Bajka: Wiele przygód uszeregowanych od najgorszej do najlepszej
Redaktor naczelny Mackan zagłębił się w swoje ukochane gry Fable i uszeregował przygody od najgorszej do najlepszej.
Ukochana, wspaniała Bajka. Wieczna miłość, która trwa i nie chce odejść, mimo tego, co najlepiej można opisać jako długą i cholernie zimną zimę. Pomimo rozbitych marzeń, złamanych obietnic i, nie mniej ważnych, kilku poważnych wpadek, teraz wreszcie wydaje się, że dostaniemy Bajkę, na którą wszyscy tak bardzo czekaliśmy. Więc proszę, Playground Games, nie zawiedźcie nas. Złamane obietnice to coś, co prześladuje Fable od samego początku. Kto nie pamięta, jak Peter Molyneux z entuzjazmem mówił, że można sadzić drzewa i obserwować, jak rosną na żywo? Seria zawsze była pełna jego charakterystycznych pomysłów, niedokończonych wizji i pewnego rodzaju naiwnej wiary w możliwość stworzenia ostatecznego świata gry. Złożona, głęboka, zabawna i inteligentna. Ręka na sercu, nie poszło to najlepiej, ale od czasu do czasu zdarzała się magia. Oto wszystkie przygody z Fable, uszeregowane od najgorszej do najlepstej.
5. Bohaterowie z bajek (2012)
Szczerze mówiąc, ilu z was w ogóle pamięta ten błąd? Trudno nawet nazwać Fable Heroes prawdziwą grą Fable; zamiast tego przypomina to bardziej pośpieszny projekt poboczny. Coś, co miało być zupełnie inne, ale otrzymało nazwę marki, by zwiększyć sprzedaż. Zamiast gry fabularnej, dostaliśmy niechlujną fabułę arcade w formie izometrycznej gry akcji, gdzie urocze postacie z Albionu zostały sprowadzone do bezdusznych kawałków. Oczywiście, na marginesach jest kolor, humor i odrobina typowego absurdu Molyneuxa. Ale serce i dusza to coś, czego Fable Heroes całkowicie brakuje. To gra, która istnieje bez powodu i jest całkowicie zapomniana z dobrego powodu. Zdecydowanie najgorszy w całej serii.
4. Bajka: Podróż (2012)
Kinect był dla Xboxa mrocznym. Przynajmniej dla nas, największych fanów, którzy śledzimy markę od jej powstania, decyzja o splamieniu Fable sterowaniem ruchowym była po prostu smutna. Alarmy rozbrzmiewały od momentu ogłoszenia gry i nigdy nie czuł się, że Lionhead sam wybrał projekt, lecz raczej taki, który został im narzucony po tym, jak Fable III nie osiągnął oczekiwanych wyżyn. Zamiast tego byliśmy zmuszeni stać przed telewizorem w salonie i machać rękami jak niespokojne małpy na drzewie. Należy jednak powiedzieć, że Lionhead wyciągnął z siebie wszystko, co się stało, a The Journey nie jest pozbawione ambicji. Fabuła jest niespodziewanie mroczna i poważniejsza niż reszta serii. Ale technologia i sterowanie przeszkadzają w doświadczeniu, i to tak, jakby ktoś wziął pojemnik z piaskiem i wysypał go do maszyn. Nic nie działa tak, jak powinno, a świat nigdy cię nie wpuszcza. Całe machanie staje się barierą i czymś, co zbyt mocno uświadamia sobie, że grasz w grę. Nie, Fable: The Journey jest jak większość innych gier na Kinect – doświadczenie, które powinno pozostać na etapie koncepcji.
3. Fable III (2010)
Prawdopodobnie jestem jednym z nielicznych, którzy naprawdę docenili, a czasem nawet naprawdę kochali trzecią przygodę z serii. Co jest też pod wieloma względami najbardziej frustrujące w całej serii, właśnie dlatego, że jest tak rozbita. Czasem absolutnie fantastycznie, a innym razem wręcz frustrujące. Pomysł, by pozwolić graczowi przejść od rewolucjonisty do władcy, jest trafny, a podróż pełna jest moralnych wyborów, które mają długoterminowe konsekwencje – a właśnie o to zawsze chodziło w Fable. Ale wiele pomysłów jest też bardzo uproszczonych w realizacji i często sprawia to wrażenie gry fabularnej na autopilocie. System menu został zastąpiony narkotykowym "The Sanctuary", cały sprzęt jest bardzo trywializowany, a wiele wyborów moralnych jest pomało ważnych i ląduje jak mokry naleśnik na podłodze. Ambicje są ogromne, ale wykonanie jest dziwnie płaskie.
2. Fable II (2008)
Jeśli trzecia przygoda z serii jest najbardziej ambitna, to druga była najbardziej komfortowa. Fable II było łatwe w grańsku, dopracowane i spójne w tonie – niemal do ekstremum. Albion wydaje się żywy, wybory moralne są wyraźniejsze niż kiedykolwiek, a świat pełen jest drobnych szczegółów, które sprawiają, że naprawdę się na nim zależy. Jednocześnie to właśnie tutaj franczyza niestety traci część swojej tajemniczości. Wszystko jest trochę zbyt uproszczenie, trochę zbyt ładne. Fable II może być fantastycznym doświadczeniem gamingowym, ale brakuje mu też tego drobnego dodatku, dziwnego i niewygodnego, które często czyniło pierwszą grę tak wyjątkową. Na papierze Fable II to najlepsza gra z serii Fable – chyba że tak nie jest.
1. Fable (2004)
Czy kiedykolwiek naprawdę istniały wątpliwości? Pierwsza przygoda wciąż jest najbardziej czarująca i magiczna, właśnie dlatego, że odważyła się, próbowała i potknęła się. Wiele obietnic nigdy nie zostało spełnionych – ale co to miało znaczenie? W tamtej chwili Fable wydawało się całkowicie magiczne i pamiętam, jak jeden z moich najbliższych przyjaciół i ja ustawiliśmy się w kolejce na nocną premierę, kupiliśmy własne kopie i graliśmy obok siebie na naszych telewizorach i Xboxach. Albion był baśniowym światem pełnym dziwnych postaci, moralnych lekcji, demonicznych portali i mieszkańców wioski, którzy reagowali na twój wygląd i zachowanie. Technicznie rzecz biorąc, była bardzo uproszczona, czasem dość naiwna, ale też absolutnie wspaniała. Pierwsza Fable ma coś, co zostało utracone w kolejnych grach i całkowicie zniknęło w trakcie serii. To było uczucie prawdziwej przygody, jakby wpadać prosto na interaktywną książkę napisaną przez szaleńca z zbyt dużą wyobraźnią i zbyt małą samokontrolą. Fable nie jest idealne, pełne jest wad i niedoskonałości, ale jest też całkowicie niezastąpione i magiczne.
Czy zgadzasz się z tą listą? Jaka jest Twoja ulubiona gra z tej serii i jakie są Twoje najcieplejsze wspomnienia z wielu przygód w Albionie, które miałeś okazję przeżyć?




