Cookie

Gamereactor korzysta z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość przeglądania naszej strony internetowej. Jeśli kontynuujesz, założymy, że jesteś zadowolony z naszych zasad dotyczących plików cookie.

Polski
Strona główna
Recenzje seriali

Wiedźmin - recenzja serialu Netfliksa

Najgorsze seriale rodzą się na Netfliksie, ale ten nie jest aż tak zły.

The Witcher

Trochę już minęło od debiutu Wiedźmina na Netfliksie. Wystarczająco, by popularnością zdołał pobić najbardziej kasowe seriale platformy, w tym nawet Stranger Things, sprawił, że sprzedaż Wiedźmina 3: Dzikiego Gonu w grudniu niezwykle wzrosła i, co najważniejsze, że książki Andrzeja Sapkowskiego znalazły się na pierwszym miejscu najchętniej kupowanych tytułów na świecie w Amazonie. Spektakularny sukces. To musi oznaczać, że netfliksowski „Witcher" jest naprawdę wybitny, prawda?

Nie do końca. Przede wszystkim Wiedźmin to ani serial dla fanów prozy Sapkowskiego, ani gier CD Projektu tym bardziej. To show stworzone dla mas, które z historią Białego Wilka dopiero mają się zapoznać. Pierwszy sezon Wiedźmina zapamiętamy głównie z wspaniałej choreografii walk i Grosza daj wiedźminowi!, ale tylko z tego. Jednocześnie serial budzi w widzu jakąś dziwną sympatię, nostalgię wręcz. Choć nuży i przedłuża się bez litości, ciężko porzucić go w połowie i zadziwiająco lekko ogląda się po raz drugi z polskim dubbingiem.

The Witcher
Choreografia walk zapiera dech w piersiach.

Trudno powiedzieć, o czym jest pierwszy sezon Wiedźmina. Bardziej przypomina to rozlazły prolog, chaotyczny zbiór opowiadań, które znalazły się w scenariuszu przez widzimisię showrunnerki, aniżeli logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Tak, wszystko, co słyszeliście o pogmatwanej chronologii wydarzeń, to prawda. Dość powiedzieć, że same rozdziały z książek zostały pokrojone i wymieszane jak tylko się dało, a dodać należy do tego wątki rozwinięte przez samych twórców serialu, jak genezę Yennefer czy bitwę pod Sodden.

Czytaliście już pewnie o tym w dziesiątkach recenzji, ba, sam Netflix w końcu opublikował mapę pozwalającą zapoznać się z chronologią pierwszego sezonu i faktycznie jestem pełna podziwu, jak dobrze ten serial został przyjęty, bo przez przytoczone wyżej problemy momentami był niemal niestrawny. Dostaliśmy osiem godzinnych odcinków, które przepełniono pustosłowiem, a oferowały tak wiele miejsca na znacznie ciekawsze treści. Nie wspominając o przedostatnim epizodzie, który w połowie zawierał sceny prezentowane w całym sezonie ze trzy razy... A jednak to wystarczyło, by skraść serca widzów na całym świecie.

The Witcher
Anya Chalotra w roli Yen jest naprawdę świetna!

Jak został zaprezentowany sam świat Wiedźmina? Trochę nijak. I nie mam na myśli efektów specjalnych czy ogólnej scenografii, bo pierwszy sezon pod tym względem oczywiście dopiero badał grunt, nie mógł pochłonąć kolosalnego budżetu ryzykując porażkę. Chodzi raczej o samą wizję. Gdy na ekranie pojawiają się Zerrikanki, Jaskier zachwyca się ich egzotycznością - co dziwne, skoro pięć minut wcześniej w byle jakiej wiosce takich mieszkańców było na pęczki. Kostiumy postaci nie mają ze sobą nic wspólnego i brakuje temu wszystkiemu spójnej wizji. Zamiast tego otrzymaliśmy taki kulturowy miszmasz, jakby ktoś Netfliksowi pożyczył stroje z innych seriali fantasy, bo na ten zabrakło albo budżetu, albo pomysłu.

Choć przebrnięcie przez pierwszą połowę serialu było wyczynem, począwszy od piątego odcinka całkiem się z Wiedźminem zaakceptowaliśmy. Polubiłam też Anyę Chalotrę w roli Yen, Annę Shaffer jako Triss, i Henry'ego Cavilla nawet, choć Geralt w jego wykonaniu wydawał się mi za ładny. Jedyny problem wciąż stanowi Ciri, która przez cały sezon tylko hasała jak sarenka z miną zbitego psa i została wykastrowana z charakteru. Wyszło na to, że polubiłam całą obsadę poza Freyą Allan. Ciri w moich oczach zawsze była małą dziewczynką dorastającą w trakcie sagi, nie młodą kobietą, która w niektórych scenach wygląda starzej niż Yennefer, jakby była bardziej inspirowana tą Cirillą od CD Projektu (Netflix unika powiązań z grami jak ognia, choć wyraźnie zgapił niejedną rzecz). W serialu nie jest przemądrzała, nie używa zdrobnień typu „okropecznie", nie zachowuje się nawet zbyt inteligentnie, tylko biegnie przez las, a jej obecność na ekranie drażni.

The Witcher
Nic nie zrobiło Wiedźminowi od Netfliksa tak źle, jak wątek poświęcony Ciri.

