Sony, Microsoft i Nintendo muszą zrozumieć, że "u podstaw każdego studia leżą ludzie" – mówi były dyrektor wykonawczy PlayStation
W tym roku udało nam się porozmawiać z byłym wiceprezesem ds. relacji z podmiotami zewnętrznymi w DevGAMM.
W bardzo niepewnym czasie w branży gier wielu profesjonalistów z branży szuka u etatowych weteranów strategii dotyczących tego, co wielkie nazwiska mogą zrobić, aby statek płynął płynnie. Właśnie to zrobiliśmy na DevGAMM, pytając byłego dyrektora wykonawczego PlayStation, Adama Boyesa, o rzeczy, które trzej wielcy producenci konsol muszą zrobić ze swoimi studiami, a których obecnie nie robią.
"Myślę, że jest to jedna z największych obaw, jakie ludzie mają na przykład w związku ze sztuczną inteligencją. To tak, jakby, och, to zastąpi wszelką interakcję. Myślę, że to, co jest niezwykle ważne, to zrozumienie, że w centrum każdego studia znajdują się ludzie" – powiedział. "U podstaw każdego dostawcy oprogramowania pośredniczącego, każdego dostawcy silników, każdej platformy, każdego wydawcy znajdują się ludzie. A tym samym upewnienie się, że nadal istnieje ścieżka do łączenia się z ludźmi".
"To jest to, co kocham w DevGAMM" — kontynuował Boyes. "Mamy tu teraz ludzi z Unity i Unreal, z którymi ludzie mogą się spotykać i dyskutować. A gdy tylko firmy próbują ograniczyć ten dział lub naprawdę go rozbić, aby nie mieć tych interakcji międzyludzkich, myślę, że programiści zaczynają cierpieć, ponieważ nie czują, że mają ludzką więź z platformą.
Podczas gdy sztuczna inteligencja jest nadal modnym hasłem dnia w branży gier, ponieważ nadal budzi obawy deweloperów, wydaje się, że potrzebujemy teraz więzi międzyludzkiej, o której mówi Boyes, bardziej niż kiedykolwiek. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o przemyśleniach Boyesa na temat sztucznej inteligencji i stanu gier, zapoznaj się z naszym pełnym wywiadem poniżej:
