Hansi Flick komentuje swoje gesty podczas ostatniego meczu z Barceloną: "Nie chcę, żeby mój wnuk widział, jak to robię"
Flick został wyrzucony z boiska przez sędziego, a następnie był widziany, jak wykonywał obsceniczne gesty.
FC Barcelona odniosła zwycięstwo w ostatniej minucie w LaLiga przeciwko Gironie w ostatnią sobotę, kiedy Ronald Araújo strzelił gola w 94. minucie, ratując Barçę przed kolejnym niepowodzeniem tuż przed El Clásico w przyszłym tygodniu. Mecz zakończył się jednak dramatycznie dla trenera Hansiego Flicka, który zobaczył dwie żółte kartki z rzędu i został wyrzucony z boiska, co oznacza, że opuści niedzielny mecz z Realem Madryt.
Flick został ukarany żółtą kartką po tym, jak pozornie sarkastycznie bił brawo po tym, jak nie zgodził się z decyzją sędziego, a kiedy zobaczył to i dalej protestował, opuścił boisko. Na konferencji prasowej po tym meczu Flick powiedział, że bił brawo swojemu zawodnikowi Frenkie de Jongowi, a nie sędziemu.
Trzy minuty później eksplodował z radości... i wykonał dwa nieprzyzwoite gesty, które potencjalnie mogą spowodować, że opuści więcej meczów jako sankcję poza poprzednią czerwoną kartką. Na konferencji prasowej powiedział, że gesty, które wykonał podczas uroczystości, nie były skierowane przeciwko nikomu, a jedynie były świętem.
W poniedziałek, na kolejnej konferencji prasowej przed meczem Ligi Mistrzów z Olympiakosem, Flick przyznał, że po zobaczeniu siebie w telewizji nie był dumny. "Nie lubię oglądać siebie w telewizji, mojego wnuka patrzącego, jak to robię. Może muszę zmienić swoje zachowanie" – powiedział zapytany o to, czy teraz w Barcelonie jest bardziej zdenerwowany.
"Nie jestem zdenerwowany, nie mam tych samych emocji co wcześniej. Kiedy byłem w Bayernie, kiedy graliśmy przeciwko Barçy, mówili mi, że się nie uśmiecham. Teraz mam inne emocje, a ten klub mnie zmienił. Kocham ten klub i miasto. Chcę dać z siebie wszystko. Żyję dla klubu."

