Vince Gilligan o porzuceniu uniwersum Breaking Bad: "Chciałem udowodnić sobie, że nie jestem kucykiem do jednej sztuczki"
Twórca Pluribus ma dość świata własności intelektualnej, w którym dziś żyjemy.
Podczas gdy Vince Gilligan z pewnością nie jest odporny na uroki grzebania w istniejącym już IP w celu stworzenia nowej historii, Better Call Saul wydawało się, że udało mu się porzucić większość tropów prequeli, które pozostawiają nas z poczuciem zagłębienia w starych historiach. W jego nowej serii nie ma absolutnie nic wspólnego z Breaking Bad czy Better Call Saul, pomimo pojawienia się Rhei Seehorn.
W rozmowie z Variety Gilligan podzielił się swoją pogardą dla obecnych projektów medialnych. "Żyjemy w świecie własności intelektualnej, w którym najbezpieczniej jest zrestartować coś, co ma publiczność. Chciałem udowodnić sobie, że nie jestem kucykiem do sztuczek" – powiedział. "Jest trudniej niż kiedykolwiek stworzyć coś, co nie jest oparte na poprzednim filmie, komiksie czy grze wideo. Każde pokolenie zasługuje na własne historie, a nie tylko historie ich dziadków".
Pomimo tego, że nie jest osadzony w uniwersum Breaking Bad, najnowszy serial Gilligana zdołał przyciągnąć wiele studiów dzięki temu, że pochodzi od showrunnera. "Wspaniale było być chcianym, ale spotkałem się z tymi wszystkimi miłymi ludźmi i musiałem odmówić niektórym z nich, a to nie było przyjemne" – powiedział. Ostatecznie Gilligan zdecydował się na Apple TV, ponieważ obiecali mu obdarzyć go zaufaniem i czasem.
Pierwsze dwa odcinki Pluribus zostały ujawnione 7 listopada. Z naszymi wrażeniami z pokazu możecie zapoznać się tutaj.





