Infantino grozi: Przerwy na nawodnienie mogą zostać na dłużej po Mistrzostwach Świata 2026
Gianni Infantino broni przerw na nawodnienie i twierdzi, że nie dostają dodatkowych dochodów z reklam.
Przerwy na nawodnienie są jednym z najbardziej niepopularnych elementów tego dość niepopularnego Mistrzostw Świata (z wygórowanymi cenami biletów, zawodnikami i personelem kilku krajów są źle traktowani lub nawet odmawiani wejścia), ponieważ wszyscy widać, że FIFA wykorzystała wymóg (pozwalanie zawodnikom na odpoczynek i picie wody podczas gry w ekstremalnych temperaturach) i uczyniła z niego komercyjny chwyt mający na celu zwiększenie zysków na reklamach poprzez wprowadzenie 3-minutowej reklamy Przerwy robią co około 23 minuty.
Na stadionach kibice wygwizdują przerwy na nawodnienie, a w domu wszyscy komentują te przerwy z różnym humorem, w zależności od tego, jak bardzo są emocjonalnie zaangażowani w mecz.
Zawodnicy i trenerzy najczęściej otwarcie krytykują te obowiązkowe przerwy, które mają sens tylko w meczach z ekstremalnymi temperaturami: na szczęście większość rozgrywany jest w normalnych temperaturach. "Myślę, że to przerywa i zmienia tożsamość meczu piłkarskiego znacznie bardziej, niż myślałem", powiedział trener Anglii Thomas Tuchel. "Miałem przerwy na nawodnienie, kiedy było naprawdę, naprawdę gorąco i potrzebne, ale były krótsze. To przerywa mecz niemal w czterech kwartach."
Infantino na przerwie na nawodnienie: "Może to dobre"
Prezes FIFA Gianni Infantino broni tych przerw i powiedział we wtorkowym wywiadzie dla SNTV, że mogą być używane na przyszłych Mistrzostwach Świata, wyjaśniając, że są tu wyłącznie ze względów sportowych i nie przynoszą dodatkowych dochodów z reklam, ponieważ podpisano kontrakty przed decyzją o wprowadzeniu przerw nawodniających.
"Może trener oceni pewne sytuacje, poprawi pewne błędy. Zawodnicy odpoczywają i wracają z pełną prędkością. Czy to naprawdę źle? Może to dobrze", powiedział Infantino, dodając również, że poprawili kwalifikacje do meczu, pozwalając zawodnikom na takie przerwy.
"Nigdy nie widzieliśmy 90 minut w turnieju rozegranym z taką intensywnością" – argumentował Infantino. "Do ostatniej sekundy meczu zawodnicy atakują i tak dalej. Może tak, może nie, ale może to też dzięki tej krótkiej przerwie, którą zawodnicy mają i potem mogą wrócić na boisko i pokazać, co potrafią".
Na koniec Infantino potwierdził, że mogą je zatrzymać na przyszłe turnieje i bronił, że są obowiązkowe. "Gdybyśmy stosowali przerwy na nawodnienie tylko w tych meczach, gdzie było za gorąco, a nie w pozostałych, dałoby to przewagę lub wadę niektórym trenerom lub drużynom", dodał.
