Kilka dni temu relacjonowaliśmy festiwal Celsius 232 w Avilés, Asturia, Hiszpania, gdzie przeprowadziliśmy 22 wywiady i przedstawiliśmy spostrzeżenia z licznych paneli. Była to 15. edycja prestiżowego międzynarodowego spotkania dla pisarzy prozy, ale pierwsza zarówno dla Gamereactor, jak i dzisiejszego rozmówcy, uznanego autora opowiadań science fiction Teda Chianga.
Chłonąc wyjątkową atmosferę festiwalu, bogactwa wiedzy dzielonej przez autorów i artystów oraz zaraźliwy entuzjazm czytelników i fanów, mieliśmy zaszczyt usiąść na przemyślaną rozmowę z jednym z najbardziej wpływowych pisarzy science fiction ostatnich dwóch dekad.
W poniższym wywiadzie omawiamy adaptacje, interaktywne opowiadanie historii, generatywną sztuczną inteligencję, proces pisania oraz trwałą wartość fikcji jako sposobu myślenia.
★ Gamereactor: Wiele twoich historii zaczyna się od naukowej lub filozoficznej koncepcji, a jednak czytelnicy najczęściej zapamiętują ich emocjonalny wpływ. Kiedy zaczynasz pisać, czy ludzie są na pierwszym miejscu, czy pomysł?
Ted Chiang: Dla mnie najpierw przychodzi koncepcja.
Uważam, że science fiction to dobry sposób na dramatyzowanie pytań filozoficznych. Kiedy filozofowie poruszają kwestie filozoficzne, mogą być bardzo abstrakcyjne. Jeśli nie jesteś filozofem, łatwo się zastanawiać, dlaczego ktokolwiek miałby się tym interesować.
Science fiction pozwala wyobrazić sobie świat, w którym to pytanie nie jest już abstrakcyjne, a ma praktyczne znaczenie.
Tworzysz postacie żyjące w tym świecie, a odpowiedzi na te pytania mają prawdziwe znaczenie w ich życiu.
Jeśli uda ci się sprawić, by czytelnicy wczuli się w te postacie, będą mogli bardziej zrozumieć, dlaczego to filozoficzne pytanie jest interesujące.
Więc gdy piszę fikcję, zaczynam od pomysłu, ale zawsze szukam sposobu, by nadać mu bardziej emocjonalny wymiar.
★ Chyba po to, by te pomysły trafiły do serc czytelnika. Story of Your Life zostało zaadaptowane na Arrival. Czy to doświadczenie zmieniło twoje postrzeganie adaptacji i historii, które wydają się niemożliwe do sfilmowania?
Kiedy po raz pierwszy zaproponowali mi adaptację na film, moja pierwsza myśl brzmiała: "Jesteś pewien, że myślisz o właściwej historii?"
Oczywiście historia jest bardzo wewnętrzna. Większość rozgrywa się w głowie protagonisty. Powiedziałbym, że nie nadaje się do adaptacji na film.
Ale po tym, jak zobaczyłem to zaadaptowane na naprawdę dobry film, teraz zdaję sobie sprawę, że nie jestem dobrym sędzią tego, co nadaje się do adaptacji. To trochę zadanie scenarzystów.
Scenarzyści są dobrzy w dostrzeganiu czegoś, co nie jest oczywiste; Na pewno nie jest to dla mnie oczywiste. Bardzo łatwo wyobrazić sobie dosłowną adaptację, a jeśli tak podchodzisz, to nikt nie wybrałby Story of Your Life.
Niektórzy scenarzyści mają prawdziwy talent do dostrzegania czegoś, co nie jest od razu oczywiste, dostrzegania potencjału w historii, który mógłby uczynić ją filmem. Nie mam tego (śmiech).

Stories of Your Life and Others zawiera Story of Your Life, która została zaadaptowana na film Denisa Villeneuve'a Arrival.
★ Story of Your Life stało się Arrival, ale wielu czytelników uważa, że twoje inne opowiadania są jeszcze trudniejsze do adaptacji. Czy są jakieś, które według ciebie powinny pozostać wyłącznie literackie, czy może każdy pomysł może ostatecznie znaleźć odpowiedni język filmowy? Może to ich zadanie, by się tego dowiedzieć?
Jak mówiłem, nie jestem odpowiednią osobą, by zadać to pytanie (śmiech). Nie sądziłem, że Story of Your Life da się zaadaptować, więc to nie jest moja decyzja.
