Czy Tron: Ares będzie końcem drogi dla legendarnej serii? Niestety, na pewno tak wygląda, ponieważ film nadal mocno walczy w box office, mierząc się z prawie 70% spadkiem frekwencji w porównaniu z weekendem otwarcia. Do tej pory Ares zdołał zebrać 103 miliony dolarów na całym świecie. Ledwo wystarczająco, aby nawet zbliżyć się do pokrycia doniesień o 220 milionach dolarów, które kosztowało Disneya wyprodukowanie, co może sprawić, że Ares będzie jedną z największych klap studia w ostatnim czasie.
Według analityków i źródeł zbliżonych do Disneya, istnieje kilka powodów, dla których Tron: Ares nie wystartował. Po pierwsze i najważniejsze, franczyza nigdy nie była ogromna. Jeśli już, Tron był raczej ciekawostką, choć z bardzo oddaną, ale niewielką bazą fanów. Po drugie, jest Jared Leto, który raz po raz nie potrafił przyciągnąć tłumów - przynajmniej jako główny bohater.
Wypowiadając się anonimowo, jeden z informatorów powiedział, że:
"W świecie, w którym Michael Fassbender, Ewan McGregor i Benedict Cumberbatch walczą o główne role, dlaczego miałbyś iść do kogoś, kto nie potrafi otworzyć filmu i ma osobiste znaki zapytania?"
Inne źródło zbliżone do Disneya stwierdziło ponadto, że wydaje się, że podczas produkcji zabrakło skupienia i kierunku, co oczywiście najprawdopodobniej zaszkodziło filmowi. Osoba ta zwróciła również uwagę na Leto jako zły wybór castingowy.
"Szczerze mówiąc, nie było żadnej konkretnej wizji. Pomysł, że Disney miałby wydać ćwierć miliarda dolarów na film Jareda Leto w serii, która nie działała od czterdziestu lat, jest szalony.
Czy widziałeś Tron: Ares i jakie są Twoje przemyślenia na temat filmu?
