Nioh 3
Team Ninja trzyma się starych nawyków, a Eirik ma już tego dość gry, choć sama rozgrywka wciąż jest zabawna.
"Tak więc, nasze obawy niestety w pewnym stopniu się spełniły. Zamiast dopracować to, co było wcześniej, deweloper dodał jeszcze więcej systemów rozgrywki na już i tak pokaźną górę brudnych naczyń, a rozwinięcie funkcji stało się problemem. Uważamy, że bardziej skoncentrowana przygoda sprawiłaby, że całe doświadczenie byłoby silniejsze, bo walka z Yokai, pokonanie inteligentnego samuraja w pojedynku, podziwianie szalonej liczby złożonych animacji widocznych w trakcie walki czy po prostu stanie z podziwem widok lśniących Duchów Strażników, to wciąż dużo frajdy. Wiele systemów gry powinno teoretycznie stanowić dobrą przygodę samurajską, jednak jest obciążona własną złożonością, przez co trudniej niż kiedykolwiek pojąć i uszanować Nioh 2 takim, jakim jest."
Tak Stefan zakończył swoją recenzję Nioh 2 sześć lat temu, a ja powiedziałem bardzo podobne rzeczy w mojej recenzji w Norwegii. Wyglądało na to, że twórcy się zlegali, bo Team Ninja zakończyło ten rok, mówiąc, że chcą przynajmniej zrobić sobie przerwę od Nioh. Czy powrót do serii oznacza, że twórcy znaleźli coś nowego i ekscytującego, co uzasadnia trzecią grę? Niestety nie.
Chcę zacząć od pozytywnego podejścia. Nioh 3 wciąż, jak Alex stwierdził w zapowiedzi w grudniu, jest całkiem przyjemna do grania. Ci z nas, którzy lubią walkę w pierwszych dwóch grach, tym razem nadal będą się dobrze bawić, bo gra jest bardzo podobna, choć z kilkoma ulepszeniami i zmianami.
Najbardziej godną uwagi różnicą jest możliwość płynnego przełączania się między stylem samuraja a ninja. Samurai jest zasadniczo taki sam jak wcześniej, podczas gdy ninja jest szybszy i zużywa mniej wytrzymałości, w zamian za brak możliwości regeneracji dzięki tradycyjnemu pulsowi Ki. Traktuj to jako szybszy sposób na wymianę ekwipunku i umiejętności, co dodatkowo ułatwia i sprawia, że dostosowywanie się do różnych scenariuszy w walce jest łatwiejsze i płynniejsze. Fajna opcja, nawet jeśli nie zmienia się tak bardzo, jak marketing chce ci wmówić, gdy trzy postawy stylu samuraja nadal oferują podobne pomysły.
I tu muszę podkreślić, co najbardziej mnie irytuje w Nioh 3: Wydaje się, że deweloperzy zdecydowali się dodać więcej, zamiast ulepszać to, co już tam było. Sam szybko to poczujesz, bo zdecydowana większość przeciwników jest dokładnie taka sama. Projekty, animacje, ataki i dźwięki są bardzo podobne, jeśli nie są wręcz kopiami Nioh i Nioh 2. Łatwo można by to pomylić z rozszerzeniem, biorąc pod uwagę, ile razy miałem déjà vu. Od czasu do czasu nawiązywanie do wcześniejszych doświadczeń może być naprawdę fajne, ale całe poleganie na nich psuje całą zabawę. Ci z was, którzy ukończyli Nioh i/lub Nioh 2, będą w stanie pokonać większość wrogów bez patrzenia, dzięki temu, że robili to setki razy wcześniej. Zamiast być zachwyconym i zdenerwowanym na widok nowego, tajemniczego wroga, siedziałem tam na autopilocie. Byłem tam, przeszedłem to.
