Tron: Ares prawdopodobnie przekreślił wszelkie szanse na kolejny film z serii
Disney podobno wycofuje Trona z dużego ekranu po słabym otwarciu dla Aresa.
Nie można powiedzieć, że Disney nie próbował sprawić, by Tron działał. Uderzali w żelazo, gdy było gorące, dziesiątki lat po każdym filmie, więc nowe pokolenia musiały przypomnieć sobie, kim był Tron i ponownie obejrzeć filmy, które z trudem sprawiają, że publiczność się tym przejmuje. Disney powierzył zarządzanie franczyzą Jaredowi Leto, czołowemu człowiekowi, którego ostatnia próba franczyzy była tak zła, że została zaplanowana do ponownego wydania w kinach, tylko po to, by nikt nie poszedł i tego nie zobaczył... znów.
Ku zaskoczeniu prawie nikogo, Tron: Ares nie udało się wyprzedać biletów do kin, gdy miał premierę w miniony weekend. Zarabiając skromne 60,2 miliona dolarów w światowym box office w porównaniu do tego, co według The Hollywood Reporter wynosi 180 milionów dolarów, uważa się, że franczyza Tron zostanie odłożona na półkę w dającej się przewidzieć przyszłości. Przynajmniej tak będzie w przypadku wycieczek na duży ekran.
Flop Tron: Ares również postawił pod znakiem zapytania potencjał Leto. Po oskarżeniach o niewłaściwe zachowanie i niepowodzeniu w postawieniu franczyzy na swoich plecach, wydaje się, że nadszedł czas, aby 53-latek porzucił główne role. Nie oznacza to jednak, że Hollywood całkowicie z nim skończyło, ponieważ w następnej kolejności zagra nikczemnego Szkieletora w nowym filmie Masters of the Universe.