Faktycznie, dziać zaczyna się dopiero, gdy Geralt spotyka Yen. Wtedy całość nabiera tempa, czuć chemię między postaciami, a Anya radzi sobie w tej roli zaskakująco dobrze, stara się z całych sił. Szkoda tylko, że choć chęci widać duże, przedstawienie historii czarodziejki sprawiło, że ta w drugiej połowie serialu rysuje się jako obrażona i nadąsana dziewucha, marudna z zasady, a nie dlatego, że pod płaszczem bezczelności i surowości skrywa wielki żal i gorycz. Geralt, jak to Geralt, bardziej Geraltowy być nie mógł, i trzeba otwarcie przyznać, że wbrew wszystkim i wszystkiemu nikt inny nie zagrałby go tak dobrze, jak Henry Cavill właśnie, nawet jeśli naśladowanie głosu Douga Cockle'a wychodzi mu nieco śmiesznie.

A Jaskier, który w wersji angielskiej pozostał Jaskrem, jest po prostu uroczy, cóż więcej powiedzieć. Może trochę za bardzo przypomina współczesnego muzyka niż średniowiecznego barda.

The Witcher
Jaskier to chyba taka postać, którą lubi się w każdej adaptacji.

Najgorzej w Wiedźminie wypadają właśnie te wątki, które w pięcioksięgu i opowiadaniach zostały ledwie liźnięte, a które serial postanowił zekranizować. Bitwa pod Sodden, jedno z najważniejszych wydarzeń w wiedźmińskim uniwersum, traumatycznych wręcz, to po prostu smutek. W książkach wspominano wielokrotnie: „Nie pożałowano nam najsilniejszych czarów - podjęła głucho - zaklęć, eliksirów, amuletów, artefaktów. Niczego nie mogło zabraknąć dla okaleczonych bohaterów ze Wzgórza. Wyleczono nas, połatano, przywrócono dawny wygląd, oddano włosy i wzrok. Prawie nie widać śladów. Ale ja już nigdy nie założę wydekoltowanej sukni, Geralt. Nigdy". Tymczasem w serialu Triss dostała zapałką i się położyła.

Mówiąc wprost, to, co robią i wygadują bohaterowie, jest momentami ekstremalnie głupie lub niekonsekwentne. Cały krąg czarodziejów został przedstawiony jako zgraja niemyślących idiotów, a ich wątki najczęściej są popychane fabularnymi bzdurami (o co chodziło z tymi węgorzami?). Adaptacja to adaptacja, powinna żyć własnym życiem i nie trzymać się kurczowo materiału źródłowego, toteż nie boli mnie to, że nie ma jak w książce, że Geralt nie spotkał Ciri w Brokilonie, że Foltest to tłusty nędznik, a nie przywódca - ale to, że nie ma z sensem.

The Witcher
Pff, a mówią, że Wiedźmin to w ogóle nie jest słowiański! Źródło: jakbyniepaczec

Wiedźminowi od Netfliksa brakuje na pewno tożsamości. Jeśli nie trzyma się książek i robi coś po swojemu, jest to absolutnie nieprzemyślane. Jeśli już postanawia wziąć się za opowiadania, kastruje je z charakteru i morału, pusto cytując najpopularniejsze dialogi i przedłużając je wątkiem biegnącej Ciri. Pokazując to, co było w Wiedźminie, ale nie o czym Wiedźmin był. Skąd zatem ta popularność? Może widzowie przywykli do tego, że seriale fantasy poza Grą o Tron nigdy nie przekroczyły pewnego poziomu, a może po prostu pasja całej ekipy odpowiedzialnej za serial sprawia, że jakoś się człowiekowi robi cieplej na sercu. Co twórcy powinni zrobić w drugim sezonie? Nie wiem, czy samo naprawienie chronologii w czymś tu pomoże. Na razie jakiekolwiek relacje między postaciami nie istnieją, więc na tym należy się skupić w pierwszej kolejności.

Czy czekam na drugi sezon? Po zakończeniu pierwszego nie czekałam wcale. Później obejrzałam całość jeszcze raz, tym razem z polskim dubbingiem, i bawiłam się nieźle. Później przesłuchałam ścieżki dźwiękowej. Nic (poza balladą Jaskra) nie zmieni tego, że te osiem odcinków to po prostu co najwyżej przeciętna robota, która wielokrotnie męczy, drażni i przynudza. A jednak nie potrafię serialowego Wiedźmina ocenić źle. Mam w sercu miłe uczucie, gdy o nim myślę. Pytanie tylko, czy to dlatego, że mimo wszystkich mankamentów coś w tym serialu jest, czy to sama sympatia do pięcioksięgu Sapkowskiego.

06 Gamereactor Polska
6 / 10
+
Naprawdę niezła obsada; przyjemna ścieżka dźwiękowa; folklor; dopracowany polski dubbing; może jeszcze wyjść z tego coś dobrego.
-
Wątki dodane na siłę; nieprzemyślany scenariusz; kameralność; brak spójnej wizji świata; Ciri to najsłabsze ogniwo sezonu.
overall score
to ocena naszych redaktorów. Jaka jest Twoja? Wynik ogólny jest średnią wyników redakcji każdego kraju

Powiązane teksty



Wczytywanie następnej zawartości