Chelsea FC została wczoraj dotknięta 74 zarzutami naruszenia przepisów przez Związek Piłki Nożnej w Anglii, dotyczących inwestycji od stron trzecich, pośredników i przepisów dotyczących zawodników. Działo się to w latach 2009-2022, czyli w latach, w których właścicielem klubu był rosyjski oligarcha Roman Abramowicz.
Przejęcie władzy przez Abramowicza przyniosło Chelsea bezprecedensowe triumfy sportowe, z pięcioma tytułami Premier League, pięcioma Pucharami Anglii, dwoma tytułami Ligi Mistrzów w 2012 i 2021 roku oraz dwoma tytułami Ligi Europy w 2013 i 2019 roku. Nie obyło się jednak bez korupcji: płatności związanych z transferami do spółek offshore oraz rodzin i przedstawicieli zawodników, niezarejestrowanych na kontach złożonych w FA lub UEFA.
Kiedy nowa grupa właścicielska przejęła klub piłkarski wiosną 2022 roku, kiedy Abramowicz sprzedał klub po sankcjach finansowych nałożonych przez zachodnie rządy w związku z rosyjską inwazją na Ukrainę, natychmiast samodzielnie zgłosiła te "potencjalne historyczne naruszenia" do FA, Premier League i UEFA.
"Klub wykazał się bezprecedensową przejrzystością podczas tego procesu, w tym udzielając wszechstronnego dostępu do plików klubu i danych historycznych" – powiedziała Chelsea w oświadczeniu w czwartek, potwierdzając, że współpracuje z FA w sprawie tych zarzutów.
Chelsea zapłaci grzywnę, ale nie odjęcie punktów
Według Sky Sports, Chelsea nie będzie musiała stawić czoła odjęciu punktów. "Z moich informacji wynika, że nie ma tego obecnie w porządku obrad. Powodem, dla którego nie ma tego w porządku obrad, jest to, że zostało to zgłoszone przez samych użytkowników. Oni również w pełni współpracowali ze śledztwem" – mówi korespondent Kaven Solhekol. Zamiast tego prawdopodobnie będzie to grzywna, podobna do ugody zawartej z UEFA.
Dodaje, że własne dochodzenia Chelsea dowodzą, że te naruszenia nie mają wpływu na przepisy Finansowego Fair Play.