność i szarość pozostają, a kilka razy uderza mnie fakt, że w innych okolicznościach okoliczności uznaje się za straszne, w Euphoria mogą być ulgą i pozytywnym rozwojem.
Cassie (Sydney Sweeney) i Nate Jacobs (Jacob Elordi) pojawiają się już w pierwszym odcinku. Cassie wciąż jest na skraju załamania i zdała sobie sprawę, że OnlyFans to dobry sposób na zarabianie pieniędzy. Nate natomiast nie jest przekonany, bo prowadzi biznes i potrzebuje poważnych inwestorów.
Dylematy moralne są nieustannie wystawiane na próbę i często wykraczają daleko poza wszelkie możliwe granice. Twórcy Euphoria pozostają całkowicie nieustraszeni, opowiadając historię według własnego uznania i pozwalając nam wejść w świat, z którym, miejmy nadzieję, niewielu z nas musiało się zmierzyć, z narkotykami i problemami ze zdrowiem psychicznym jako centralnym filarem. Mimo to tym razem jest wyraźniejsza, nadrzędna narracja, w której życie Rue jest znacznie bardziej burzliwe niż wtedy, gdy chodziła do szkoły i jako uzależniona próbowała przetrwać codzienne życie.
Nadaje to trzeciemu sezonowi inny charakter niż jego poprzednim częściom; Jest bardziej pełen akcji, jeśli można tak to nazwać. Myślę, że nie wszystkim się to spodoba, ale ja z kolei doceniam, że to nie jest kolejne to samo i że licealny rozdział dla gangu się skończył. Oczywiście można by argumentować, że niektóre role wydają się zbyt nieprawdopodobne i że szkoda, że tak dobrzy aktorzy mają tak mało wspólnych scen, bo są na różnych etapach życia (zarówno geograficznie, jak i mentalnie) – ale to wciąż wydaje się naturalnym rozwojem wydarzeń.
Ekscytujące jest zobaczyć, gdzie wszyscy się znaleźli, jak radzą sobie z życiem, a oczywiście być świadkiem nowych zwrotów akcji, zdrad, ale także naprawdę wzruszających spotkań. Po dwóch odcinkach Euphoria: Sezon 3 uważam, że twórcy są absolutnie na dobrej drodze, a w kilku sekwencjach niemal czuć, jakby Quentin Tarantino mógł napisać historię o dorastaniu, co jest naprawdę dużym uznaniem. Jeśli reszta serii utrzyma takie tempo, wygląda na to, że ta ekipa dostanie pożegnanie, na jakie zasługuje zarówno oni, jak i my, widzowie.