Powiem, że za każdym razem, gdy pracujesz w jakimkolwiek medium, czy to prozatorstwo, film, animacja zamiast aktorstwa, czy nawet gry wideo czy komiksy, powinieneś myśleć o unikalnych mocnych stronach tego medium. Jakie rzeczy pozwala ten medium, a czego albo nie możesz, albo jest znacznie trudniej zrobić w innych mediach?
Myślę, że sztuką adaptacji jest wziąć dzieło, które wykorzystuje mocne strony swojego oryginalnego medium, a potem znaleźć sposób, by przekazać tę samą podstawową historię lub ideę, korzystając z atutów innego medium. Na pewnym poziomie to właśnie wyzwanie adaptacji.
Bo niektórzy piszą powieści niemal z zamiarem przekształcenia się w film. Wyobrażają sobie film w głowie podczas pisania. Prawdopodobnie bardzo łatwo je zaadaptować. Ale na pewnym poziomie ci pisarze nie wykorzystują w pełni prozy jako medium, bo myślą o innym medium.
Jeśli chodzi o dzieła napisane dla tego medium (fikcję napisaną jako fikcję, bez myśli o adaptacji), to stanowi znacznie trudniejsze wyzwanie adaptacyjne. Dlatego adapter musi mieć pewną umiejętność lub wyobraźnię, kogoś, kto potrafi przekładać się między jednym medium i drugim.
★ Mówiąc o mediach, a nie o adaptacjach, lecz o ich własnych mocnych stronach – czy gry wideo, interaktywne opowiadanie historii (a nawet adaptacyjne opowiadanie historii) są czymś, co cię przyciąga? Czy ekscytuje Cię wyobrażenie sobie historii zmieniających się w zależności od woli gracza?
Jestem graczem. Gram w gry wideo. Ale nie sądzę, żebym wiedział, jak pisać do gry wideo.
Często mówię, bo ludzie czasem pytają, czy byłbym zainteresowany pisaniem do filmu, że uważam, iż film to język, który rozumiem, ale nie potrafię w nim mówić. Film to medium, które doceniam, ale nie wiem, jak się w nim wyrazić.
Myślę, że coś podobnego dotyczy gier wideo. Jako gracz je lubię, ale nie sądzę, żebym miał do tego medium taką sympatię, która uczyniłaby je medium, w którym chciałbym się wyrażać. Uważam, że to bardzo interesujące medium ze względu na element interaktywny i różni się pod tym względem od innych mediów.
Jak mówiłem, idealnie byłoby opowiedzieć historię, dla której medium gier wideo jest idealnym medium do przekazania tej historii. Myślę, że trzeba mieć prawdziwą sympatię do medium, żeby to osiągnąć, a nie wiem, czy ja tak mam.
★ Wiele z twoich prac bada inteligencję i świadomość. Biorąc pod uwagę ostatni boom na generatywną AI, czy zmieniłeś pytania, które uważasz za warte zadawania w dzisiejszych czasach?
Przez dużą część historii science fiction idea myślących maszyn czy sztucznej inteligencji była bardzo powszechna i ludzie regularnie do niej wracali.
Myślę, że zawsze było wiele ciekawych pytań filozoficznych wokół tego tematu.
Ale to, co widzieliśmy w ciągu ostatnich pięciu lat, wraz z rozwojem generatywnej AI, nie przypomina tego, o czym mówiła science fiction. Pytania, którymi interesowało się science fiction, nie są naprawdę odpowiednie do obecnej sytuacji.
Oto jeden sposób, by o tym pomyśleć.
W przeszłości science fiction mogło zapytać: Czy powinieneś powierzyć decyzje maszynie?
Uważam, że to ciekawe pytanie filozoficzne, ponieważ idea maszyny, która podejmuje decyzje lepiej niż ludzie (lub po prostu inaczej niż ludzie), rodzi uzasadnione argumenty zarówno za, jak i przeciw zaufaniu jej.
Obecnie jednak pytanie brzmi bardziej: Czy powinieneś przekazać decyzję Amazonowi?
Nie sądzę, żeby to było ciekawe pytanie filozoficzne. Myślę, że odpowiedź brzmi jasno "nie, nie powinieneś". Nie sądzę, żeby istniał dobry filozoficzny argument za przekazaniem decyzji Amazonowi.
Mam na myśli to, że generatywna AI (oprogramowanie, które obecnie jest opisywane jako AI) nie jest maszyną myślącą. To w zasadzie narzędzie korporacyjnej władzy.
Nie sądzę, żeby istniał dobry filozoficzny argument za tym, by po prostu poddać się korporacyjnej potęgi.
