Tutaj znajdziesz pierwszą część tej top listy

(05) Ołtarze
W The Alters podążaliśmy za Janem Dolskim w dziwną kosmiczną przygodę. Znalazł się w sytuacji, w której żadna żywa osoba nie chciałaby się znaleźć. Cała załoga jego statku kosmicznego zginęła, pozostał tylko on sam i duża mobilna baza księżycowa. Sedno sprawy polegało na tym, że do prowadzenia bazy potrzebna była większa liczba członków załogi. Niegościnna planeta i trudności w komunikacji z Ziemią zmusiły Jana do zrobienia czegoś dziwnego. Użył sprzętu do klonowania w bazie, aby stworzyć dorosłe wersje siebie ze wspólnymi i nowymi wspomnieniami. Ci pozostali Janowie funkcjonowali trochę tak, jak robili to bohaterowie Marvela czy DC w swoich równoległych wszechświatach. Małe lub duże wydarzenia zmieniły charaktery. Dla Ciebie jako gracza musiałeś zmierzyć się ze spotkaniem samego siebie w wielu wersjach o różnych potrzebach, umiejętnościach i osobowościach. To wszystko działo się w czasie, gdy próbowano wydostać się żywym z śmiertelnie niebezpiecznej planety. Dla graczy przygodowych była to pozycja obowiązkowa dzięki dziwacznej historii i wciągającej koncepcji.

(04) Podzielona fikcja
W trzeciej kooperacyjnej przygodzie Josefa Fare (po A Way Out i It Takes Two) on i reszta deweloperów Hazelight jeszcze bardziej udoskonalili swoją unikalną formułę. Split Fiction oferowało rzadkie, kreatywne łamigłówki i platformówki dla dwojga z jaśniejszym, ciekawszym założeniem niż kiedykolwiek wcześniej. To, że nikt wcześniej nie pomyślał, aby te dwa gatunki - fantasy i science fiction - spotkały się i zderzyły w ten sposób, jest równie dużym znakiem zapytania, jak to, skąd Fares i Hazelight czerpią wszystkie niesamowite, subtelne wyzwania. Właśnie wtedy, gdy zaczynaliśmy się męczyć magicznymi świniami, musieliśmy walczyć z promieniami laserowymi i statkami kosmicznymi, i choć różnorodność zawsze była w najlepszym wydaniu, Split Fiction nigdy nie sprawiało wrażenia chaotycznego (siano), a jedynie spójne, genialnie dobrze zaprojektowane i skrupulatnie przemyślane.

(03) Kingdom Come: Wyzwolenie II
Trudno jest tworzyć realistyczne gry i konkurować na rynku z symulatorami. Dlatego jest to osiągnięcie, że Warhorse Studios udało się stworzyć dwie historycznie zakorzenione i realistyczne gry fabularne o niebotycznie wysokiej jakości, którą otrzymaliśmy. W pierwszej dowiedzieliśmy się o tragicznych losach głównego bohatera, stracie rodziców oraz o tym, dlaczego znalazł się w sytuacji, w której znalazł się w sequelu. Kiedy wystartowała druga, była to fantastycznie wciągająca opowieść o rycerzach, średniowiecznych społeczeństwach, ratowaniu przyjaciół przed tragicznym losem i budowaniu sojuszy. Po raz kolejny wcieliliśmy się w Henry'ego i wyruszyliśmy na przygody w jego roli, aby chronić swojego przyjaciela Hansa. Wszystkie systemy rozgrywki z poprzedniczki zostały ulepszone w drugiej odsłonie. Grafika była czymś wyjątkowym do zobaczenia, a realizm był namacalny przez cały czas. Chociaż nie musieliśmy uczyć się czytać, jak w poprzedniej grze, mogliśmy spróbować nowych rzeczy, takich jak wykuwanie broni. Biorąc pod uwagę pochodzenie Henryka jako syna kowala, był to ważny element sequela. Kingdom Come: Deliverance II było wspaniałym doświadczeniem dla wszystkich miłośników gier fabularnych i historii.

(02) Death Stranding 2: Na plaży
Stworzenie czegoś naprawdę wyjątkowego w dzisiejszym klimacie gier nie jest łatwe. Podczas gdy tytuły, które celebrujemy, jeśli chodzi o podsumowanie roku, są absolutnie fantastyczne, często są to koncepcje i projekty, które widzieliśmy już wiele razy. Przesadą byłoby stwierdzenie, że Hideo Kojima zrobił coś absolutnie wyjątkowego ze swoją serią Death Stranding. Ale i tak pod wieloma względami imponujące jest, jak oryginalny jest. To twórca gier, który prowadzi swój własny wyścig, który bez żadnych realnych ograniczeń produkuje doświadczenie, jakie chce dać graczom, a prawdopodobnie także sobie. Bo chociaż oczywiście zawiera również wiele elementów, które widzieliśmy wcześniej, jest co najmniej tyle samo, które są całkowicie unikalne. Jest to doświadczenie, które w dużej mierze nie przypomina niczego innego. Podróż, która wydaje się trudniejsza do podsumowania niż większość tego, czego doświadczyliśmy, i która, jako sequel, oferuje również ciaśniejsze, bardziej stylowe i lepsze wrażenia niż jej poprzedniczka. To nie jest gra dla każdego. Jest pretensjonalny i kontrowersyjny - wielokrotnie. Wymaga to cierpliwości i zaangażowania, a przez większość czasu po prostu akceptujesz to, co dzieje się na ekranie. Ale czy to kochasz, czy nie, nie można wystarczająco podkreślić, jak piękne i ekscytujące może być coś, co zawiera tak wiele dziwnych rzeczy.

NAJLEPSZA GRA ROKU DO TEJ PORY
(01) Clair Obscur: Ekspedycja 33
Nie zdarza się to często, ale kiedy małe francuskie studio Sandfall Interactive wypuściło swoją debiutancką grę Clair Obscur: Expedition 33, wszystko po prostu się ułożyło. I bardzo nam się podobało. Już od pierwszej sekwencji wprowadzającej wzbudziła emocje rzadko spotykane w grach, sprawiła, że dorośli mężczyźni płakali, a my od razu wiedzieliśmy, że jest to gra, która pójdzie na całość w kwestii emocjonalnej, a jej głównym tematem będzie osobista strata. Pomógł w tym oczywiście znakomity scenariusz, napisany m.in. przez Jennifer Svedberg-Yen. Dzięki fenomenalnie nagranym dialogom (między innymi) Jennifer English, Bena Starra, Andy'ego Serkisa i Charliego Coxa, wiele elementów układanki znalazło się na swoim miejscu. Aby go uzupełnić, twórcy znaleźli kompozytora, który nigdy wcześniej nie pisał muzyki do gier. W rezultacie powstała jedna z najlepszych ścieżek dźwiękowych w historii. Zostaliśmy również uraczeni nowym spojrzeniem na klasyczny turowy system walki i naprawdę ekscytującą scenerią w zdewastowanym Paryżu. Expedition 33 była grą, która zdarza się bardzo rzadko i jest naszym zdaniem najlepszą grą półrocza.