Lewis Hamilton, nowa gwiazda Ferrari w tym roku w wieku 40 lat, zawsze był orędownikiem integracji rasowej w świecie sportów motorowych. W 2020 roku uruchomił Komisję Hamiltona, która pomaga osobom z mniejszości rasowych odnaleźć się w sportach motorowych w Wielkiej Brytanii. Jego poprzedni zespół, Mercedes, również wyszedł z inicjatywą zatrudniania większej liczby osób z mniejszości, które stanowiły tylko 3% siły roboczej Mercedesa, mając nadzieję na uzyskanie stawki 25%.
Jednak w ostatnich tygodniach widzieliśmy, jak administracja Donalda Trumpa radykalnie skupiła się na polityce DEI (diversity, equity and inclicsion), w tym zakazie uprawiania sportu przez transpłciowych sportowców. Hamilton został zapytany o ataki Trumpa na różnorodność w wywiadzie dla Time Magazine (via Motorsport) i powiedział, że chociaż nie może przestać robić tego, co robi, nie powstrzymuje go to przed walką.
"Nie zamierzam zmieniać tego, co on robi, ani tego, co robi rząd. Wszystko, co mogę zrobić, to starać się upewnić się, że w mojej przestrzeni, w moim środowisku, staram się wywyższać ludzi. Po drodze pojawią się siły, które tego nie chcą, z jakiegoś powodu, którego nie mogę pojąć. To mnie nie powstrzymuje. To jest walka, którą będziemy toczyć dalej".
Hamilton powiedział również, że jest przekonany, że jego nowy zespół, Ferrari, jest zaangażowany w integrację (zespół, podobnie jak wszystkie inne, podpisał w listopadzie kartę różnorodności i integracji). Zdaje sobie jednak sprawę, że we Włoszech doszło do rasizmu wobec czarnoskórych sportowców, szczególnie w piłce nożnej, wobec takich zawodników jak Mike Maignan czy Romelu Lukaku. "Nie będę kłamać, zdecydowanie przeszło mi to przez myśl, kiedy zastanawiałem się nad swoją decyzją. Podobnie jak w przypadku wielu rzeczy, często to właśnie tak mała grupa ludzi wyznacza ten trend dla wielu. Nie sądzę, żeby to był problem".