Rosja wypuszcza francuskiego rowerzystę po zatrzymaniu na granicy podczas próby pobicia rekordu świata przy przekraczaniu granicy Eurazji
W jednym z poprzednich wywiadów opisał swoją filozofię w prosty sposób: "Zamierzam jeździć, dopóki nie będę mógł. Dopóki nie pojawi się przede mną ocean.
Właśnie dotarła do nas wiadomość, że Sofiane Sehili został zwolniony przez rosyjski sąd po tym, jak został uznany za winnego nielegalnego przekroczenia granicy z Chinami podczas próby pobicia rekordu świata w najszybszym przejeździe rowerowym kontynentu euroazjatyckiego.
Według sądu w rosyjskim regionie Primorye na Dalekim Wschodzie, Sehili przyznał się do winy, ale został natychmiast uwolniony i oszczędzono mu grzywny w wysokości 50 000 rubli (około 615 dolarów). Sąd nakazał również zwrot jego rzeczy, w tym paszportu, telefonu, aparatu fotograficznego, nawigatora i roweru.
Sehili, znany z długodystansowych samotnych przejażdżek, został zatrzymany na początku września w pobliżu granicy Rosji z Chinami. Próbował przejechać rowerem z Lizbony do Władywostoku, trasą liczącą ponad 13 000 kilometrów przez wiele krajów.
Francuski kolarz rozpoczął swoją podróż 1 lipca, pokonując często ponad 300 kilometrów dziennie. Jego celem było pobicie rekordu należącego do Niemca Jonasa Deichmanna, który pokonał Eurazjatycką przeprawę w 64 dni, 2 godziny i 26 minut.
Zanim poświęcił się kolarstwie, Sehili pracował jako niezależny dziennikarz, ale porzucił zawód w poszukiwaniu przygody. W jednym z poprzednich wywiadów opisał swoją filozofię w prosty sposób: "Zamierzam jeździć, dopóki nie będę mógł. Dopóki nie pojawi się przede mną ocean.
