Skip to main content
Seriale

The Falcon and The Winter Soldier - recenzja pierwszego sezonu

Świetny pomysł, zrealizowany zbyt pospiesznie.
Magnus Groth-Andersen 23 kwietnia 2021

Choć z pewnością krzykliwy, wybuchowy, a czasami nawet pompatyczny, The Falcon and the Winter Soldier został stworzony przede wszystkim po to, by służyć jako osobista opowieść dwóch tytułowych postaci, wielokrotnie zmuszanych do odgrywania drugoplanowych ról obok bardziej kultowych bohaterów, takich jak Iron Man i Thor.

Podstawowa koncepcja wykorzystania platformy Disney+ do przedstawiania historii skupionych wokół postaci, które filmy kinowe muszą z różnych względów pominąć, ma sens. W większości momentów The Falcon and the Winter Soldier spełnia tę obietnicę, przybliżając widzom postaci Sama Wilsona i Bucky'ego Barnesa, dając im motywacje, nadzieje i obawy.

Tak więc jako ogólny test narracji serial sprawdza się znakomicie i mam nadzieję, że Disney kontynuuje ją w przyszłych projektach, ale obawiam się, że to nie koniec tej recenzji. Są kluczowe punkty, sceny i pomysły, których The Falcon and the Winter Soldier po prostu nie realizuje dobrze. I to niestety ostatecznie bardzo wpływa na odbiór tego dzieła.

Po pierwsze, przez sześć odcinków serial ciągle wprowadza bezsensowne postacie, które albo nie mają żadnego wpływu na historię, albo w ogóle nie są interesujące. Podczas gdy główne trio Johna Walkera (Wyatt Russel), Bucky'ego Barnesa (Sebastian Stan) i Sama Wilsona (Anthony Mackie) to świetne portrety, reszta obsady marnuje swój potencjał.

Baron Zemo (Daniel Brühl) ostatecznie nie odgrywa tak ważnej roli, jak początkowo sądzono, w wyniku czego niewiele wprowadza w całokształt opowieści. To samo dotyczy Sharon Carter, która tylko na chwilę pojawia się w półcienistej postawie antybohaterki. Podobnie z elitarną drużyną uderzeniową Wakandy, Dory Milaje, i jej przywódcą Ayo. Aha, równie kiepsko wypadają Batroc (Georges St-Pierre), a nawet Karli Morgenthau (Erin Kellyman). Flag-Smasher wypada blado jako złoczyńca. Jest przerysowana i kreskówkowa, a sama Morgenthau szybko okazuje się bardzo płytką postacią.

Wszystko to kończy się katastrofą, jakby zbyt wielu szefów kuchni próbowało ulepszyć coś, co zapowiadało się na solidnie przyrządzone danie, które w finalnej formie próbuje połączyć smaki zupełnie niepasujące do siebie. Przedostatni odcinek zadowala się nawet przeciętnym montażem i koszmarnie nudną sceną naprawy łodzi Sama. Trwającą jakieś trzydzieści minut. W serialu, który ma tylko sześć odcinków.

Całość jest jednak zrealizowana dużo lepiej, a kluczowe momenty z dwójką tytułowych bohaterów wystarczą, by utrzymać zainteresowanie widza. Jak już wspomniałem, serial ogląda się dobrze, stricte jako historię o Falconie i Zimowym Żołnierzu. Jednak ilość rozpraszających pierdół jest niemożliwa do ignorowania przez cały czas. Być może byłoby lepiej, gdyby twórcy zdecydowali się na bardziej tradycyjną długość, dziesięć lub nawet dwanaście odcinków, poświęcając więcej czasu pobocznym wątkom. Ale tak nie jest, co irytuje mnie za każdym razem, gdy tylko pomyślę o tym zmarnowanym potencjale.

The Falcon and the Winter Soldier to serial z pomysłem, ale zrealizowany zbyt pospiesznie. Sam i Bucky próbują odnaleźć się w świecie bez Kapitana Ameryki, a jego tarczę dzierży ktoś, kto najwyraźniej nie jest na to gotowy emocjonalnie. Co więcej, wszystko opiera się na całej kwestii wojny secesyjnej i nie stroni od symboliki, nawiązującej do rzeczywistych działań bohaterów. To fascynujący materiał, chciałbym tylko, żebyśmy jako widzowie mieli czas się w niego zagłębić.

Pełny profil 1,037 opublikowanych artykułów
Dlaczego warto ufać Gamereactor
23 Wydania Każde z własną redakcją i własnymi ocenami.
1998 Publikujemy od Niezależni właściciele przez cały ten czas.
100% Z własnego doświadczenia Pisane po czasie spędzonym z grą, nigdy z materiałów prasowych.
1–10 Ocena sieci Ocena każdego wydania, uśredniona i pokazana.