Gamereactor



  •   Polski

zaloguj się
Gamereactor
Sport

Aristide Barraud, rugbysta ranny w atakach w Paryżu w 2015 roku: "Moją największą radością i dumą jest to, że odbudowałem swoje życie"

Aristide Barraud, były zawodowy gracz rugby, który dziesięć lat temu został trzykrotnie postrzelony, jest teraz zdrowy psychicznie i dumny z normalnego życia.

HQ

Aristide Barraud, były zawodowy gracz rugby z Mogliano SSD, był jedną z 413 osób rannych podczas ataków terrorystycznych we Francji 13 listopada 2015 roku. Został postrzelony w płuca i nogę, gdy bronił swojej siostry, która również została ranna, w restauracji Le Petit Cambodge, gdzie zginęło 13 osób. Obaj przeżyli, ale spowodowało to u niego duże szkody, które uniemożliwiły mu powrót do profesjonalnej kariery sportowej.

Dziesięć lat później Barraud mówi, że czuje się uzdrowiony, psychicznie i fizycznie: "Przychodzi mi na myśl to, że jestem bardzo dumny i szczęśliwy, że dziś prowadzę normalne życie, że udało mi się zostawić to wydarzenie za sobą, że udało mi się odbudować życie, że mam środowisko, które nigdy ze mną o tym nie mówi". 36-letni Barraud powiedział agencji "Marca " w dziesiątą rocznicę ataków.

"Tamte wydarzenia zajmowały zbyt wiele miejsca, a dziś już tak nie jest, dlatego moją największą radością i największą dumą jest to, że udało mi się odbudować życie poza nim".

Barraud mówi, że nigdy nie myślał o atakach i nie śledził procesu, ponieważ nie czuł "ani potrzeby zadośćuczynienia, ani prawdy, ponieważ szukałem mojego zadośćuczynienia i mojej prawdy gdzie indziej niż w procesie", ale nadal zeznawał jako świadek, ponieważ mocno wierzy w sprawiedliwość swojego kraju.

"Dziś oglądam rugby bez smutku i żalu, bo próbowałem"

Teraz na nowo odkrył swoją karierę jako artysta, pisarz i fotograf: w 2017 roku opublikował książkę zatytułowaną "Mais ne sombré pas" o atakach, ale jego życie jest teraz "daleko od ataków". On i jego siostra (akrobatka) po raz pierwszy wyjdą na dużą scenę w marcu przyszłego roku, na pokaz niezwiązany z atakami.

Próbował wrócić do rugby w 2017 roku, ale "jego ciało było złamane". "Moje ciało jest bardzo mocno uszkodzone: "Powiedziałbym, że nauczyłem się żyć z bólem fizycznym, który jest innym rodzajem bólu niż u gracza rugby, ale potrzebuję rutyny, więc mam rutyny sportowe, jogę, pływanie, rozciąganie... Moje ciało często walczy, ale to jest minus bycia żywym. Wolę to niż nie być żywym. Akceptuję to."

I choć nigdy nie odzyskał swojej kariery, nadal jest związany z rugby: współpracuje z L'Équipe lub Le Monde przy zdjęciach rugby, a także śledzi i podziwia dzisiejszą drużynę Francji. A przede wszystkim jest dumny z tego, że próbuje: "Dziś mogę oglądać rugby bez żadnego smutku, bez żalu, bo fakt, że mimo powagi moich kontuzji próbowałem wrócić na boisko, pozwolił mi żyć bez zastanawiania się, czy dam radę. Nie zastanawiam się nad tym, "co by było, gdyby" i jestem bardzo spokojna, bo przeszłam całą drogę.

Obrażenia, których doznałem, nie mają ze mną nic wspólnego; Były one spowodowane wypadkiem, a ja zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby pozostać przy życiu i wrócić na pole: osiągnąłem pierwsze, nie drugie, ale zrobiłem wszystko, co mogłem, a to, co uczyniłem, pozwala mi żyć dzisiaj z całkowitym spokojem."

Dalsza lektura: Jak potoczyły się wydarzenia na Stade de France 13 listopada 2015 roku: pochwała koleżeństwa między francuskimi i niemieckimi graczami

Inny rugbysta mu pomógł: "wydaje się to niemożliwe"

W rzeczywistości można powiedzieć, że rugby uratowało mu życie, ponieważ to kolega z drużyny i rugbysta, Serge Simon, był pierwszym, który pomógł mu po tym, jak został postrzelony. "Gdyby scenarzysta umieścił to w filmie, nikt by w to nie uwierzył, bo wydaje się to niemożliwe. Zdarzyło się to w mieście liczącym miliony ludzi, a najbliższą mi osobą był znajomy były zawodnik rugby, który grał w tym samym klubie, co ja. Do dziś jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Kocham go bardzo; On jest dla mnie ważny i wiem, że ja jestem ważna dla niego".

Barraud przyznaje, że pozostawiło mu to psychologiczne następstwa poza fizycznym bólem: "Mam więcej niepokoju, więcej strachu, po prostu szybciej męczę się psychicznie i fizycznie, ale dostosowałem do tego swoje życie, więc nie ma problemu" i jest szczęśliwy i podekscytowany wszystkimi swoimi nowymi projektami... i nowego, szczęśliwego i spełnionego życia, które zbudował.

Aristide Barraud, rugbysta ranny w atakach w Paryżu w 2015 roku: "Moją największą radością i dumą jest to, że odbudowałem swoje życie"


Wczytywanie następnej zawartości