Owszem, możliwość kontrowania nieblokowalnych ataków przez odpowiednie wyczucie czasu na zmiany stylu jest fajna, bo sprawia, że jesteś silniejszy lub szybszy, ale brakuje jej wpływu – zarówno pod względem rozgrywki, jak i prezentacji – najlepszych systemów parowania w branży (w tym całkiem satysfakcjonującego w Nioh 2 z jakiegoś dziwnego powodu). Myślę, że to była zmiana dla samej zmiany.
Większe, bardziej otwarte przestrzenie mogłyby też złagodzić niektóre z tych problemów, więc rozczarowujące jest to, że obawy Alexa z zapowiedzi okazały się uzasadnione. Te obszary to właściwie tylko składanie klasycznych map w całość, zamiast rozdzielać je ekranami ładowania i tym podobnymi. Fani serii zazwyczaj dokładnie wiedzą, gdzie ukryte są kolekcjonerskie przedmioty, jak podejść do wrogów i kiedy jakiś drań czeka, by "zaskoczyć" ich z sufitu.
Team Ninja próbuje urozmaicić rozgrywkę, włączając elementy przypominające Metroidvanię, takie jak obszary zamknięte za zdolnościami Strażników Duchów, które zdobywasz dalej w fabule, oraz misje poboczne, które wymagają wykonania czegoś innego, zanim staniesz się dostępny. Problem w tym, że to jak dodanie kawałka pepperoni do pizzy, którą jadłeś już kilka razy. Czy jest to trochę zmodyfikowane? Tak. Czy to robi różnicę? Nie. Cytując wspomnianą recenzję Stefana o Nioh 2: "Zamiast dopracować to, co było wcześniej, deweloper nałożył jeszcze więcej systemów rozgrywki na już i tak pokaźną górę brudnych naczyń."
Do tego dochodzi fakt, że trzeci raz nie jest urok systemu łupów. Wygląda na to, że Stefan i ja należemy do mniejszości, która uważa, że Nioh 2 dało nam za dużo mieczy, hełmów, amuletów i czegokolwiek innego, bo mówi coś, gdy można unieść 2000 elementów wyposażenia, a pewnie przekroczyłbym to po kilku godzinach, gdybym nie przewidział, co nadchodzi i nie sprzedawał/rozkładał/oferował 90 procent tego, co dostałem. Może zachowałbym trochę z tego, gdyby więcej nagród za zabijanie wrogów i znalezienie skrzyń było lepsze lub przynajmniej bliższe temu, co już miałem wyposażone, ale zdobycie przedmiotów o zwykłej jakości białej po 60+ godzinach, gdy wszystko, co posiadasz jest fioletowe, przypomina mi prostą rzecz, która odzwierciedla większość Nioh 3: ilość ponad jakość.
Mógłbym dalej marnować Twój czas, wymieniając różne sposoby, w jakie Nioh 3 chce dać ludziom, którzy uważają, że wartość gry zależy od godzin spędzonych w grze, to, czego chcą, ale uszczęśliwijmy pokolenie TikToka, mówiąc to krótko i prosto. Nioh 3 to po prostu dobra gra, bo to bardziej Nioh i Nioh 2 z kilkoma dodatkowymi stylami gry, kilkoma nowymi przeciwnikami, większymi środowiskami i drobnymi poprawkami w rozgrywce. Ci z was, którzy szukają więcej Nioh/Rise of the Ronin/Wo Long: Fallen Dynasty, dostają dokładnie to. Wszyscy inni zapomną, że to w ogóle wyszło do grudnia przed rozpoczęciem nagród dla Gry Roku, bo trochę przesadzę, mówiąc, że to właśnie AI by stworzyło, gdybyś poprosił ją o rozwój Nioh 3. To, co dziewięć lat temu uważaliśmy za świetne, zostaje wykorzystane z kilkoma bardziej mainstreamowymi poprawkami w większym świecie. Nie jest zły, bo dzięki temu Nioh 3 jest dobrą grą. To po prostu nudne i powtarzalne, gdy gatunek się rozwinął i stał się o wiele lepszy od 2017 roku.












