Lando Norris zapewnił sobie wczoraj tytuł mistrza świata dla McLarena w Abu Zabi, a Ferrari niebezpiecznie się do niego zbliżyło. Norris nie był jeszcze na świecie, gdy ostatni raz angielska drużyna zdobyła ten tytuł.
Teraz 25-letni kierowca ma za sobą nawet najlepszą karierę, w tym pierwsze cztery zwycięstwa w wyścigach od czasu dołączenia do Formuły 1 w 2019 roku. To dało mu drugie miejsce w mistrzostwach kierowców, 63 punkty za Maxem Verstappenem i 18 punktów przed Charlesem Leclercem.
W miniony weekend Norris królował na torze Yas Marina, będąc pierwszym od startu do mety. Chłopcy z Ferrari Carlos Sainz i Charles Leclerc (który przeskoczył z 19. miejsca na ostatnie miejsce) nie byli w stanie zbliżyć się do Norrisa, który teraz czuje się gotowy do zdobycia tytułu kierowców w przyszłym roku.
"Zespół wykonał w tym roku niesamowitą pracę, wychodząc z miejsca, w którym byliśmy na początku. Jestem bardzo dumny ze wszystkich, to była cudowna podróż" – powiedział.
Norris chce jednak zostać kolejnym brytyjskim kierowcą, który zdobędzie mistrzostwo po Lewisie Hamiltonie. A po swojej najlepszej karierze w historii, widzi realne szanse na poprawę jej w przyszłym sezonie.
"To mój cel, to jest nasz cel jako zespołu. Chcemy wygrać w klasyfikacji konstruktorów, chcemy wygrać w klasyfikacji kierowców w przyszłym roku" – powiedział Norris. "Popełniłem swoje błędy w tym roku, ale wiele się nauczyłem od Maxa i moich konkurentów wokół mnie. O ile teraz jestem szczęśliwy, nie mogę się doczekać startu w przyszłym roku".