Skip to main content
Seriale

The Falcon and The Winter Soldier - recenzja pierwszego epizodu

Znajomy? Tak. Satysfakcjonujący? Jak najbardziej.
Magnus Groth-Andersen 18 marca 2021

Po spektaklu, jakim uraczyła nas WandaVision, łatwo można było szydzić z pomysłu powrotu do bohaterów tak oklepanych jak Falcon i Zimowy Żołnierz. Rzeczywiście - pierwszy odcinek serialu jest bardzo znajomy, a podobne historie widzieliśmy w przeszłości setki razy. Chociaż ta generyczność ma wpływ na ogólny odbiór epizodu, nie powinna nikogo zniechęcić do oglądania, ponieważ całość nadal satysfakcjonuje formą i dostarcza rozrywki.

Podobnie jak WandaVision, akcja Falcon and the Winter Soldier rozgrywa się niemal natychmiast po wydarzeniach z Avengers: Endgame. Miliardy ludzi powróciły na ziemię, ale globalne społeczeństwo nadal jest podzielone, niesprawne, zepsute. Zwłaszcza bohaterowie, którzy pomogli cofnąć fatalne działanie Thanosa, ledwo wiążą koniec z końcem. Zarówno Sam Wilson (Falcon), jak i Bucky Barnes (Winter Soldier) tkwią pogrążeni w depresji, ale w tle pojawia się nowe zagrożenie, tajemnicza organizacja, która chce przywrócić świat do stanu sprzed "pstryknięciem".

Ani wspomniana organizacja, ani główny antagonista Helmut Zemo nie odgrywają jednak w pierwzym odcinku żadnej roli. Całość skupia się na Falconie i Zimowym Żołnierzu i tym, jak próbują odnaleźć się po Endgame. Nie brak tu zapierających dech w piersiach sekwencji akcji, ale raczej na razie wszystko polega na zimnych spojrzeniach i przygnębionych westchnieniach.

Budowanie narracji jest więc sprytne, ale zdecydowanie zbyt znajome. Odcinek jest jak wycięte pierwsze pół godziny z Captain America: Winter Soldier. Ba, zawiera wątki nie tylko znane z kina superbohaterskiego, ale też szpiegowskiego, w tym Jacka Ryana czy nawet 24 godzin.

The Falcon and The Winter Soldier jest zatem znajomy, owszem. Ale to nie znaczy, że w jakikolwiek sposób zły. Zarówno Sebastian Stan, jak i Anthony Mackie dają tu pokaz swoich umiejętności, nasycając swoje postacie nowymi aspektami i pomysłami. Obsada drugoplanowa również daje z siebie wszystko, prawie każda scena jest perfekcyjnie opracowana, ułożona i wykonana.

WandaVision nauczyła nas, że opowieści o superbohaterach mogą bardzo różnić się od oklepanej formuły, dlatego powrót do niej wydaje się dziwnym krokiem wstecz. Ale to nie znaczy, że mamy do czynienia z fikołkiem. Pomimo że pierwszy odcinek syci widzów raczej pustymi kaloriami, kto od czasu do czasu nie lubi zjeść dobrego Big Maca?

Pełny profil 1,037 opublikowanych artykułów
Dlaczego warto ufać Gamereactor
23 Wydania Każde z własną redakcją i własnymi ocenami.
1998 Publikujemy od Niezależni właściciele przez cały ten czas.
100% Z własnego doświadczenia Pisane po czasie spędzonym z grą, nigdy z materiałów prasowych.
1–10 Ocena sieci Ocena każdego wydania, uśredniona i pokazana.