Nicholas Hoult cieszy się, że oferuje mroczniejsze role
Możliwość współpracy z Robertem Eggersem, Clintem Eastwoodem i Justinem Kurzelem w ciągu roku nie zdarza się często.
Choć gra łysego superzłoczyńcę Lexa Luthora w DCU Jamesa Gunna, Nicholas Hoult pojawia się ostatnio w wielu mroczniejszych, poważniejszych filmach. Nosferatu przychodzi na myśl, podobnie jak Juror #2 i The Order.
W rozmowie z Variety Hoult mówił o tym, że w starszym wieku można by pozyskać ciekawsze postacie. "Myślę, że to częściowo kwestia wieku i, mówiąc wcześniej o Danielu Kaluuya, zawsze mówiliśmy, że nasze dwudziestki to jak odkrywanie rzeczy i próbowanie, a gdy dochodzisz do trzydziestki jako aktor, wtedy robi się naprawdę ciekawie, jeśli chodzi o postacie," powiedział.
"Miałem świetny mały bieg. Myślę, że pod koniec roku, gdy kręciliśmy The Order Nosferatu i Juror #2, pomyślałem, że jeśli 10-15 lat temu mógłbym powiedzieć sobie, że będę miał szansę pracować z Robertem Eggersem, Clintem Eastwoodem i Justinem Kurzelem w jednym roku, grając te postacie i w tych filmach, Byłbym bardzo, bardzo zadowolony i zadowolony."
Wygląda na to, że Hoult ma przed sobą jeszcze długą karierę, a choć gra w filmach od dziecka, wciąż wydaje się równie zaangażowany w podejmowanie nowych i interesujących ról. Wypłata z Man of Tomorrow też nie zaszkodzi.







