Skip to main content
Gamereactor Publicystyka
Publicystyka

Marcin Przybyłowicz bez tajemnic

O człowieku, który został muzykiem.
Piotr Pisiewicz 11 września 2018

A największy sukces?

Raczej nie ma gracza, który nie słyszał tego nazwiska. Raczej nie ma gracza, który nie kojarzy soundtracku z Wiedźmina. A jeśli zaś gracze chcą dowiedzieć się więcej o jednym z najzdolniejszych kompozytorów młodego pokolenia, przychodzimy z pomocą. Przed Wami twórca muzyki między innymi do serialu „Korona Królów" - Marcin Przybyłowicz.

Wielka podróż zaczyna się od małego kroku

Każdy z nas miał jakieś dziecięce marzenia. Mały Marcinku, kim chciałeś być, jak dorośniesz?

Marcin Przybyłowicz: Wybacz, zero niespodziewanych historii z dzieciństwa - od zawsze wiedziałem, że będę muzykiem i zawsze chciałem nim być.

Kiedy i jak zacząłeś swoją podróż z muzyką?

M. P.: Wychowałem się w rodzinie z muzycznymi korzeniami. Od małego byłem szkolony muzycznie. Najpierw podstawówka muzyczna, potem liceum, potem akademia muzyczna zakończona dyplomem magistra sztuki. Zaczynałem od nauki gry na fortepianie. W ósmej klasie przesiadłem się na trąbkę, na której zrobiłem maturę. Studiowałem dyrygenturę jazzową i chóralną. Jak widzisz, żadna z tych rzeczy nie jest wprost związana z kompozycją muzyki, ale w końcu zdałem sobie sprawę, że najbardziej kręci mnie pisanie muzyki i na tym w końcu stanęło.

Jak wszyscy wiemy, twoja podróż jest niezwykle udana. Nie mogło obyć się jednak bez potknięć i pomyłek. Co uważasz za swoją największą porażkę?

M. P.: Zawsze wychodziłem z założenia, że z porażek należy wyciągać wnioski i zostawić je tam, gdzie ich miejsce - w przeszłości. Nie ma co ich rozpamiętywać, tym bardziej, że wydaje mi się, że miałem w życiu mnóstwo szczęścia i fantastycznych ludzi wokół siebie - również w życiu zawodowym. Jedyne, czego na poważnie żałuję, to to, że nie przykładałem się do nauki gry na instrumentach - na żadnym z nich nie jestem jakoś wybitny, a raczej przeciętny. Poza tym - naprawdę nie mam na co narzekać.

M. P.: Tu chyba bez zaskoczeń - przywilej pracy przy Wiedźminie 3 i absurdalny wręcz sukces artystyczny i komercyjny Dzikiego Gonu oraz obu dodatków to coś, co naprawdę trudno przebić. Jestem jednak dumny ze wszystkich projektów, przy których miałem okazję pracować. Ostatnim wydanym projektem, do którego pisałem muzykę, jest Phantom Doctrine i z niego również jestem bardzo dumny. Do każdej produkcji staram się podchodzić jak krawiec, który zdejmuje miarę na kolejny customowy garnitur. Nie inaczej było tutaj - to była fantastyczna podróż pełna eksperymentów, nierzadko zmuszających do wyjścia ze strefy komfortu. Inspirująca sprawa.

Krótko i na temat

Skoro już jesteśmy przy momentach „naj" - co było najbardziej zabawnym wydarzeniem w twojej karierze zawodowej?

M. P.: Nie wiem, czy to podpada pod kategorie zabawnych zdarzeń - wszelkie momenty integracji branżowej to kupa dobrej zabawy i świetnej atmosfery. Polska branża jest znakomicie zintegrowana.

Co cię najbardziej wkurza, gdy komponujesz?

M. P.: Gonitwa myśli i związane z nią spadki koncentracji. Zdarza mi się być chaotycznym typem.

Jaki jest twój ulubiony soundtrack i dlaczego?

M. P.: Tutaj mógłbym wymieniać pół dnia. Mam ich całą listę, ale - z punktu widzenia gier - najważniejszymi score'ami dla mnie są te z Baldur's Gate 1 i 2 oraz twórczość Jespera Kyda do Assassin's Creed.

Jeśli znajdujesz choć odrobinę wolnego czasu, to jak go spędzasz?

M. P.: Spędzam czas z rodziną, gram w gry i próbuję odespać zarwane noce.

Jednym strzałem!

Uwielbiam... dobre jedzenie.
Nie znoszę... wstawać wcześnie rano.
Brakuje mi... dodatkowych godzin w dobie, 24h to stanowczo za mało.
Mam w nadmiarze... bałaganu na biurku.
Gdybym mógł być teraz gdziekolwiek chcę, to byłbym... na plaży w Tajlandii.
Moja ulubiona gra to... za dużo fajnych, żeby wybrać tylko jedną!
Nigdy nie byłem... w Afryce.
Moje największe marzenie to... nie potrafię powiedzieć. Swoje marzenia sukcesywnie spełniam.

Dziękuję za rozmowę!

Pełny profil 8 opublikowanych artykułów
Dlaczego warto ufać Gamereactor
23 Wydania Każde z własną redakcją i własnymi ocenami.
1998 Publikujemy od Niezależni właściciele przez cały ten czas.
100% Z własnego doświadczenia Pisane po czasie spędzonym z grą, nigdy z materiałów prasowych.
1–10 Ocena sieci Ocena każdego wydania, uśredniona i pokazana.