Glen Schofield obawia się, że Microsoft zniszczy duszę Call of Duty poprzez kulturę korporacyjną
Weteran Sledgehammer wskazuje na Halo jako doskonały przykład tego, co może się stać, gdy duże firmy przejmą kontrolę.
Czy Call of Duty ma kłopoty? Weteran Call of Duty i były pracownik Sledgehammer, Glen Schofield, z pewnością tak uważa, a w wywiadzie podczas Gamescomu wyraził swoje bardzo realne obawy dotyczące wojskowej strzelanki, która padła ofiarą kultury korporacyjnej Microsoftu. Sytuację, którą porównuje do Halo i tego, jak ta franczyza, według niego - była źle zarządzana w ostatnich latach.
"Martwię się tym ogromnie, naprawdę. Bo co się dzieje z Gears of War, gdzie jest Halo... wiesz o co mi chodzi? Patrzysz na EA, patrzysz na te wielkie firmy, a ja myślę - gdzie są gry Strike? Gdzie jest ta gra? Jest tak wielu, którzy po prostu schodzą na dalszy plan".
Schofield wyjaśnił również, że takie rzeczy mogą się łatwo zdarzyć, gdy duże firmy pochłaniają niezależne studia i zmuszają je do dostosowania się do nowego sposobu działania.
"Niestety, kiedy już zostaniesz zasymilowany przez jedną z tych firm, przejmujesz niektóre z ich cech. Wyobrażam sobie, że system bonusowy Call of Duty zniknął, został zastąpiony ich własnym, a ludzie powiedzą: "To nie to samo". "
Ale to nie zmiana w kulturze niepokoi Schofielda. Zwraca również uwagę, że znaczna część kluczowego personelu dewelopera już dawno odeszła. Albo szukają schronienia gdzie indziej, z mniejszą presją korporacyjną i większą swobodą twórczą, albo całkowicie opuścili branżę.
Czy zgadzasz się z tym, co mówi Schofield? Czy ma rację i czy Call of Duty jest w niebezpieczeństwie?
