Neva Prolog
Kiedy Alba poznała Neva.
W ostatnich latach coraz bardziej lubię dodatki do gier, które naprawdę lubię. Prawdopodobnie dlatego, że gry teraz powstają tak długo, że kreatywne wizje pojawiają się i znikają w trakcie produkcji. Dlatego solidna przystawka może być smaczną przystawką, podczas gdy danie główne gotuje się w kuchni. The Lake House dla Alan Wake 2, Valhalla dla God of War: Ragnarök, Burning Shores dla Horizon Forbidden West oraz Shadow of the Erdtree dla Elden Ring wniosły do głównej gry nowe perspektywy w znakomity sposób. Więc kiedy Nomada ogłosił Neva Prolog podczas zeszłotygodniowego State of Play, byłem naprawdę podekscytowany. Neva była jedną z moich ulubionych w 2024 roku, ale nie spodziewałem się zobaczyć więcej uniwersum ani zagrać w cokolwiek z Nomady przez kolejne 3-4 lata.
Ale czasem miło jest się mylić, bo choć Neva Prologue nie wydaje się absolutną koniecznością i mógłby mieć trochę więcej treści, to cudownie jest wrócić z Neva i Albą, a jedna część wyróżnia się tak mocno, że sama w sobie jest warta niskiej ceny.
Jak sugeruje tytuł, Neva Prolog rozgrywa się przed główną grą, ale ponieważ poziom trudności jest wyższy niż kiedykolwiek w głównej grze, nie powinieneś zaczynać od niego. Jeśli nie grałeś w Neva (czyli główną grę), warto przeskoczyć i przeczytać naszą recenzję tutaj. Ale jeśli się spieszysz lub masz ochotę na lenistwo, oto szybkie wprowadzenie.
Neva to dwuwymiarowa gra akcji i przygodówki, która łączy platformówkę, walkę i rozwiązywanie zagadek z emocjonalną historią w jednym z najpiękniejszych pakietów, jakie można sobie wyobrazić. Śledzimy tutaj kobietę Albę i jej wilczego przyjaciela Neva, którzy razem próbują uwolnić ziemię od mrocznej korupcji bardzo przypominającej Kaonashi z Chihiro i czarownic.
W Neva Prologu poznajemy historię ich poznania. Kiedy Alba poznała Neva, jeśli można tak powiedzieć. Zaczyna się trochę powoli. Alba decyduje się na wejście na bagno, gdzie ostatecznie znajduje Neva i postanawia zająć się młodym szczeniakiem. Pierwsza połowa wizualnie nie dorównuje najlepszym momentom Neva, a mimo nowych elementów, gra nigdy nie staje się naprawdę wciągająca.
Otrzymujemy trzy nowe zagrożenia w postaci ramion wyciągających się z podziemia i których można uniknąć, odpowiednio wyczuwając skok; wróg, którego trzeba zaatakować od tyłu; oraz kilku przeciwników balonowych, którzy eksplodują po trafieniu, ale w zamian dają wzrost wysokości, jeśli uda ci się ich trafić wcześniej.
W połowie pojawia się główne zagrożenie, a potem wszystko nagle układa się na swoje miejsce. Jest wizualnie oszałamiająca sekwencja ucieczki, wymagająca walka z bossem, a potem dość długi fragment, który rywalizuje z najlepszymi elementami głównej gry. Znajdziesz się tutaj wśród sklepień, które przywodzą na myśl ogromną katedrę. Muzyka nabiera intensywności i nagle sala zostaje oświetlona, odsłaniając nowe platformy, które można wykorzystać tylko w tych kilku sekundach, gdy światło jest najsilniejsze. Tutaj mechanika, wizualizacje i dźwięk łączą się i łączą w wyższą jedność. Nagle staje się jasne, że tematem Neva Prologu jest rytm. Pierwszym krokiem było unikanie ramion od dołu, a oświetlone korytarze są zwieńczeniem sytuacji. Wymaga precyzji w wyczuciu czasu i aktywuje komórki mózgowe, gdy próbujesz znaleźć właściwą trasę, a do tego wygląda niesamowicie pięknie i brzmi fantastycznie. A gdy Nomada dopełnia tort sekwencją walki, w której przeciwnicy pojawiają się tylko wtedy, gdy pokój jest oświetlony, staje się jasne, że mają wyjątkowy talent do łączenia emocji z sprytnym projektem.
W ten sposób Neva Prolog kończy się mocno, przechodząc od świetnego do doskonałego. Mimo to dodatek wciąż wydaje się trochę krótki. Nie chodzi o cenę, która jest bardzo niska, lecz w kontekście wciągnięcia cię w świat i emocjonalnego aktywowania. Historia o tym, jak wilk i kobieta się spotkali, nie ma zaskoczenia i siły, które sprawiałyby, że wydawałoby się to koniecznością, a nie dobrą wymówką do powrotu do wszechświata. Muszę przyznać, że moim zdaniem wyższy poziom trudności nie pasuje do gry takiej jak Neva, która jest przeznaczona do przeżycia, a nie do podbijania.
Mimo to, Neva Prolog to świetny sposób na spędzenie półtorej godziny, a sekcja z podświetlanymi sklepieniami zostanie mi w pamięci na długo.