Korporacje korzystają, próbując wywołać pytania o maszyny myślące i sugerować, że być może myślą lepiej niż ty.
Ale to nie jest to, co mamy teraz. To nie jest sytuacja, z którą się mierzymy.
Kiedy mówią o tych ideach, to tylko zasłona dymna, bo zależy im na zwiększeniu swojej władzy nad jednostkami.
Dlatego uważam, że bardzo ważne jest, aby mieć jasność co do sytuacji, w której się faktycznie znajdujemy. Sytuacja, w której się dziś znajdujemy, nie jest tym, czym wcześniej interesowało się science fiction. Sytuacja, w której się znajdujemy, polega na oporze wobec władzy korporacji.
★ Twoje książki (i dzisiejsze odpowiedzi) rzadko oferują proste odpowiedzi. Czy uważasz, że fikcja powinna zostawiać czytelników z wnioskami, czy z lepszymi pytaniami?
Myślę, że fikcja może robić jedno i drugie.
Na pewnym poziomie autor prawdopodobnie ma coś, w co wierzy, jakieś stanowisko, które zajmuje, a często jego fikcja jest sposobem na udowodnienie tego stanowiska.
Nie jest wymagane, by w udanym dziele fikcji czytelnicy zmieniali zdanie na takie stanowisko, ale jeśli przynajmniej je zrozumieją, może to być coś, co autor chce osiągnąć.
Niektóre dzieła fikcji w tym sensie przedstawiają argument. Niekoniecznie twierdzą, że to jest odpowiedź, ale przedstawiają argumenty za czymś.
Jednocześnie autor może stawiać pytania, przedstawiając kilka różnych argumentów: argumentując zarówno za czymś, jak i przeciw temu.
W wielu przypadkach istnieją dobre argumenty po obu stronach. Dzieło fikcyjne może poprzeć oba te argumenty, a poprzez ich wyartykułowanie pomaga czytelnikom lepiej zrozumieć pytanie.
Czytelnicy mogą wtedy dojść do własnej odpowiedzi lub przynajmniej lepiej zrozumieć, dlaczego czują się tak, a nie inaczej.
Więc tak, fikcja może robić oba. Może nie daje odpowiedzi, ale może prowadzić do argumentów.
★ Na koniec, podczas wczorajszego panelu wspomniałeś o Clarion Writers' Workshop i o tym, jak bardzo cię zmienił. Jak wpłynęło to na Ciebie jako autora i co byś powiedział, że było kluczowym składnikiem, jaki wniósł do twojego procesu twórczego?
Clarion ukształtowała mnie na kilka sposobów.
Jednym z nich było to, że potwierdziło to, że pisanie science fiction to to, czym powinienem się zajmować, co powinienem realizować. Wcześniej zaczęłam mieć wątpliwości, czy to właściwa droga dla mnie.
Clarion połączyła mnie także ze społecznością innych pisarzy science fiction, co było dla mnie niezwykle cenne. Podobnie pomogło to wykrystalizować moją tożsamość, pokazując mi, do jakiej społeczności naprawdę należę.
Jedną z rzeczy, które powiedziałem na panelu, było to, że podczas warsztatów usłyszycie wielu czytelników wyjaśniających swoją interpretację historii. Powiedzą ci, co z tego mieli.
Słuchanie wielu pisarzy wyjaśniających swoje procesy myślowe o tym, jak działa fikcja, jest niezwykle pomocne, bo uczy, że istnieje wiele różnych sposobów czytania historii.
Jeśli pracujesz sam, prawdopodobnie skupisz się na jednym sposobie czytania historii: własnym. Ale ludzie czytają historie na wiele różnych sposobów.
Kiedy jesteś na warsztatach z innymi pisarzami, otaczają cię czytelnicy, którzy potrafią wyrazić, jak interpretują dzieło w sposób, w jaki czytelnicy spoza pisarzy mogą nie być w stanie tego zrobić.
To pomaga zrozumieć wszystkie różne sposoby, w jakie czytelnicy interpretują fikcję, a co za tym idzie, wszystkie różne sposoby, w jakie fikcja sama w sobie może funkcjonować jako medium.
Z tego powodu Clarion była niezwykle pomocna.

Wydech i cykl życia obiektów oprogramowania, autorstwa Teda Chianga.
Nie ogłoszono oficjalnie żadnych nowych prac, ale jeśli ta rozmowa jest jakąkolwiek wskazówką, ciekawość Teda Chianga dotycząca opowiadania historii, technologii i filozofii pozostaje tak samo silna jak zawsze.