Pierwsze Grand Prix w tym roku było deszczowe i wyboiste, z kilkoma wypadkami (na szczęście bez kontuzji), a Lando Norris z McLarena powstrzymywał Maxa Verstappena z Red Bulla, aby odnieść zwycięstwo, a George Russell był trzeci. W większości byli bezpieczni przed incydentami, które miały miejsce z tyłu z powodu ulewnego deszczu, który doprowadził do tego, że sześciu kierowców nie było w stanie ukończyć wyścigu: Lawson, Bortoleto, Alonso, Sainz i Doohan, a także debiutant Isack Hadjar, który rozbił się po pierwszym zakręcie.
Tymczasem Lewis Hamilton, który przez krótki czas prowadził w wyścigu w swoim debiucie w Ferrari, a za nim podążał kolega z zespołu Charles Leclerc, zakończył wyścig na dziesiątym miejscu po pit stopie, ubolewając nad straconą szansą. Nie był to również upragniony debiut dla Carlosa Sainza, zwycięzcy ubiegłorocznego wyścigu w Melbourne, który nie ukończył swojego debiutanckiego wyścigu w barwach Williamsa.
Po tym chaotycznym wyścigu Lando Norris utwierdza się w przekonaniu, że jest jednym z głównych kandydatów do tytułu kierowcy wraz z Verstappenem. Mam nadzieję, że następny wyścig, który odbędzie się w przyszły weekend w Chinach (23 marca) będzie czystszy...