W zeszłym tygodniu wydawało się, że aktorski serial Warhammer Henry'ego Cavilla zrobił duży krok naprzód, gdy do pisania scenariusza dołączył płodny pisarz horrorów Mike Flanagan. Ponieważ stery serialu na chwilę przejęły Flanagan, pojawiły się pytania, co stanie się z Henrym Cavillem, człowiekiem, który tak gorliwie zaangażował się w ten projekt.
Cavill nigdzie się nie wybiera, jak potwierdził na Instagramie. Napisał, że po przyjęciu Flanagana na pokład poczyniono pewne "znaczne postępy" w tej historii. Wciąż jest zaangażowany w stronę kreatywną, a także zaangażował firmę produkcyjną United Artists, po tym jak zobaczył ich prace podczas kręcenia Highlander.
Na koniec Cavill potwierdził, że nadal gra główną rolę w aktorskiej serii Warhammer. Jaka to rola, nie potrafi powiedzieć, ale sekret nie może pozostać ukryty na zawsze. "Jako połączona siła i z dobrymi ludźmi z Games Workshop wszyscy pracujemy niestrudzenie, by dostarczyć wam najlepsze, najbardziej Warhammerowe uniwersum, jakie możecie sobie wyobrazić," napisał Cavill.
Prawdopodobnie jeszcze kilka lat do zobaczenia aktorskiej adaptacji Warhammera 40,000, ale gdybym miał zgadywać, dokąd nas to zaprowadzi, wydaje się to możliwe, a być może nawet prawdopodobne, że serial zmierza w stronę adaptacji Eisenhorna. Doświadczenie horroru Flanagana zdziałałoby cuda, gdy widzimy demony walczące z Inkwizytorem, a Eisenhorn to postać na tyle ikoniczna, że Cavill czuł się zadowolony, grając go. Jest właściwie jak James Bond z Warhammera, tylko trochę smutniejszy, bardziej samotny i walczy z demonami wyciągającymi się z piekła, zamiast z złoczyńcami z metalowymi zębami.
