Alternatywna rzeczywistość: Kiedy Nintendo stworzyło swojego najgorszego wroga
W alternatywnej rzeczywistości, z jedną drobną zmianą, to Nintendo mogłoby zmonopolizować ostatnie dekady gier wideo, a Microsoft i Sony mogłyby nawet nie wydać żadnej konsoli...
Tydzień temu przeszedłem przez alternatywny scenariusz, który mógłby postawić Microsoft w zupełnie innej sytuacji z Xbox One, po tym jak Sony rozpoczęło generację PlayStation 3 w bardzo chwiejny sposób. Ale oczywiście jest wiele więcej sytuacji, w których drobne, indywidualne decyzje mogły zmienić wszystko. Teraz przechodzimy do kolejnej nowej Alternatywnej Rzeczywistości.
Tym razem cofnę się aż do ery 16-bitowej. Bo wtedy wydarzyło się coś, co miało ogromne konsekwencje, gdzie znowu za wszystkim stała jedna decyzja. Nintendo trzymało się NES-a i rządziło trzecią generacją żelazną ręką. Sega odniosła całkiem niezłe sukcesy z potężniejszym systemem Master System, ale to po prostu nie wystarczyło. Dodatkowo, nie mogli dorównać Mario, mimo kilku prób z własnymi maskotkami.
Sega odpowiedziała mniej więcej tak samo, jak później Microsoft zrobił to z Xbox 360, czyli niespodziewanie wprowadzając nową generację wcześniej. Przejście z 8-bitowego na 16-bitowego Mega Drive to jedna z tych rzeczy, których nigdy nie zapomnę. Mogłem stać w sklepach z zabawkami i po prostu patrzeć na Zamek Iluzji czy Jamesa Stawa i myśleć, że grafika osiągnęła szczyt. I... W pewnym sensie może tak było, przynajmniej jeśli chodzi o grafikę pikselową, bo era 16-bitowa wciąż jest nieustannie uwielbiana.
Mega Drive pojawił się ponad dwa lata wcześniej niż Super Nintendo zarówno w Japonii, jak i USA (półtora roku różnicy w Europie), a przez długi czas pokolenia trwały tylko pięć lat – czyli prawie pół pokolenia różnicy. To było zauważalne. Super Nintendo było potężniejsze. Mega Drive miał pewne zalety, które sprawiły, że nadal dobrze nadążał, a szybszy procesor sprawiał, że wielu ludzi uważało, że wersje wieloformatowe są na Mega Drive płynniejsze, a Sonic the Hedgehog dosłownie uciekł od Nintendo. Poza tym Sega nie była aż tak wybredna w kwestii cenzury, co sprawiło, że Mega Drive był nieco bardziej dorośliwym i fajnym formatem.
Trwało to trochę czasu, ale było jasne, że Super Nintendo coraz szybciej pożera przewagę Segi. To zmusiło Segę do szukania alternatyw... albo, nawiasem mówiąc, eksperymenty i nowe rzeczy były najlepsze, co znała Sega, i około rok po premierze Super Nintendo pojawiło się Mega CD. Dodatek CD do Mega Drive, który otworzył zupełnie inne możliwości. Miał znacznie lepszy procesor (i mógł korzystać z procesora Mega Drive jako zapasowego) oraz nowoczesne efekty, a także nieskończoną wielkość dzięki formatowi CD.
Nie odniosła wielkiego sukcesu, ale sprzedano prawie 2,5 miliona egzemplarzy i zawierała kilka świetnych gier. Oznaczało to, że nazwa Sega wciąż kojarzona była z wysoką wydajnością, nowatorskim myśleniem i jeszcze większą popularnością. Dziś tego typu produkt uważa się za całkowicie martwy. Po zestawie RAM dla Nintendo 64, mieli czas, aż PlayStation 4 Pro i Xbox One X zaczęły znów oferować lepszą wydajność w przerwie emisji, a potem wszystko sprowadza się do w pełni kompatybilnych konsol bez ekskluzywnych tytułów.
Chociaż rzadko mieliśmy okazję zobaczyć te produkty na Zachodzie, Nintendo bardzo chętnie korzystało z akcesoriów, które można było podłączyć do konsoli, by modyfikować sprzęt na różne sposoby. Na przykład Famicom (japoński NES) miał napęd na dyskietki, modem, system 3D Famicom oraz system sieciowy Famicom. A ponieważ walka z Segą była zacięta (to zdecydowanie najbrudniejsza wojna konsolowa, w jakiej kiedykolwiek brałem udział, Sega była szalona – coś, za co byli jeszcze bardziej kochani, jeśli to możliwe), nie mogli ryzykować, że wyjdą na zacofanych i technofobicznych... Jeśli jeszcze nie przewidzieliście, co nadchodzi, być może ci z Was, którzy mają kilka lat doświadczenia, zaczynają rozumieć, dokąd to zmierza?
Nintendo ogłosiło, że wyda dodatek CD do Super Nintendo. A ten projekt rozwijali wspólnie z Sony pod kierownictwem Kena Kutaragiego. Akcesorium nosiło nazwę Nintendo PlayStation i doszło tak daleko, że istnieją gotowe i działające prototypy (przynajmniej dwa znane), a także gry – jedną z nich była Secret of Mana.
