Grand Prix Kanady nie było najlepsze dla Lando Norrisa, który musiał wycofać się po kolizji z kolegą z zespołu, którego sam sprowokował, przyjmując reprymendę od swojego zespołu i przełykając wstyd. Ale Lewis Hamilton również nie miał łatwej nocy, ponieważ miał inny rodzaj incydentu: przejechał świstaka.
Kierowca Ferrari nie zaaklimatyzował się jeszcze w Ferrari (w Kanadzie zajął szóste miejsce, a także jest szósty w klasyfikacji kierowców z dorobkiem 79 punktów). Jednak jego największym żalem z niedzielnego wyścigu było małe uderzenie, w którym później powiedziano mu, że uderzył w świstaka.
Hamilton, znany jako działacz na rzecz zwierząt i weganin, wydawał się bardzo zdenerwowany w rozmowie z prasą. "Nie widziałem, jak to się dzieje, ale słyszałem, że uderzyłem w świstaka, więc to było druzgocące. Kocham zwierzęta, więc jest mi z tego powodu bardzo smutno. To okropne. Nigdy wcześniej mi się to tutaj nie zdarzyło."
Hamilton również nie miał dobrych osiągów w swoim Ferrari, mając problemy z hamulcami. "Czułem się całkiem przyzwoicie, dopóki nie uderzyłem w świstaka. Miałem dobry start, utrzymałem pozycję i trzymałem się grupy. Dobrze radziłem sobie z oponami. Byłem optymistą".