Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
Gamereactor
artykuły
Halo: Campaign Evolved

Halo: Campaign Evolved pokazuje, że Halo wciąż boi się ruszyć naprzód (Unto Dawn)

Teraz, gdy kurz opadł wokół pojawienia się Halo: Campaign Evolved, robimy podsumowanie i zagłębiamy się w to, jak projekt sprawia, że postrzegamy szerszą serię.

HQ

Halo: Campaign Evolved zawsze będzie miało ciężko, bez względu na to, co zrobią. Przerobienie gry, która na nowo zdefiniowała strzelankę z perspektywy pierwszej osoby, zawsze miało podzielić fanów na różne pola. Purystyści zawsze będą purystami, podczas gdy inni będą oczekiwać tego, co obiecuje tytuł — ewolucji.

Brawo Halo Studios, które zdołało rozczarować wszystkich.

Koń, na którym przyjechałeś... znowu

Campaign Evolved nie jest zły. Wygląda świetnie, świetnie się czuje, a strzelanie do Covenant jest tak samo rozbudowane jak zawsze. To solidna gra i właśnie w tym tkwi problem. Odkąd przejęli stery Halo od Bungie, to tylko kolejne potknięcia z flagową serią Xboxa. Campaign Evolved popełnia jeden z głównych grzechów w świecie gier i rysuje ponurą przyszłość Master Chiefa w rękach Halo Studios. Gra bezpiecznie...

HQ
To jest reklama:

Przebudowany w Unreal Engine 5, wizualnie jest spektakularny, jeśli tylko potrafisz przezwyciężyć częste, by zauważalne zacięcia. Czerpie kampanię z 2001 roku i robi więcej niż tylko dodaje świeżą warstwę malowania, ale poprawia niektóre poziomy, by były lepsze w niektórych miejscach, na przykład uporządkowując horror (i nudę) Biblioteki oraz naprawiając geograficzną nieporozumienie z ostatniego Warthog Run (jeśli wiesz, to wiesz), co jest świetne. Ale to absolutne minimum. Mieli wszystkie plany, wystarczyło je połączyć jak meble z Ikei. A jednak znów wrócili do punktu startowego.

Kilka zmarnowanych wysiłków

Od czasu odejścia Bungie Halo jest dalekie od spójności. Każda gra zdawała się wprowadzać kolejną korektę kursu, a pomysły wprowadzane w jednej odsłonie często były porzucane przez kolejną. Ludzie nie lubili Halo 4 i Didacta, więc próbowali zmienić zasady w Halo 5: Guardians za pomocą niezwykle mylącej kampanii marketingowej. Gdy to się nie udało, całkowicie porzucili ciekawą koncepcję zakończenia 5, rozwiązując sprawy poza ekranem przed Infinite.

Od tamtej pory fani musieli polegać na towarzyszącej serii powieści, aby uzupełnić swoje zrozumienie wydarzeń z uniwersum Halo. Na szczęście ogólnie są dobrze napisane i od ponad dekady niosą tę serię.

To jest reklama:
Halo: Campaign Evolved

Wadliwy kowboj

Dzięki Campaign Evolved mieli tu szansę pokazać swoje umiejętności opowiadania historii i zacząć odzyskiwać zaufanie. I szczerze mówiąc, w kampanii poprawili kilka poziomów i dodali trochę więcej charakteru i głębi do fabuły. W tym względzie mniej znaczy więcej, a oni doskonale balansowali po tej granicy.

Ale misje prequeli były ich szansą na prawdziwy błyszcz, a zamiast tego stały się jego największą wadą. W UE5 mieli okazję spróbować czegoś nowego, przesunąć granice w odważny, nowy sposób, tak jak Halo 3 z walkami skarabeusza, a Halo Infinite próbowało tego zrobić dzięki swojemu otwartemu światu. Zamiast tego dostaliśmy trzy misje w pozornie przerobionej wersji Truth and Reconciliation z bardzo nijakim i powtarzalnym projektem gry, co zakończyło się prawdopodobnie najnudniejszą kosmiczną walką powietrzną we współczesnych grach.

Co więcej, scenariusz pozostawiał wiele do życzenia. Próbując powiązać się z szerszym kanonem, misje te skupiają się na bardzo niejasnej fabule opartej na eksperymentach i wydawały się jedynie okazją do wcisnąć Brutes. To w pełni historia napisana w erze po Marvelu, gdzie każdy musi prowadzić dowcipne dialogi, a powaga zostaje na boku, i wszystko to wydaje się bardzo nie-Halo.

Halo: Campaign Evolved

Halo ma oczywiście swoje zabawne momenty. Johnson potrafił być zabawny, marines potrafili, Cortana potrafiła, ale sam świat wciąż wydawał się poważny. Humorystyczne momenty Chiefa wynikały z jego beznamiętnego wypowiedzenia i niezachwianej bezpośredniości. W Campaign Evolved Chief jest napisany jak żartobliwy bohater akcji, a Johnson nie przestaje mówić.

Przesunięcie priorytetów

A potem jest największy problem całej gry: skórki... dla jednoosobowej strzelanki z perspektywy pierwszej osoby. Tak, możesz grać w third-person (co znowu jest bardzo nie-Halo) i twoi znajomi mogą to zobaczyć w trybie kooperacji, ale dlaczego monetyzacja jest priorytetem w remake'u kampanii, skoro te zasoby można było przeznaczyć na coś bardziej znaczącego?

Zysk ponad graczami, znowu. To było Halo stworzone z minimalnym ryzykiem dla maksymalnej atrakcyjności. I jak zawsze, gdy próbujesz zrobić coś dla wszystkich, ryzykujesz, że nie zrobisz tego dla nikogo.

Pistolet wymierzony w głowę fandomu

Jako wielki fan Chiefa i całej serii od tamtej pierwszej próby Instalacji 04, trudno nie czuć się urażonym, trochę pokrzywdzonym i trochę zaniepokojonym o przyszłość Chiefa. Mieli pięć lat na pracę nad tą grą, która już była dla nich w trakcie realizacji, a jedyne, co mogli dostarczyć, to świeża warstwa farby, kilka poprawek i trzy zapomniane dodatkowe poziomy. Nie ma trybu wieloosobowego, ale zrobili kilka skórek... To franczyza wydobywana dla wartości, zamiast rozwijana pod kątem potencjału.

Halo: Campaign Evolved

Z sygnałami wskazującymi na kolejny projekt będący remakiem Halo 2, przyszłość coraz bardziej przypomina podróż w przeszłość, ale może się mylę. Może Halo Studios w końcu nas zaskoczy. Boże, mam nadzieję, że tak będzie.

Ale na razie seria, która kiedyś pchała FPS-y do przodu, wydaje się coraz bardziej boić się zrobić to samo.

Brzeczka brzeczka smutna.

Powiązane teksty

Halo: Campaign Evolved Score

Halo: Campaign Evolved

RECENZJA. Przez Jonas Mäki

Halo Studios wraca do przygody, która wszystko zaczęła, z ambitnym remakiem, który zawiera także nową mini-kampanię.



Wczytywanie następnej zawartości