Jednak umowa między obiema firmami była nieco bardziej korzystna dla Sony, niż Nintendo było na to zadowolone. Między innymi mówi się, że Sony chciało móc wydawać gry na tę konsolę bez opłat licencyjnych, a osoby wypuszczające gry na Nintendo Playstation również musiały płacić Sony opłatę licencyjną. Nintendo, oczywiście, będąc Nintendo, już było uczciwe i robiło wszystko po swojemu, a w 1991 roku nagle ogłoszono, że nie będzie Nintendo PlayStation, ale zamiast tego zrobią dodatek CD z pozornie bardziej spokojnym Philipsem.
Ken Kutaragi miał być absolutnie wściekły, a upokorzone Sony (japońska i znacznie mniejsza firma sprzed prawie 35 lat) zdecydowało się w gniewie samodzielnie stworzyć to urządzenie – i reszta to już historia. Dziś Sony to prawdziwy gigant w świecie gier, pokonując Nintendo w trzech z ostatnich pięciu generacji konsol, a także rekordząc najlepiej sprzedającą się konsolę w historii. Podobnie jak w przypadku potknięć Microsoftu po Mattricku, skupiając się na kilku seriach gier i Kinectie, to właśnie jego własna głupota pozwoliła konkurentowi wyjść na scenę.
Więc... bawić się ideą, że Nintendo zachowało się inaczej i nie zawiodło Sony, i wypuściło Nintendo PlayStation. Więc to byłby dodatek do CD. Odpowiednik Segi sprzedał się w nieco ponad dwóch milionach egzemplarzy. Do ilu osób mogło to dotrzeć? Może trzy miliony sztuk, powiedzmy nawet cztery. Oczywiście, kosztowałoby to Nintendo trochę kontroli, ale skutkowałoby tym, że Sony nie wypuściłoby PlayStation w kolejnej generacji, albo przynajmniej znacznie później. Chociaż nie wiemy, jak był napisany kontrakt, zdecydowanie była klauzula, że Sony, choć współpracuje, nie może konkurować z Nintendo.
Gdyby Sony chciało wypuścić własną konsolę po generacji Nintendo PlayStation, oczywiście byłoby to możliwe, ale byłoby to kilka lat później i nie jest pewne, czy mogliby używać nazwy PlayStation. To z kolei oznaczałoby, że Final Fantasy VII najprawdopodobniej byłaby grą na Nintendo PlayStation, a czy Square wtedy opuściłoby Nintendo, pozostaje bardzo niejasne. Sega prawdopodobnie przez rok lub dwa byłaby praktycznie sama ze swoim Saturnem, ponieważ Super Nintendo dostało dłuższy okres życia, i prawdopodobnie stałoby się bardziej popularne (może Square połączyłoby z nimi współpracę?).
Gdzie ostatecznie pojawiły się serie takie jak Resident Evil, Tekken i inne, oczywiście nigdy się nie dowiemy, ale gdyby Nintendo PlayStation straciło czas, mielibyśmy albo kolejną współpracę, albo wydanie konsoli Nintendo i Sony mniej więcej w tym samym czasie, gdyby współpraca się rozpadła – to z kolei oznaczałoby, że Sony nie zdobyłoby rocznej przewagi (którą Nintendo próbowało nadrobić, wypuszczając Virtual Boy), którą miało PlayStation na Nintendo 64. Dodatkowo Nintendo byłoby przyzwyczajone do płyt i prawdopodobnie ignorowało kasety.
Zupełnie inny świat. Silniejsza Sega, Nintendo, które nie stworzyło aktywnie swojego najgorszego konkurenta, Sony, które prawdopodobnie nie byłoby tak potężne, jak się stało. W tym okresie wiele firm próbowało wprowadzić własne konsole – Amiga CD32, Pippin, Jaguar, Neo Geo CD, CDI, 3DO – ale żadna nie odniosła sukcesu, poza Sony, które pojawiło się w odpowiednim momencie z odpowiednim produktem (Saturn nie był jeszcze na poziomie i był bardzo drogi, Nintendo spóźniało się ponad rok). Jak dobrze by sobie poradzili, gdyby pojawili się w innym czasie z innym produktem? Nie twierdzę, że musiałoby być tak złe jak u innych gigantów elektroniki, takich jak Apple (Pippin), Panasonic (3DO), Philips (CDI) czy Microsoft (Xbox) – ale zdecydowanie nie sądzę, żeby było nawet w połowie tak dobre.
Więc mój wniosek, podobnie jak w przypadku Xbox 360 kontra PlayStation 3, to właśnie Nintendo popełniło błąd i stworzyło swojego największego wroga. Decyzja, którą podjęli wtedy w 1991 roku, ukształtowała dziedzictwo całego świata gier, i gdyby postąpili zgodnie z zamierzeniem, mielibyśmy dziś rynek, który nawet nie przypominałby tego, który mamy dziś. Może Sony istniałoby jako producent konsol, może pojawiłby się jakiś inny gigant elektroniki. Może wciąż byłyby to Sega i Nintendo w najlepszej formie, a gdyby Microsoft nie był przerażony sukcesem Sony na PlayStation, nie sądzę, by kiedykolwiek zająli się tworzeniem Xboxa. Inny świat. Alternatywna rzeczywistość.






